Po dobrym dyżurze w pogotowiu zacząłem pracę w przychodni od 6:30! W tym czasie z radia Maryja popłynęła piosenka: "Panie przyjdź (...) Pociesz mój wzrok spokojem jasnych barw mnie zachwyci kwiat! (...) niewiele mogę ja". Łzy zalały oczy z powodu wczorajszego pragnienia napicia się wódki! "Nim postawię krok – Ty przyjdź! (...) Pozwól mi, o Panie mój rysować życia kształt – by móc naprzód iść, by trwać!”
Dobrze, że przybyłem do pracy wcześniej, ponieważ już od rana był nawał pacjentów. Miałem wielką chęć pomagania, ale wypaliła się po kilku godzinach wypala się. Na szczycie przyjęć wystąpił bałagan, kłótnie pacjentów i złości ludzi, a także w moim sercu. Wygoniłem wielu, odsyłałem i byłem niegrzeczny. Szkoda mi wielu pacjentów, ale to nie moja wina. Ja tylko uczestniczę w bałaganie świata. Jeszcze zaświadczenie dla byłego sybiraka. Serce stało się rozradowane. W domu spotkało mnie rozgoryczenie, ponieważ nie działał zreperowany przez hydraulika piecyk gazowy.
Jeszcze o 15.00 nie wiedziałem za kogo mam się dzisiaj modlić. Może za tych co zawodzą? Później sam go zreperowałem, cieszyła kąpiel i sen. W tym czasie "Poemat Boga -Człowieka” otworzył się na zdanie o Adamie!! Tak! Tak!! Tak wyjaśniła się ww. intencja dzisiejsza. Przepłyną cały świat, tych co zawodzą...
- rządzący państwami (Rosja i Białoruś)
- w mieście niszczą chodniki, ponieważ kładą rury gazowe, a ziemia zamarzła
- w małżeństwach, rodzinach i zakładach pracy
- tych, co biorcy pożyczki i nie oddają pieniędzy! To oczywiste błahostki jako przykład...
Na Mszy św. przysypiałem z umęczenia, ale w serce dotarły Słowa Pana Jezusa z Ewangelii (Mt 7,21.24-27), którą przytoczę w całości: „Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do Królestwa Niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który "dom wybudował na piasku". Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki."
Święta Hostia pękła na pół, co oznacza moje cierpienie. W telewizji popłyną obrazy otwieranych sejfów, które zacinają się, gdy dobiera się do nich kasiarze. Na zakończenie dnia Pan zaprowadził mnie na żydowskie (film)wesel. Jakże ten naród zawiódł Boga Ojca. Wciąż czekają na Zbawiciela, którego bestialsko zamordowali...
APeeL