Dzisiaj mam serce inne po wczorajszej pustce...nawet płynie modlitwa „Anioł Pański”, a z telewizji popłynie informacja o Stalinie, który zburzył Bazylikę Chrystusa Zbawiciela w Moskwie! Buduje tam basen. Łzy zalały czy, a Rosjanka mówi o pokucie! Po czasie odbudowano z detalami: ile głupot robi ludzkość…

- oto nawadnianie pustyni na Synaj (brudnym Nilem), nawet robią tamę

- wysyłają sondę na Marsa (koszt 1 mld dolarów)

- dyktatorzy (Hitler Stalin i Pinochet)...porywają ludzi, niszczą i zabijają. To nie ma końca.

    Napłynęła bliskość Boga Ojca, Jego miłość do ludzkości, a to nagłe zaskoczenie po wczorajszej pustce duchowej! Napłynie też pragnienie bycia na  Mszy świętej w Lewiczynie, w Sanktuarium MB Pocieszenia Strapionych, gdzie ostatecznie wróciłem do wiary. Zarazem ból, ponieważ wielu chrześcijan odrzuca kult Matki Najświętszej...jak małżeństwo z kościoła zielonoświątkowego, razem studiowaliśmy na AM w Gdańsku! Wprost nie uznają tego kultu, a w uniesieniu „mówią językami”. To żaden cud.

     Jakże różne są mądrości: ludzka i Boża. Nie wiedziałem czy iść na Mszę świętą o 12:00 czy na wieczorną, ale nagle rozległ się huk...wielka sopel spadł i uderzył w parapet. Tak zostałem „zaproszony” na wcześniejszą Mszę św. Nawet zerwałem się z krzykiem i wołaniem: „Tato! Tato! Wprost biegłem do Domu Pana powtarzając „Anioł Pański”...

    Trafiłem na chór, a w błyskach przepłynęły obrazy: nagroda Nobla, akcja wspierania z całego świata dla dysydentów (wielu takich jest w Chinach i KRLD) oraz na napadane konwoje do Czeczeni, nasze wpłaty na podtrzymane Stoczni Gdańskiej, Północnej) oraz wczorajsza na PCK z dzisiejszym zakupem ich świec, jeszcze hospicjum dla umierających dzieci. W tym wszystkim napłynęły moje codzienne modlitwy wstawiennicze w różnych intencjach za żyjących i zmarłych. To chyba będzie dzień także za mnie! Dzisiaj jest wielkie skupienie z wołaniem do Ojca Najświętszego. "Patrzyła" maleńka figurka Mateczki (nad głową siostry organistki).

     Podczas czytania słowa napłynęła bliskość nieba i straszne poczucie wygnania. Zaproszony kaznodzieja mówił o Ojcu Najświętszym, który kocha nas swoją miłością: niepojętą dla nas. Trzeba zwracać się z wszystkimi problemami, a ja czynię to w sprawach małych i wielkich, a także w błahych...jak przed chwilką wybór Mszy św.! Szatan w takich rozterkach ma wiele możliwości: sprawi senność, a nawet może być zajęta łazienka!

     Intencję potwierdził obraz z telewizji, gdzie Clinton na spotkaniu z Żydami i Palestyńczykami dał milion dolarów na ich pojednanie! Przepłynie przekupywanie, różne formy „wsparcia": pragniesz olimpiady w swoim kraju musisz zapłacić! Przepłynie cały świat „samych swoich”, szczególnie bolszewicy są hojni dla najgorszych...im gorzej jest w naszej ojczyźnie tym lepiej dla nich!  Dzisiaj jest rocznica Stanu Wojennego. Liga Republikańska żąda ukaranie Wojciecha Jaruzelskiego. Przed jego domem ułożyła krzyż z lampek oraz powiesiła zdjęcia ofiar na płocie!

    Moje serce wróciło do Mszy świętej. Ja pragnę żyć tylko dla spraw Ojca Najświętszego, ale to jest trudne, gdy żyjesz w bałaganie tego świata! Wróciła Ewangelia (Mt 11,2 do 11), gdzie Pan Jezus mówił o Janie Chrzcicielu. Na świecie nie było takiego człowieka w dążeniu do świętości!

     Wahadełkiem sprawdziłem świętość: Jan Chrzciciel (100%), św. siostra Faustyna (90%), o. Pio (92%), a ja w tym czasie i to po Eucharystii (56%)! Żona stwierdziła, że miliarder odbudowuje zniszczoną szkołę! Przeprosiłem za ten dzień…

                                                                                                                                                                           APeeL