To ponownie czarny dzień, podobny do wczorajszego. Tak już będzie do końca. Około 9:30 wniesiono wielką ilość kart, prawie załamałem się. Wówczas dodatkowo dręczy mnie Szatan podsuwając "bunt, ale z urlopem". W takich momentach wołałem: "Panie Jezu! Zmiłuj się nade mną".

      Później przypomniałem sobie, że moje cierpienie jest tylko namiastką uciskanych w Czeczeni oraz Kurdów, a także ludzi z otoczenia, bezrobotnych, którzy nie mają na żywność oraz na leki. W tym zmęczeniu na Mszy św. o 17:00 pocieszyły czytania…

1. Psalmu (Ps 34,4-7.16-19): „Szukałem pomocy u Pana (…) Oto wołał biedak i Pan go usłyszał, i uwolnił od wszelkiego ucisku. (…) Pan słyszy wołających o pomoc i ratuje ich od wszelkiej udręki. Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu, ocala upadłych na duchu.

2. Natomiast Pan Jezus zalecił (Ewangelia: Mt 6,7-15), aby na modlitwie nie być gadatliwym...”Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje! Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego!”

    Ja mam modlitwę wymodloną (jest na witrynie), a jest to współcierpienie z Panem Jezusem podczas Jego Bolesnej Męki. 

                                                                                                                                                                  APeeL