Dzisiaj mam wolne z nieba, idę z radością na Mszę świętą o 6:30, którą lubię z wołaniem "Ojcze! Tatusiu! Jeszcze jeden dzień życia dla Ciebie!" Łzy zalewały oczy, a na ten moment wzrok zatrzymała tytułowa strona "Niedzieli", gdzie będziesz danie: "Czas powrócić do Domu Ojca". Wczytaniach popłyną słowa...

1. Królowa Estera (Est 14,1.3-5.12-14) „zwróciła się do Pana, przejęta niebezpieczeństwem śmierci. (…) „Panie mój, Królu nasz, Ty jesteś jedyny, wspomóż mnie samotną, nie mającą oprócz Ciebie żadnego wspomożyciela, bo niebezpieczeństwo jest niejako w ręce mojej. Ja słyszałam od młodości mojej w pokoleniu moim w ojczyźnie, że Ty, Panie, wybrałeś Izraela spośród wszystkich narodów (…) Wspomnij, Panie, pokaż się w chwili udręczenia naszego i dodaj mi odwagi, Królu bogów i Władco nad wszystkimi władcami. (…) Wybaw nas ręką Twoją i wspomóż mnie opuszczoną i nie mającą nikogo oprócz Ciebie, Panie, który wiesz wszystko.” To wstrząsające słowa, ciekawe kto i jak to zapisał?

2. Psalmista dodał (Ps 138,1-3.7c-8): Wysłuchałeś mnie, kiedy Cię wzywałem, pomnożyłeś moc mojej duszy. (…) Wybawia mnie Twoja prawica.(…) Panie, Twa łaska trwa na wieki, nie porzucaj dzieła rąk Twoich.”

3. Natomiast Pan Jezus powiedział do swoich uczniów (Ewangelia (Mt 7,7-12): „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.”

     W tym czasie napłynęło poczucie bliskości Deus Abba. Przecież sam wołam podobnie i to dotychczas (24.10.2026 roku)! Dodatkowo wzrok zatrzymała tablica ze słowami "Z B A W I E N I E”! Pan Jezus otworzył Dom Ojca, ale garstka pragnie powrotu!

    Podczas wyjścia wróciłem się po zegarek, a teraz po różaniec. To przesąd, ale mam szczęście do pracy, ponieważ nie było jeszcze kolegi, a tu wypadek autobusu.  Załatwiliśmy ranną babuszkę z transportem do szpitala, a teraz jedziemy z chorym psychicznie, później będzie to samo z zapaleniem płuc. W pośpiechu musiałem spożyć kolację w karetce.

    Od 2:00 do 3:00 w nocy był spokój. Podczas transportu chorego obok mojego krzyża zauważyłem, że zgasła lampka. W drodze powrotnej poprosiłem kierowcę karetki, aby się zatrzymał  i zapaliłem ją. Jeszcze o 6.20 było wezwanie do zgonu 31 -latka, który zapił się na śmierć, ale dla R-ki. Wcześniej poszedłem do przychodni. Tak przebiegał dzień wolny u niewolnika!

                                                                                                                                                     APeeL