Eliasz zesłabł, usiadł na pustyni pod janowcem i zapragnął śmierci, ale Pan poprzez Anioła nakarmił go…”Wstań, jedz, bo przed tobą długa droga!” (1Krl 19, 48). Przypomniało się moje ciężkie omdlenie z przepracowania. 

    Żegnam goszczone pątniczki, a to okazja do dawania świadectwa wiary katolickiej, bo wszystko jest prawdziwe w naszym kościele. Zalecam, aby nie wołały o swoje, bo Bóg zna nasze potrzeby...nawet modlić trzeba się zgodnie z Jego Wolą, bo Szatan wpuszcza różne głupoty.

    Wskazałem im gwiazdkę na niebie; „niech wam gwiazda pomyślności nigdy nie zagaśnie”. Pozostałem z nimi na mszy i przydałem się, ponieważ zemdlała młoda dziewczyna, a właśnie Pana Jezusa proszono o uleczenie epileptyka.

     W Empiku przeglądałem; „Wyznania” św. Augustyna, cuda JPII oraz książkę o życiu i śmierci. Przy stoisku z kwiatami i świecami zapachowymi moje serce zalała miłość Boża; „Panie Jezu przyjmij wszystkie najpiękniejsze kwiaty i zapachy tego świata”.

    W ręku pojawiły się wydawnictwa  o kwiatach z poradnikiem w którym ogrodnik mówił o szczęściu. Później w domu powitają mnie słoneczniki zaglądające przez okno. 

   W koszu znalazłem ulotkę TV „Puls” z informacją o transmisji mszy z Łagiewnik. Na odwrocie Koronka do Miłosierdzia. Nagły błysk; kaplica z relikwiami s. Faustyny…tam mam „pobożnie odmówić” - zadaną na ostatniej spowiedzi koronkę do Miłosierdzia Bożego.

    Wzdłuż trasy przejazdu zauważyłem rząd nowych latarni. Nawał ludzi, dzieci, szum, „gwiazdy”…jedna pomyliła klub nocny z miejscem świętym; mini i piękne, odkryte plecy. Wprost chciałbym do niej pobiec i wskazać grzeszność. W złości chciałem odjechać („bój o decyzję chwilki”), a to zmieniłoby przebieg duchowy dnia. Zobacz, co demon wyprawia, gdy chcesz odprawić pokutę!

    Zostałem poratowany jak Eliasz pod janowcem; usiadłem w cieniu drzew i chłodzie. Teraz uśmiecham się, bo ”wszyscy zobaczcie, jak nasz Pan Jest dobry”. Wprost czuję tą Dobroć! Dzisiejszy dzień to Tajemnica Chleba dającego Życie! Kapłan nie wspomniał o ostatnim i wiecznym Cudzie Pana Jezusa; Eucharystii.

     "Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli (…)  Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten c h l e b, będzie żył na wieki". J6,  48-51 Napływa zdjęcie Hindusa oczekujący na Komunię świętą; na kolanach i z twarzą w dłoniach! Piszę, a przez ciało przepływa dreszcz wywołujący skurcz serca i łzy w oczach.

     „Chrystus Pan karmi nas Swoim Świętym Ciałem - chwalmy Go na wieki”. Komunia święta odmieniła moją duszę. Słodycz i pokój zalały serce, a nawet usta. To trwało mimo rozproszeń. Odmówiłem „pokutę” i zawołałem; „Panie mój! Ty naprawdę karmisz mnie codziennie Twoim Świętym Ciałem, pokarmem, który nie ginie”.

    Św. siostro Faustyno! "Wyproś u Pana Jezusa oświecenie kapłanów; niech poznają, co oznacza ostatni i wieczny Cud Pana Jezusa - Eucharystia! Nie ma nic ważniejszego niż zjednania ze Zbawicielem”. Cały dzień będę śpiewał; „To Ten, co zstąpił z Nieba, co życie za mnie dał i pod postacią Chleba”.

    Wyjaśniła się sprawa kwiatów, a  to nasze serca (rajskie ogrody) do których przybywa Pan Jezus. Wracam drogą przy której stoi piękny krzyż z wielką figurą Zbawiciela, a dalej kapliczka MB Niepokalanej. Jak wielką radość w sercu wierzącego wywołują takie spotkania!

    Trwał pokój i słodycz w duszy. To wszystko takie proste, ale „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec”. Bóg nasz pociągnie każdego, który otworzy serce. Powie ktoś; jak otworzyć serce? Krzyknij; Ojcze! otwórz moje serce!” Tylko tyle, a to wszystko. Czekaj na odzew, który na pewno nadejdzie.

   Bóg Ojciec przemówi do każdego w jego języku, bo innego wymaga babcia modląca się o swoje zdrowie, wróg Boga, uczony w piśmie, wystrojona „gwiazda” w Domu Pana oraz Ty, ja i kapłan przed kazaniem.                                                                                                                          APEL