Msza św. Lud wstaje na dźwięk dzwonka, a ja w wyobraźni widzę niezliczone rzesze dusz, które w Czyśćcu wiedzą, że Bóg Jest! Podjąłem decyzję: św. Hostia w intencji zbawienia żony. Nawet zdziwiłem się dlaczego, ale zbawienie jest celem naszego życia.

    Dodatkowo przyjmę za nią „część lęków i niepokoju" oraz zapalę lampki pod krzyżem i figurką Matki Bożej. Zły nienawidzi dwóch rzeczy: „miłosiernego przebaczenia i zbawienia", a „Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia".

    Teraz atakuje „pustką w sercu, rozmyślaniami...wpuszcza chęć dyskusji z księdzem: „dlaczego nie wykorzystał momentu i nie wskazał na błąd słowa Jehowa, przecież nie ma takiego Boga”! Sądziłem, że po przyjęciu św. Hostii da mi spokój, ale za mną zaczęła śpiewać - fałszując, a nawet skrzecząc - kobieta: „Przyjdź mój Jezu".

  Tak chciałbym powiedzieć jej: „co przeszkadza pani, aby Jezus przyszedł?...trzeba podejść”! W sekundzie zawołałem: „Panie Jezu! daj jej znak, aby przy­szła do Ciebie". Radość dało ogłoszenie, że będzie nabożeństwo za paną K.

    Przed kilkoma dniami tłumaczyłem jego zaćmionej nienawiścią żonie, że w tym stanie nie może przyjmować Ciała Zbawiciela. Wczoraj uśmiechnęła się do mnie na ulicy!

    W stanie łaski uświęcającej odmawiam w intencji zbawienia żony koronkę do „św. Ran i św. Krwi Pana Jezusa"...na pewno nie wolała o powrót do Nieba, bo wielu uważa, że tam trafiają tylko święci! Dlaczego nie pragniemy świętości?

10.00 Krzysztof Krawczyk śpiewa, że „tak jak wiatr zrywa z głów kapelusze, tak Pan Bóg nawraca dusze"...przeżył „życie po życiu" i stwierdza, że śmierć nie istnieje! Mówi, że wydoby­ł się z ciemności...”trzeba cieszyć się i  dziękować za to, że stałem się człowiekiem”!

12.40 Napłynęło „zawołanie do modlitwy” za żonę...godzinę trwało odmówienie całej cz. bolesnej różańca w jej intencji. W zawołaniach zmieniłem Słowa Pana Jezusa na krzyżu..."Niewiasto, oto córka Twoja”.

    W domu wita mnie zbuntowany syn, bo kilku jego kolegom powiedziałem, aby nie przychodzili do matury. Wielki smutek napłynął do serca, bo nic mu nie brakuje. Wyszedłem, a nade mną ugwieżdżone niebo.

    Pomyślałem o podobieństwie naszego zachowania w stosunku do Boga Ojca, który mówi: „proszę bardzo, zostawiam cię, teraz będziesz żył wg woli własnej,...poczekam na nieszczęście i wówczas przyjdę do ciebie".

    W Watykanie czekają na cud spowodowany przez s. Faustynę. Pomyślałem, aby  sprawiła trafienie do mnie - od pacjentki umierającej w samotności - pięknej porcelanowej figurki Pana Jezusa padającego pod krzyżem. Tak się stało i Zbawiciel jest ze mną do dzisiaj...czy to był cud ?                                                                              APEL