Dzisiaj jedziemy kupić duży rozkładany stół, ale Pan wie, że pragnę modlitwy, a nie znam intencji. Przekażę Ci jak została podana. Kapłan mówił o letnich katolikach, a wg mnie to bardzo groźna grupa, ponieważ daje możliwość podszywania się niewierzących (całe masy).
To ci, którzy nie przyjmują Jezusa…Żydzi uczynili to samo, ale sytuacja u nich jest jasna...łaska wiary zabrana, a tu trwa udawanie. Nawet niektórzy dla uwiarygodnienia przystępują do Eucharystii…
Na Mszy św. porannej, jak nigdy słuchałem z przejęciem i pochyloną głową formuł, bo ten kapłan czyta wolno i dobitnie. Serce przeszywał ból, a łzy leciały po twarzy. Nawet teraz, gdy to piszę mam łzy w oczach; „Chwała na wysokości Bogu? (...) Chwalimy Cię. Błogosławimy Cię. Wielbimy Cię. Wysławiamy Cię.
Dzięki Ci składamy, bo wielka jest chwała Twoja.
Pani Boże, Królu nieba. Boże Ojcze Wszechmogący...(...)”.
To jeden wielki p e a n (wyrazy uwielbienia i chwały) na cześć naszego Boga Jedynego. To przed Nim i przed Jego Chwałą stoję malutki, cichy i płaczę, a to jest nieprzekazywalne. Bardzo rzadko zdarza się bliskość Boga Ojca, a to stało się właśnie dzisiaj. To pewna forma mojego zawstydzenia tymi nagłymi odwiedzinami. Ktoś wpisał na mojej stronie: ”Bóg Cię kocha”…
Przełożeni Świątyni Jerozolimskiej zostali zaskoczeni mocą Boga, bo, prości ludzie Piotr i Jan czynili cuda i mówili (...); „Rozsądźcie, czy słusznie jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? Bo my nie możemy nie mówić tego, co widzieliśmy i co słyszeliśmy (Dz 4, 13-21).
Teraz „patrzy” książeczka Jacques’a Fesch'a („ Za 5 godzin ujrzę Pana Jezusa”), która otwiera się na str. 65: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”.
Pada deszcz, ale idzie zimny wyż, a to powoduje migrenę, senność i złe poczucie. Podczas jazdy towarzyszy nam audycja radia Maryja dla dzieci. Dzwonią, a kapłan pyta maluszków o miłosierdzie Boga naszego.
Przypomnę sobie to w centrum handlowym, bo będę oglądał dzieci…bawiące się, chodzące z rodzicami, beztrosko biegające tu i tam. Mały chłopczyk pchał leżącego na ławce braciszka, a dziewczynka wskakiwała na samochód - zabawkę. Do tego plakaty z dziećmi, dzieci na wózkach z zakupami…dzieci murzyńskie i azjatyckie.
Tak, bo „jeżeli nie staniecie się ja dzieci nie wejdziecie do królestwa niebieskiego”. Na pewno nie chodzi tu o dzieci, bo wśród takich są też zwyrodnialcy i gangi, ale o u f n o ś ć. Mamy stać się właśnie takimi, ubogimi w duchu, a to oznacza, że liczy się tylko nasz TATA, a reszta dodana...także od Niego.
Kto wie, że Stwórca to Tata…to wie, a reszta niech sprawdzi. Niech się obudzi i zawoła, bo czas płynie, a demony są niezmordowane w odciąganiu od Boga; „jeszcze masz czas, co ci się stało, umierasz?...na tak poważnym stanowisku…co powiedzą ludzie, żona”. I tak umrzesz wreszcie i nigdy nie zaznasz Boskiej Słodyczy…tak jak ja i to już tutaj
Na raty płynie moja modlitwa, a z kwiaciarni patrzy kubek z napisem; „Love you” z sekundowym błyskiem miłości miedzy Serce Boga Ojca, a moim. W komputerze „wyskoczą” Słowa Pana Jezusa; „Moja miłość nie odstąpi od ciebie”. Na kursie komputerowym (wstawianie obrazów-grafiki) przywołałem wiz. Matki Bożej Gromnicznej. Czy to przypadkowe?
„Matko Zbawiciela! proszę Cię, abyś była przy mojej śmierci. Niech ktoś zapali gromnicę. Proszę o śmierć dobrą (wiatyk) i godna…nigdy nagłą. Uchroń mnie Matko od tego…z góry dziękuję. Niech będzie przy mnie św. Andrzej Avellino mój patron. Przyjmij Matko moje cierpienie”.
Dziwisz się, że od dziecięcej ufności Bogu przeszedłem do śmierci, ale jest to moment do którego musimy przygotowywać się przez całe życie! Ile wysiłku trzeba włożyć w przekroczenie np. granicy Izraela? A tu granica "Obozu - Ziemi" z Królestwem Niebieskim!
APEL