Syn uciekł z domu, a w nocy odczułem, że jest mu zimno, bo była wielka wichura, która wyrządziła różne szkody. Wiem, że bardzo cierpi, ale nic nie mogę uczynić. Tak jest też z buntującymi się przeciw Ojcu Prawdziwemu. To diabelski krzyż...

    "Cóż może mi się stać, gdy jestem z Panem?...nawet śmierć nie jest straszna, bo to tylko wyzwolenie ze zgniłej gliny! Wszyscy jesteśmy takimi gliniarzami. Zaczynam pracę i na pocieszenie płynie piosenka „Białe róże”, a w sercu znalazłem się z Panem Jezusem w W-wie...napłynęło wspomnienie dające moc duchową. 

    Dzisiaj mam wielką jasność dotyczącą istnienia dwóch światów: naszego życia pełnego zła oraz królestwa, które jest nad nami. Ta jasność sprawia wielkie cierpienie, bo nagle widzisz ludzkość, która powinna pomagać sobie i walczyć z przeciwnościami natury.

    To jednak jest marzenie, bo miłość przebija się z trudem, a nasza piękna wiara jest nieznana wśród ludzi. Oni tylko chodzą do kościoła, ale boją się śmierci, chorób i niedostatków w starości! Boją się tego co ma dopiero nadejść, a nie przeżyli jeszcze tego dnia!

- Proszę nie patrzeć na kapłanów tylko na Jezusa! Trzeba całą ufność pokładać w Bogu, bo nawet największym wysiłkiem nie możesz dołożyć jednej chwilki do swojego życia...tak mówię do zagubionej pacjentki, katoliczki!

    Żona jest smutna z powodu ucieczki i braku syna w domu. Ma do mnie pretensje, że nie zajmowałem się jego wychowaniem.

- Nie wierzę w żadne teorie o wychowywaniu dzieci, zły atakuje najsłabszych w moim otoczeniu. Ty jesteś smutna, a ja wierzę w Opatrzność Bożą i mój kłopot oddałem Jezusowi...całkowitą ufno­ść pokładam w Bogu. Nie czuję abym miał go szukać, a późnej go bić.

   Wiem, że mam działać zgodnie z Wolą Boga, a to oznacza postępowanie z miłością! Z Jego Światłem mam dobroć w sercu, łagodność, a nie chęć do sięgania po przemoc! Syn żyje i daje mocne sygnały, a ja potrafię to odebrać (mam ból w nadbrzuszu).

    Czekamy. Spokojnie piję koniak, co podwójnie denerwuje żonę. Syn wraca, robię mu kolację i nie krzyczę. Proszę, aby wykąpał się, bo jego łachy śmierdzą. W tym momencie w pełni pojąłem przypowieść o synu marnotrawnym...to radość z powrotu „buntownika” do domu ojca.

      Córka nie rozumie mojego zachowania, chodzi zła po mieszkaniu i coś mruczy...                        

                                                                                                                               APEL