Bóg uwiódł mnie przed laty. Każdego dnia idę za Jego zawołaniem, prośbą, natchnieniem i mam przekazać: jak odczytać Jego wolę, bo tylko tak możemy wrócić do Nieba!

   Jadę samochodem, a z R. ”Maryja” płyną słowa pieśni; „budujmy drogę Panu, prostujmy ścieżki Jego…przemieńmy swoje życie, odwróćmy się od złego”. Klepsydra; w wypadku samochodowym zginął 19-latek. Zważ na kruchość naszego bytu.

    Trwa spotkanie z Panem Jezusem, ale przeszkadzają rozproszenia. Wraca krzywda (jak u Hanny Lis)…z dnia na dzień nie pracujesz w swoim zawodzie, a u mnie jest to spowodowane obroną wiary i krzyża...w czasie przechodzenia na emeryturę (od 02.01.2009).

     Jak demon musiał zamącić w głowach "rządzących", że tak czynią? Postanowiłem - w takich momentach - odmawiać w ich intencji koronkę do Miłosierdzia Bożego, ale to nie jest łatwe, bo ciało pragnie  obmyślania obrony i szukania "sprawiedliwości"...

    Nie docierały czytania, a walka z emocjami i pokusami sprawiła moją nieobecność duchową na spotkaniu z Panem życia i śmiercie! 

    Tuż po przyjęciu Ciała Zbawiciela pokój zalał duszę, a słodycz serce i usta. Ta przemiana nastąpiła w kilka chwil. Nie chce się opuścić kościoła: „Panie mój, Boże Ojcze! jakże  chciałbym tu być…siedzieć z Tobą w ciszy, z Matką i Dzieciątkiem Jezus. Cóż znaczy cały świat bez Ciebie”?

     Na ten czas (TVN "Style”) buddystka Maja mówi, że szukała i znalazła…trzeba pracować z własnym ego, walczyć z emocjami, słabościami, a  u mnie Pan Jezus uczynił to w jednej sekundzie!

    Ks. Jan Berthier założył zakon  misjonarzy Św. Rodziny…zachwycił się Matką Bożą z La Salette, wiele pielgrzymował. W ręku pismo („Zwycięstwo Niepokalanej”) z tytułem  „Zaufałam Jezusowi”, gdzie  s. Marzena w modlitwach prosiła o rozeznanie powołania (zakon).

    Zobacz co się stało; spowiednik na Jasnej Górze wskazał jej na tą drogę życia, jej siostra otrzymała obrazek z taką modlitwą, na dworcu spotkała kapłana „Apostoła ulicy", który powiedział, że Jezus ją wzywa, na pielgrzymce poznała siostrę bez habitu z zakonu Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych, a rodzice z radością pobłogosławili jej nową drogę życia.

   To jest tzw. „duchowość zdarzeń”...znaki dawne w prowadzeniu nas przez Boga. Przypomina się mój start na kierownika przychodni. Ja miałem spełnione wszystkie wymagane warunki, ale przed złożeniem oferty poprosiłem Pana Jezusa, który ze wskazanej książki (otwarcie na chybił/trafił) powiedział; „szukaj Moich spraw, a nie swoich”. Dokumenty wrzuciłem do szafy. Teraz w ręku mam; „Pisma ascetyczno-mistyczne” św. Bonawentury…jak stać się świętym?

     W „Rozmowach w toku” przez kilka minut pokazano zmaltretowanego Jezusa. Szef oprawców siedzi teraz w studio. To były alkoholik, który spadł na samo dno i nie wiedział, że - w tym czasie - jego matka błagała Boga o zmiłowanie. Przyszedł na casting do filmu „Pasja”…pokazał zdjęcie i natychmiast został wybrany. Jego późniejsze życie to cały ciąg cudów. 

     Czytam też art. „Misjonarze trwają w Kongu” oraz „Adopcja na odległość”; przyjmujesz dziecko i łożysz 1000 zł / rok…otrzymujesz jego adres, zdjęcie. Natomiast w „Gościu niedzielnym” jest wywiad z o. Stanisławem Jaroszem, którego pierwszym zadaniem w obecnej drodze życiowej jest głoszenie Ewangelii.

     Na Mszy św. z księgi proroka Malachiasza padają słowa o prowadzeniu przez Boga; „Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną”, a siostra właśnie śpiewała; „Przyjdź Panie”. Kapłan Zachariasz nie uwierzył Panu i stał się niemy.

    Podczas obrzezania syna zażądał tabliczki i napisał; „Jan będzie mu na imię”. Wszyscy się dziwili, ponieważ w rodzie nie było takiego. Zachariaszowi rozwiązał się język, a usta zaczęły wielbić Boga. Tutaj dam moją uwagę. Nie wolno bez modlitwy dawać imienia dziecku, bo później na Zosię wołają Frania. 

    Ponownie słuchałem psalmu; „Daj mi poznać Twoje drogi, Panie, naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami [...] Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń [...]”.

    Ogarnij świat. Popatrz na ludzi. Czy ich powołania są zgodne z wolą Boga?...czy są powołani przez pana ziemskiego (nomenklatura)? Źle wygląda premier Donald Tusk. To naprawdę dobry człowiek, ojciec i mąż…czy wołał w modlitwach o rozeznanie drogi swojego  p o w o ł a n i a ?

    Jeszcze godzina do Pasterki. Młodzież śpiewa Jezusowi, a ja skulony w ławce kościelnej wołam za tych, którzy poszli za powołaniem Bożym…zwykli ludzie, politycy, kapłani, misjonarze, lekarze, nauczyciele. Jedni drugim mamy służyć, a wszyscy - poprzez uświęcenie życia -  wrócić do Nieba !

                                                                                                                                APEL