Słowa kluczowe; „dziad swoje, a baba swoje”.

   Jest mi przykro, ponieważ mój ulubiony pisarz i felietonista Waldemar Łysiak odchodzi z „Gaz. Polskiej”. Napisał tekst pożegnalny; „Nie ma zgody” (konflikt wewnątrz redakcji tygodnika).

     Natomiast z UMG rodzinnego miasta przysłano pismo (wcześniej zgłaszałem, aby tego nie czynili) o zameldowaniu bratanka w spadku po moich rodzicach (należy mu się tylko 1/15 z całości). Sprzedał swój dom i w zajętych pomieszczeniach zrobił remont jak „na swoim”.

   Jako katolik nie będę chodził po sądach, ale z modlitwą (w dwa dni) udało się złożyć wszystkie dokumenty potrzebne do założenia księgi wieczystej. W ten sposób będę mógł sprzedać swój udział w spadku (1/5). Z TV „Uwaga” płynie reportaż o zaciekłym konflikcie na osiedlu mieszkaniowym.

    Dzisiaj mam dyżur w pogotowiu i właśnie siedzę w kabinie karetki obok kierowcy, który naubliżał mi w straszliwy sposób, bo jako kierownik zespołu zwróciłem mu uwagę, ponieważ pędził bez powodu, wyprzedzał samochody po stronie prawej, a nie jechał na sygnałach.

    Pacjentka pojękiwała przy jego manewrach, bo miała złamane żebra, a przy dodatkowym urazie mogło dojść do przebicia płuca. W sercu przebaczyłem mu i prosiłem Boga, aby dał mu Swoje Światło. Nie możemy się pogodzić, ponieważ nie przeprosił. Nie rozumie hierarchii; dyspozytorka pogotowia, kierownik zespołu wyjazdowego i personel karetki oraz pacjent lub dziecko z matką.

    Przykro mi i w tym stanie zacząłem moją modlitwę za tych, którzy nie mogą się porozumieć. Przepływa świat skłóconych dzieci Boga Ojca (naród wybrany).  Wprost widzę Jezusa niosącego krzyż, a właśnie przejeżdżamy obok tego drzewa hańby.

    W naszej przychodni są dwa zespoły; dyrektorki nie rozmawiają, rejestracja przedzielona murem, wszystko podwójne…nawet ubikacje. Przecież to gorszące i grzeszne (Pawlak i Kargul). Nawet mamy dwa prawdziwe kościoły; katolicki i prawosławny...z różnymi kalendarzami liturgicznymi. Pan Jezus umiera 2x w każdym roku!

    Później ze starej kasety popłynie piosenka; „Bóg Dziecina”…narodził się Bóg Dziecina w Betlejem, w Betlejem. Narodziny Zbawiciela kojarzą się z pokojem, ale dzisiaj, gdy to przepisuję (13.07.2009) płyną słowa Mt 10;

     „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię (…) przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy (…)”.

     Z powodu braku zgody wybuchają wojny, dzielą się narody (Niemcy, Korea, Wietnam, Chiny), dokonuje się zbrodniczych czystek etnicznych, eksterminuje całe narody. Piszę, a płyną obrazy wojny; Francja / Niemcy.

     Z płaczem przekazuję moje udręki, bo jest dużo wezwań Panu Jezusowi dla ukojenia Jego Świętych Ran. Z nędznej chatki zabieram dziadka (90 lat) z martwicą obu podudzi. W ogródku chorego jest figurka Pana Jezusa z Najświętszym Sercem (rzadkie zdarzenie).

Straszliwy upał. Dobrze, że w tym czasie trafiliśmy do właścicielki sklepu, która poratowała nas płynami, bo tak się złożyło, że nie miałem nawet złotówki w kieszeni.

    Na ścianie karetki wisi kartka z napisem; „+ -„ oraz „parzyste i nieparzyste”. To potwierdzenie intencji, bo nie pogodzisz ognia z wodą. To intencja prosta z morzem cierpienia. Ilu zabito podczas forsowania Muru Berlińskiego?

                                                                                                                                  APEL