Czeka mnie dyżur w pogotowiu. Wyczuwam obecność Matki Pana mojego i napływa obraz Jezusa z apostołami. Teraz słucham audycji o Dominiku Savio, który z wizytą Matki pomógł rodzącej.
W czasie dyżuru spotykałem wiele figur Matki Bożej i byłem u staruszki przyjętej przez rodzinę (opieka do śmierci). Przypomina się mój powrót do Boga poprzez Matkę w Jej Sanktuarium…aż tutaj Pan mnie przywiódł.
Podczas porannej Mszy św. kobiety z przejęciem śpiewały o Matce Bożej. To najpiękniejszy śpiew świata; ”Witaj Matko Stateczna /../ Pani Łaskawa /../ przybądź, wyrwij nas z potężnych nieprzyjaciół mocy /../ wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie /../”. Kto to ułożył?
Z mojego serca płynie tęskne wołanie, a w oczach mam łzy, nawet teraz, gdy to piszę: „Jezu! Jezu!! podziękuj Twej Matce za wszystkie otrzymane przeze mnie łaski, przeproś za nietakty i podłości. Proszę Jezu; ucałuj Jej Rękę, Rękę Twojej i mojej Matki!!”
Tak chciałbym podziękować śpiewającym kobietom (znają to wszystko na pamięć), a serce woła; „przy tym śpiewie pięknieją kwiaty, ożywia się woda, jaśnieje niebo, cichnie wiatr, gaśnie pożar, wino dojrzewa, a chleb dochodzi…!!
Ja nigdy nie wymyśliłbym tego! To Duch Św. chwali - z całym Niebem - Tą, która przyniosła zbawienie! Czas nagli, bo dzisiaj mam dyżur, a właśnie spóźnił się kapłan. Przed Komunią św. wołałem do Boga; „daj mi Chleb, daj mi Chleb, tylko to, daj mi Chleb”.
Jakby w podzięce otrzymałem Eucharystię w postaci trójkąta. Zdziwiony stwierdzam, że zabrałem ze sobą „Rycerza Niepokalanej”, kopertę z widokiem Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej, zdjęcie różańca z napisem, że to moja obrona, art. z „Polityki„ o wakacjach z MB w Lourdes (dziwne, bo wczoraj - na wizycie - podarowałem ten wizerunek starowince).
Jeszcze mam dodatek o niezłomnych kapłanach i „Niedzielę" ze zdjęciem ks. J. Popiełuszki oraz kasetę z wizyty Jana Pawła II w Częstochowie. W oczekiwaniu na następcę Św. Piotra chór śpiewa wkoło; „Santa Maria, Mater Dei (Matka Boga), ora pronobis, secatoribus../../ i po polsku „Zdrowaś Mario”.
Łzy zalewają oczy, bo bardzo lubię takie powtarzanie....wówczas pragnę słuchać tego do końca moich dni. Dyżur. Krążymy…97-letnia czcicielka Matki z zapaleniem płuc, inna umiera na serce (przepiękne obrazy), a ta z nowotworem, której podaję morfinę ma wielki obraz z Częstochowy. Z telewizji "spojrzała" twarz o. Pio.
Na mszy niedzielnej „patrzyło” malowidło ścienne (wokół ołtarza); pokłon Aniołów, świętych, błogosławiących Matce z Dzieciątkiem. Tyle razy tu byłem, a nie widziałem tego. Łzy w oczach, bo taka jest Prawda! To dzień także za żonę, za panie śpiewające z kółka różańcowego oraz za męczenników...
APEL