Apostoła Mateusza
Trwają dwa dni udręk w przychodni, a w tym dyżur w pogotowiu z wieloma wyjazdami karetką...taki już jest mój los. Mijamy figury Matki i krzyże Pana Jezusa, a ja proszę Boga o pomoc (wytchnienie), bo Jego ochrona znosi troski, daje ufność, a teraz - w moim wypadku - szczęście.
W pewnym momencie - w czasie przejazdu i w ciemności nocy - moja dusza ze łzami w oczach wołała:
Ojcze! Niewidzialna Opatrzności moja!
Oczekiwane słońce o świcie,
Kwilenie ptaszka i dzwonu dźwięk,
Łagodny wietrze i deszczu w skwarze.
Ojcze ! Boska Ciszo !
Nieukojona miłości i radości moja!
Nikt i nic nie odbierze mi Ciebie i nie rozdzieli!
Twoje jedno tchnienie gasi ziemskie piekło…na nic tu rakiety i ludzkie strachy.
JAHWE Jego Imię Święte!
Świta. Budzi ćwierkanie ptaszka. Pan dał dobrą noc; „po znoju czas na odpoczniecie”. Popłakałem się i w ciemności przypomniała się pieśń o Opatrzności Bożej: ”Cały świat niech śpiewa tę pieśń, Panem moim Bóg”. To On zapala i gasi słońce.
Zdziwiony stwierdzam, że w radiu Maryja płynie modlitwa; „Pan swój lud miłuje /../ niech święci cieszą się w chwale, niech się weselą przy uczcie niebieskiej”. Planowałem nabożeństwo poranne, ale ważniejsze są obowiązki zawodowe, bo przybyło wielu ciężko chorych i zgłoszono wizytę domową.
Pracę skończyłem o 16.00 i Panu Jezusowi kupiłem pod krzyż bukiet mieczyków. Łzy zalały oczy, a zespół przejeżdżającej karetki pozdrowił mnie głośnym sygnałem. ”Ja się nie wstydzę Ciebie, Panie. Tyś mą radością i chlubą”!
Zobacz nowego psalmistę, ale to nie ja wołam, ale Duch Święty przeze mnie! Zna to każdy pragnący świętości. Jaka będzie intencja modlitewna tego dnia? Zmęczony byłem drętwy na Mszy Świętej wieczornej, a po przebudzeniu w środku nocy w ręku znalazł się „Poemat Boga-Człowieka”, który otworzył się na słowie: o p a t r z n o ś ć!
APEL