W nocy czytałem świadectwa wiary i otrzymaną pomoc przez wstawiennictwo Jana Pawła II. Sam zawołałem: „Janie Pawle II wyproś u Boga Ojca łaskę, aby podjęto - w mojej sprawie - ostateczną, prawidłową decyzje, aby Pan dał kolegom Swoje Światło”.

    Ja moje cierpienie duchowe przyjąłem (mistyka to psychoza), ale serce pragnie minimum sprawiedliwości, bo nawet kotki i pieski w RP maja większe prawa od lekarza katolika, który stanął w obronie wiary i krzyża. Ponadto chodzi o mir domowy i zdrowie żony

    Od rana w moim sercu prawo, policja i moje protesty (TVN, „Super Stacja”, Komenda Główna Policji), a z samego ranka „spojrzał” Pan Jezus Miłosierny z różą wdzięczności. Efekt nadeszły, bo nie śmieją się z Boga w TVN-ie, a w „Super Stacji” po mojej interwencji w prokuraturze skasowali bluźnierczy program, którego celem była nasza wiara.

   Dzisiaj były piękne czytania, a teraz śpiewamy powtarzając: „Niech żyje Jezus zawsze w sercu mym”…bardzo to lubię, bo napływa moc i wyciszenie…szczególnie po Eucharystii.

    Jest mi bardzo przykro, że nie ma końca inwigilacja mojej osoby, która zaczęła się po podjęciu zatrudnienia w charakterze lekarza JW 2471 na ½ etatu (01.12.1980 - 31.05.1989). Stan na dzisiaj: fałszywy szpieg (klęska każdych służb specjalnych) z „internowaniem” dysydenta.

    Moja sylwetka psychofizyczna, interesowanie się polityką (dobrem państwa) z obecną łaską wiary i charyzmatami utwierdzają decydentów o ich słusznym postępowaniu. Aby pokazać swą moc - poprzez dyspozycyjnych lekarzy - zawiesili mi prawo wykonywania zawodu lekarza we wrześniu 2008 roku...cztery miesiące przed emeryturą!

    Nie wiem, co się wdarło do nas, do naszej ojczyzny i do środowiska lekarskiego. Mogę wskazać na jedno, że wielu rodaków nie wybiera życia w p r a w d z i e. Dalej trwa zakamuflowany system bolszewicki, ale nawet w tamtym czasie - z powodu obrony krzyża Zbawiciela - nie uczyniono by tego!

    Wielu udaje wierzących i katolików, aby się uwiarygodnić. Proszę zwrócić uwagę na słowa ks. abp Kazimierza Nycza o cnotach; miłości, nadziei i  w i e r z e, które powinny towarzyszyć lekarzowi w codziennych zmaganiach z cierpieniem i potrzebami wolnego człowieka.

    Nigdy nie byłem żadnym szpiegiem, nie jestem i nigdy nie będę. Moje zapiski (dziennik duchowy) dotyczące tylko wiary, które pragnę przekazać poszukującym Drogi do Nieba.

   Ja się nie skarżę na swój los, ale piszę w desperacji, ponieważ cała sprawa jest wynikiem manipulacji…z dalszym marnowaniem sił i środków mojej umiłowanej ojczyzny.

                                                                                                                                   APEL