Ta intencja to mój list do Jego Ekscelencji, Biskupa Pomocniczego Józefa Zawitkowskiego...od dawna chciałem napisać, ale Pan Jezus sprawił, że stało się to właśnie dzisiaj.

     Dwa zdania o sobie...lekarz rodzinny, 64 lata, wiedzący, że Bóg Jest i wszystko jest prawdziwe w naszym Kościele Świętym. Na każdy dzień mojego życia mam podawane intencje modlitewne poprzez tzw. „duchowość zdarzeń”, którą sam jestem zadziwiany codziennie…od 20 lat!

   Przed Mszą Św. pomyślałem o sprawie soli (przekręty) i o jej ewangelicznym zwietrzeniu. W sercu wrogowie ojczyzny, UE bez Boga, TVN gdzie wciąż „wzywają” ks. A. Bonieckiego, a tam właśnie Kuba Wojewódzki z gościem stwierdził, że ”Boga ma gdzieś...”.

    Ponadto odczuwałem pustkę w duszy, a nawet złość, bo naraziłem się w Izbie Lekarskiej, ponieważ protestowałem przeciwko strajkom lekarzy, które samorząd lekarski popierał...wielu chorych umarło (przenoszono)!

    W ręku znalazła się bardzo stara kaseta z kazaniem „sprzed wojny”; „/../ kiedyś wszyscy staniemy przed Panem w nagiej prawdzie /../ czasem /../ trzeba nie /../ widzieć i nie słyszeć grzechu dzikich ludzi /../ coraz mniej nas /../ nie możemy uczyć piosenek dla Pana Boga /../”. Nadejdzie czas przepłynięcia na drugą stronę.

    Tam były też piękne słowa o miłości do ojczyzny, dalej trwającym zniewoleniu i zarzutach przeciw Kościołowi Katolickiemu, który jest „nietolerancyjny, wciska się do rządu, radia i miesza się do wyborów”.

    Na Mszy Świętej Maria Magdalena woła „Rabbuni”, a proboszcz śpiewa z ludem powtarzając „Niech żyje Jezus”.  Eucharystia odmieniła mnie całkowicie, bo słodycz zalała usta, serce pokój, a duszę wielkie skupienie.

    Nagle nie ma żadnej „ważniej” sprawy oprócz mojego zjednania z Bogiem. Nie mogłem wyjść z kościoła. W „ciszy serca i duszy” zostałem na następnym nabożeństwie i - ze łzami w oczach - ponownie słuchałem tych samych czytań.

    To ja jestem z przemawiającym Piotrem i przy Aniołach Grobu Pana. Gdyby ktoś jeden raz przeżył to, co ja w tej chwili…uwierzyłby w Boga raz na zawsze! To miłosne zjednanie z Jezusem przekraczające grób!! Nie sądziłem, że nagle otrzymam tyle słodyczy prawdziwej.

    Po powrocie do domu zza ściany usłyszałem kwilenie dzieciątka...to ja jestem właśnie takim dzieciątkiem Bożym na wieczność. To wyrwało się z mojej duszy zakochanej w Bogu. Tylko tym słowem można opisać mój stan. Zrozumie to kochający pierwszą miłością.

    Na ten moment moje serce woła; „Jezu mój! Moja Ostatnia Miłości! Mój Przewodniku na bezdrożach. Nie opuszczaj mnie w Twoich Potrzebach, bo tylu idzie w kierunku zwykłego życie i „Ameryki”, a nie wybierają prostej drogi: Twój Kościół – Królestwo Niebieskie.

   W Biblii szukałem słowa o soli. Wzrok padł na Ps. 53(52): „Czy się nie opamiętają ci, którzy czynią nieprawość, co lud mój pożerają, jak gdyby chleb jedli, a nie wzywają Boga?”.

    Książka „Serce” Amicisa otworzyła się na stronie 142 z tytułem „Chory nauczyciel”, a na spacerze z żoną wzrok zatrzymała spalona gazeta z tytułem o szkodzie. Tak została odczytana intencja modlitewna tego dnia; „za szkodzących Kościołowi Katolickiemu”.

    Pytanie; dlaczego Jego Ekscelencja uwiarygodnia swoją osobą „Tygodnik Powszechny”?

                                                                                                                             APEL