Podwyższenie Krzyża Świętego
W sercu sprawa krzyża Pana Jezusa, najświętszego znaku na ziemi. Kolega - lekarz sprofanował miejsce kultu religijno-patriotycznego; ściął krzyż i dwie flagi, rozwalił ogrodzenie, zdjął tablicę z informacją…najęty robotnik pochylił głowę. Kraj katolicki, ale nikt skutecznie nie zareagował.
Przypomniał się „mój” krzyż przy trasie E-7…złamany przez czas, leżał na ziemi z pękniętą na pół figura Pana Jezusa. To symbol grobu Zbawiciela. Opieka nad nim jest wielką łaską Boga naszego. Większość wstydzi się krzyża, a na Zachodzie karzą za jego noszenie.
Dziwne, bo mój protest do AM w Gdańsku wypadł 04.10.2007 w dniu Podwyższenia Krzyża Świętego w Kościele Prawosławnym (inny kalendarz liturgiczny)! Tamtego dnia po Eucharystii wołałem; „Ojcze! Wybacz, bo nie wiedzą, co czynią”...Pan Jezus oddał za nas swoje Życie, a Krzyż otworzył Niebo!
Wtedy z Księgi Proroka Barucha padły słowa: „zostaliście zaprzedani poganom”, a ja "wołałem" w duszy: „Bracie w powołaniu, niech ból mojego serca sprawi twoje przejrzenie. Panie daj mu Twoje Światło, otwórz jego serce…cóż Ci odpowie, gdy stanie przed Tobą?” Pod "moim" krzyżem Pana Jezusa postawiłem kwiaty od tego kolegi - lekarza.
Wczoraj było piękne zawołanie: Ga 6, 14 << Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z Krzyża Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata>> A dzisiaj << Uwielbiamy Cię, Chryste i błogosławimy Ciebie, bo przez Krzyż Twój święty, świat odkupiłeś>>
W Ew J3, 13-17 Jezus powiedział do Nikodema: <<(…) potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne(…)>>
Zdziwiony stwierdziłem, że na Mszy Św. jest dużo ludzi, a siostra śpiewała: „Panie! Ty widzisz krzyża się nie wstydzę, krzyż mój całuję, przed nim klękam, bo na nim Pana swego widzę”.
Po Eucharystii serce zalał smutek i pragnienie bycia ze Zbawicielem. Wirtualnie znalazłem się pod krzyżem i poczułem uniżenie Syna Bożego, który nie wydał z siebie słowa skargi, a ja popłakałem się.
Wyobraź sobie Uczniów po zabraniu Nauczyciela! Rozterka, strach przed śmiercią i poczucie utraty ochrony. Cisza zalała duszę i niczego więcej nie pragnąłem tylko Pana mojego, Jezusa Chrystusa. Jeden raz skosztujesz tego cierpienia, które zarazem jest „szczęściem niepojętym”, a wszystko pojmiesz.
Nie pojmie tego człowiek bez łaski wiary. Bardzo lubię być smutny (odwrotność mojej osobowości), ponieważ smutek zbliża mnie do Serca Pana Jezusa. Smutek sprawia też milczenie i zalewa moje serce Jego Miłością. Miłość Boga nigdy się nie kończy. Bóg kocha nas wszystkich tak samo, ale niektórzy mają łaskę odczuwania tego.
Obserwując tą miłość stwierdzam, że nasze ciało jest zbyt słabe na moc Bożej Miłości. A tak to Pan „przypomina mi”, że Jest i koi rozłąkę. Spełnia pragnienie stęsknionego serca i odchodzi. Morze miłości, nagła rozłąka z pustką duchową i znowu tęsknota. Powodzie miłosne i suche strumienie. To bardzo piękne. Piszę, a w kl. piersiowej mam sekundowe uciski - inne jak w chorobie wieńcowej.
Krzyż Święty odnalazła św. Helena (326r.). Powiesz jak? Dzisiaj mamy możliwości określenia czasu istnienia rzeczy. Św. Helena zrobiła eksperyment. Wykopano trzy krzyże, ale tylko jeden z nich sprawił ożywienie zmarłej kobiety. Cóż to dla Boga zachować rzecz przez tysiąc tysięcy lat! Na pamiątkę wybudowano na Kalwarii w Jerozolimie Bazylikę Grobu Pańskiego.
Z potrzeby serca pojechałem na mszę wieczorną; „Jak tu dobrze u Ciebie, Panie”. „Patrzyła” st. drogi krzyżowej; Pan Jezus Ukrzyżowany oraz św. Rodzina z Jezuskiem trzymającym mały krzyż.
Słodycz po Św. Hostii zalała usta i serce. Dzisiaj wytrwałem w milczeniu, nie żartowałem i całkowicie obojętne było mi oglądanie telewizji. Prosiłem Pana, abym stał się takim jak pragnę, bo chcę podobać się Bogu, a trudno zmienić się samemu...
APEL