W pogotowiu zostałem obudzony do pacjenta, a w tym czasie w mojej duszy trwało rozważanie Męki Pańskiej. Spojrzałem na 48-letniego mężczyznę, który wyglądał na mającego 60 lat...przepitego, obolałego, podrapanego. Wrażenie, że ten człowiek jest „umarły” w duszy.

    Pędzimy do szpitala, a ja w tym czasie modlę się za nienarodzone dzieci, wrogów, matki cierpiące z powodu przerwania ciąży. W szpitalu przeczytałem z książeczki zdanie „Chwil spędzonych z Jezusem nigdy nie będziesz żałował”. To wielka prawda.

    Wcześniej zacząłem pracę w przychodni. Ponownie jest nawał chorych i tak będzie aż do emerytury...przy niskiej zapłacie. Kiedy nie mogę podołać, a z pośpiechu można się pomylić...wołam do Pana Jezusa o pomoc.

   Pod koniec dnia przybyła młoda wdowa, której mąż zmarł nagle. Ta śmierć otworzyła przed nią świat nadprzyrodzony. Teraz wie, że tamten świat jest na pewno. Zalecam jej niesienie pomocy duszy męża i innych (cierpienia zastępcze, modlitwy, różnego typu wyrzeczenia). Może uzyska jakiś odpust. Co to jest odpust?

   Masz wyznaczoną karę...np.; przez tydzień musisz robić to i to, ale Stwórca daje ci przerwę w tygodniu. Podobnie jest z odpustem. To sprawiedliwość + miłosierdzie...

    Do domu wróciłem „w ciężkim stanie", a teraz razem z żoną (zdarza się to rzadko) idziemy na zakończenie rekolekcji z Mszą Św. Mam zalecenie pomodlenia się za naszą zmarłą córeczkę i za teścia.

    Pierwszy raz zobaczyłem olbrzymie kolejki do spowiedzi. Jak wielką mają odwagę ludzie, którzy spowiadają się wśród znajomych! Właśnie klęczy mężczyzna, twarz trzyma w dłoniach i słucha kapłana. Coś pięknego!

    Prawie w środku kościoła czyni to podobnie kobieta. Jestem tym zaskoczony, ponieważ nie chodzę do spowiedzi „od święta” tylko wg wewnętrznej potrzeby (poczucie utraty czystości) przed Eucharystią.

    Po zjednaniu z Panem Jezusem i zakończeniu Mszy św. usiadłem w ławce i tak trwałem bez ruchu. Wyraźnie byłem zjednoczony z Duchem Św. a to są chwile, które nie opiszesz naszym, językiem. Nie drgnie ci ciało, nie mrugniesz powieką, bo „nie ma cię” dla znajomych, kościoła i tego miejsca. Wówczas jesteś w części duchowej, bo fizyczna /widzialna/ staje się martwa.

    Dlaczego ludzie tak szybko wychodzą z kościoła? Dzisiaj mam szczęście - przy ołtarzu kapłan dalej udzielał Komunii Św. i nie zgaszono świateł, bo tak "wyganiają”.

Jak wielkim darem jest wiara - mówi żona. Nic nikomu nie zazdroszczę, wszystko mnie cieszy, jestem silna wewnętrznie...kontynuuje.

    Słucham tego, nic nie mówię, ale wewnątrz jestem bardzo zdziwiony...to samo czuje moje serce i tyle czasu mówiłem jej o tym innymi słowami. Ona wyraziła to w jednym zdaniu.

- Opisz to wszystko!

- Nie mam daru...i powołania do tego!

    W TVP płynie trzecia część „Mistrza i Małgorzaty”, ale to film satanistyczny. Ludzie bez wiary nie rozumieją, że człowiek zły, który doznaje łaski nawrócenia jest bardzo mocny w świadectwie.  Taka właśnie była Maria Magdalena, która wytrwała do końca pod krzyżem Zbawiciela, a w tym czasie Piotr 3 x zaparł się Pana Jezusa...

                                                                                                                                         APEL