Obudziłem się w nocy z jeszcze brzmiącymi słowami, które w śnie mówiła do mnie jakaś zakonnica: „Jeżeli w cierpieniu na ziemi nie wzywasz Jezusa na pomoc, ale przekazujesz Mu swoje cierpienie to już jesteś w Niebie”.

    To prawda, bo słaby krzyczy o pomoc, a mocny swoje udręki przekazuje Jezusowi (uświęca). Dzisiaj pada, a my ponownie jedziemy na egzamin z córką. Nastawiliśmy się na zakupy, ale wstąpiliśmy do kościoła Św. Krzyża w W-wie.

   Żona w uniesieniu duchowym popłakała się, a w modlitwie dziękowała Bogu za tak wielki dar. Powiedziała tylko: „nie wiedziałem, że spotka mnie tyle szczęścia i radości”. Nigdy nie spodziewała się tych przeżyć, a na dodatek ktoś pięknie ćwiczył na organach. Ze łzami w oczach podała mi książeczkę „Droga do Nieba”, ale ja nie miałem w tym momencie potrzeby modlenia się.

    Stwierdziła też, że przed wyjazdem zły budził w niej zwątpienie: „po co będziesz jechać? przecież wszystko masz w domu”! Faktycznie ma wszystko, ale w domu nie doznałaby zjednoczenia z Jezusem! Ja to wiem, a ona zaczyna zauważać działanie Bestii...to dopiero początek jej udręk!

    Większość mądrali nazywa to dialogiem wewnętrznym, ale w którym miejscu tego dialogu włącza się Bestia? Zły często sugeruje „dobro”, gdy wie, że czeka nas osobiste spotkanie z Panem Jezusem.

    Bóg Ojciec zaskakuje nas przez całe życie. Nigdy nie możesz przewidzieć pięknych i niespodziewanych przeżyć. Widziałem jej zadziwienie i radość duchową (nie mogła wyjść z kościoła), a ja sam udawałem twardego, że „to nic takiego”.

   Moją uwagę zwrócił młody człowiek sprzątający kościół, a po zajrzeniu do zakrystii potwierdził się mój sen o typie eksterioryzacji (byłem tutaj w nocy): wszystko zgadzało się, bo widziałem jedno duże pomieszczenie słabo oświetlone z wysokimi szafami.

    W środku rozpalonego dnia, w wielkim tłumie zauważyłem maleńką kobietę z wrodzoną chondrodystrofią (karłowatość z prawidłowym rozwojem umysłowym) oraz młodą niewiastę żebrającą. Przez serce przeleciał dreszcz, a myśl uciekła do Pana Jezusa: „Panie Jezu Ty jesteś z nimi. Jak czuje się w sercu człowiek skazany na żebranie”... łzy zakręciły się w oczach.

   Piszę to, aby ukazać, że miejscem naszego kontaktu z Panem Jezusem nie musi być świątynia, gdzie właśnie nic nie czułem, bo Bóg jest z nami wszędzie. Świątynia jest niezbędna ze względu na otrzymywanie Chleba Życia (Eucharystii).

    Teraz strata czasu duchowego, bo z synem oglądamy mecz: Argentyna - Włochy.

- Do wszystkiego mieszasz religię!...mówi syn.

- Jak możesz naszą wiarę oddzielić od życia...nawet tego meczu! Jeden zawodnik na oczach milionów żegna się lub całuje krzyżyk, a inny pluje lub fauluje! Pan dał mu tak wielką łaskę (piłkarz klasy światowej), a on kopie bezkarnie bliźniego!

- E tam...wypiłeś i bredzisz!

                                                                                                                                 APEL