Pierwsza sobota kojarzy się z Matką Bożą, ale dzisiaj trafię też do matki ziemskiej, a rozumiemy się bez słów:

- żyje się jeszcze?

- żyje się, bo Pan Jezus nie zabiera!

- papieża przetrzymałaś…

- nic mnie nie boli, majątek, a jaki ja mam majątek?...och!...gdzie mój różaniec? To prawda, bo naszym największym majątkiem jest modlitwa, którą zabieramy ze sobą.

   Wróćmy do 5.50, gdy obudzono mnie z Nieba, bo wiedzą o moim pragnieniu spotkania z Matką Zbawiciela oraz z Panem Jezusem w Najświętszym Sakramencie, a nie nastawiłem budzika. Siostra śpiewała nieznaną pieśń pasyjną, a po mojej twarzy płynęły łzy...z serca wołałem we własnej litanii: 

„Opiekunko sierot! Matko Miłosierdzia! Nie wiedzą, że prawdziwe sieroctwo to brak Ciebie!

 Matko adoptowanych (w pliku papierów; adopcja na odległość)

 Matko opuszczonych

 Matko porzuconych

 Matko zamienionych

 Matko zostawionych w okienku

 Matko wyrzuconych do śmietnika

 Matko niechcianych

 Matko niekochanych

 Matko odrzuconych”…

    W dzisiejszej Ew. (J 11, 45-57) jest mowa o donoszeniu na Jezusa i wyroku na Niego. Czy coś zmieniło się od tamtego czasu i czy inaczej postępuje się ze sługami Pana?

   Podczas przejścia do kościoła spotkałem żonę i córki zabitego kierowcy z pogotowia (zderzył się czołowo). Gdzie są jego koledzy. Ja dzisiaj wołam za jego duszę. To jest ocean cierpienia na świecie. W nocy oglądałem reportaż, relację zniewolonej - przy wiedzy rodziców - przez pedofilów. To coś potwornego…od maleńkiej dziewczynki była zmuszana do orgii seksualnych.

   Takich dzieci było dużo…często później zabijanych. Ona znała kilka przypadków. Wielki proces wygaszono, bo uznano, że ma chorą wyobraźnię, co potwierdzali rodzice. W sercu ks. Jerzy Popiełuszko i śmiertelnie poparzona dziewczynka zostawiona przez rodzinę.

   Nie mogłem oderwać oczu od pięknego wizerunku Pana Jezusa z głową w koronie cierniowej. Jakby na tą chwilkę kapłan podał mi wielką trójkątną Eucharystię...wzmocnienie na czas dużego cierpienia duchowego.

   Cóż to wszystko oznacza wobec cierpienia zabijanych - z powodu Imienia Pana Jezusa - męczenników św. Dionizego z Paryża i św. Wincentego z Saragossy.

   „Panie Jezu! obejmij wszystkich zostawionych samym sobie…miej nad nimi miłosierdzie”. Przepływa cały świat…porwanych do band, także dzieci przez terrorystów, usuwanych z mieszkań (głównie starszych), zastraszanych w pracy, maltretowanych, pozostawianych przez najbliższych i oszukiwanych w żywe oczy.

   To straszne cierpienie, a ja widzę tylko cząstkę tego. Przeniknij serce porwanego, uwięzionego i na końcu zabitego. Napływa biskup, który mówił, że „przyjaciół poznajemy w biedzie”. Podszedłem do niego i opowiedziałem mu  o mojej krzywdzie zawodowej, a on odesłał mnie do proboszcza.

   Wielkie trzęsienie ziemi w Abruzji (Włochy)…zlekceważono wcześniejsze wstrząsy. Kilka tysięcy zabitych, zasypani, pozbawieni domów, a nawet pomocy. Przed miesiącem jeden z naukowców jeździł po mieście i przez megafon ostrzegał ludzi, ale przegoniono go.

   Unia Europejska, ale w obliczu tak wielkiej tragedii „normalne” działanie. Rozdają wodę i zupę w kubeczkach jak Kuroń w Krakowie…wszyscy są na stadionie, nie ma namiotów, babcie okryte kocami, bo noce są bardzo zimne.

   Dzisiaj, gdy to edytuję (17 sierpnia 2017 r.) w Barcelonie dokonano zamachu terrorystycznego (islamista furgonetką zabił 15 osób i zranił 80), a w naszej ojczyźnie 11/12 sierpnia przeszła nawałnica w której poszkodowani przez 3 dni byli pozbawieni pomocy. 

                                                                                                                      APEL