Przed snem podziękowałem Bogu Ojcu za bycie ze mną w zeszłym tygodniu, a teraz zaprosiłem do mojej izdebki Trójcę Świętą. Nie planowałem Mszy św. porannej, ale sypnęło śniegiem i postanowiliśmy pojechać z żoną...przed drzwiami kościoła otrzymałem błogosławieństwo z kończącego się nabożeństwa.

    Ze łzami w oczach i ściśniętym sercem zawołałem: „Dobry Ojcze dziękuję Ci za samochód, sprawną żonę i wyzdrowienie po zabiegu operacyjnym. Tak bardzo tęsknię za Tobą, Tato...za powrotem do Ciebie, Boże mój”.

   Jakże jestem zaskakiwany duchowo, bo przeżyć spodziewałem 02 lutego w Objawienie Pańskie, a właśnie w ten zwykły poranek moja dusza znalazła się w Królestwie Bożym. Właśnie „spojrzał" wizerunek Św. Michała Archanioła oraz z oddali Jezus Miłosierny.

   Później wzrok zatrzyma stacja drogi krzyżowej: „Zbawiciel zdejmowany z krzyża”. To zawsze jest podziękowanie za mój wysiłek w dawaniu świadectwa wiary („zdejmujesz Mnie z krzyża”).

   Dzisiaj król Salomon zgromadził wierchuszkę Izraela w celu przeniesienia Arki Przymierza Pana (zawierającej dwie kamienne tablice) z czasu Mojżesza przed wyjściem narodu wybranego z Egiptu.

   „A kiedy kapłani wyszli z Miejsca Świętego, obłok wypełnił dom Pana /../ chwała Pana napełniła dom Pański.” (1 Krl 8,1-7.9-13) Król Salomon powiedział, że właśnie zbudował Dom Bogu naszemu, gdzie będzie przebywał na wieku wieków.

   W czasie zapisywania tych słów moje serce zalała Obecność Boga Ojca, łzy zakręciły się w oczach, bo jest to nasz wspólny Deus Abba, Omipotens Pater. W tym czasie z radia popłynie wstrząsająca piosenka...do której pasowałyby słowa: „Panie! Panie!! Panie!! Gdzie jesteś Boże nasz. Przyjdź Panie, obejmij nasze narody, przebudź wciąż śpiących starszych braci w wierze”.

   To chwilki, całkowicie niespodziewane, a moje serce stare i słabe: „Panie! Niech mój krzyk popłynie w świat...niech obudzi chociaż jednego”.

   W dzisiejszym „Super expressie” o. Rydzyk wymawia partii rządzącej, że przejęła się nieludzkimi warunkami w których hoduje się norki i lisy, a w tym czasie pozwala na zabijanie nienarodzonych i do tego chorych.

    „Tu się szanuje zwierzątka /../ ale równocześnie zabija się dzieci w Polsce. I mówią, że są to katolicy. Pewnie wszyscy byli w kościele na Boże Narodzenie. /../ Tu się zastanawiają nad tymi futerkami, rozdzierają szaty. Ale człowieka wolno zabić. I to jest prawica? I to ludzie są? /../”…

    Na forum Onet.pl, gdzie dano ten artykuł napisałem: <<Mieniący się katolikami: prezydent, prezes i spółka z kultem Lecha Kaczyńskiego...pozwalają na zabijanie dzieci nienarodzonych. Przestraszono się czarnego marszu i Dorotki Wellman. Teraz płaczą nad zwierzątkami.

  PO stworzyła polski obóz dla Polaków (afery z wyrzucaniem ludzi na bruk, odbieraniem oszczędności, itd.). Nie słyszałem głosów oburzenia w obłudnych mediach. Pan Bóg ma czas i każdy otrzyma to, na co sobie zasłużył. Dołóż do tego katolika Romana Giertycha, chorego na władzę, który będzie startował z Pełnych Obłudy.>>

   Tak też jest ze mną, bo kotki i pieski mają większe prawa niż lekarz katolicki protestujący przeciwko zdemolowaniu miejsca świętego przez dyrektora-psychiatrę, który nie boi się Boga i ludzi. Po mojej stronie stanął tylko jeden lekarz: ateista Bartosz Arłukowicz...nie odpisał, ale sprawa trafiła do sądu, gdzie załatwiono mnie zaocznie (oszukano)!

   Na ten moment ojciec Dolindo Ruotolo zaleca: kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, powiedz z zamkniętymi oczami w duszy: „Jezu, Ty się tym zajmij!” Czyń tak za każdym razem! Czyńcie tak wszyscy, a ujrzycie wielkie, nieustające i ciche cuda! 

   Eucharystia ułożyła się w koronę, a później w węzełek. Pod wizerunkiem Pana Jezusa Miłosiernego odmówiłem koronkę. Moje serce zalało uniesienie duchowe, cichość i słodycz...także w ustach. To niespodziewane obdarowanie przez Boga Ojca, którego nie można przekazać.

   Wyobraź sobie, że w tym czasie - zbolały i ciężki w ciele - pozostałbym w domu, a tak jest z większością emerytów i to wierzących. Mimo upływu czasu dalej trwała bliskość Boga Ojca i słodycz duchowa. Zważ, że te doznania przekazuje Tobie z „tu i teraz”...na żywo.

   Próbowałem dojść, gdzie jest moja sprawa skierowana do Departamentu Dialogu Społecznego przy URM. Myślałem, że różnią się od wszystkich bolszewickich atrap, ale pomyliłem się. Z automatu potwierdzają przyjecie i trzymają. Podczas kontaktów zawsze odpowiada inna osoba, odsyłają od telefonu do telefonu, „gubią” pisma, a czas płynie. Jesteś powołany do niesienie pomocy, którą markujesz...

   W radiu mówiono o wolontariuszach pomagających starszym. To musi być zorganizowane, bo pomoc doraźna może sprawić, że zostaniesz wciągnięty w opiekę i zamęczony.

    Ogarnij cały świat. Następnego dnia siostra na Mszy św. zaśpiewa: ”Tylko Bóg mi dopomoże, Ten, co stworzył cały świat”.

                                                                                                                APeeL