Z biciem serca otworzyłem pismo z Izby Lekarskiej: straciłem prawo wykonywania zawodu lekarza...za obronę wiary i krzyża Pana Jezusa.  Pocałowałem Twarz Pana Jezusa z Całunu, a przede mną znalazło się wielkie zdjęcie o. MM Kolbe…to wyraźne zaproszenie do przyjęcia cierpienia.

    Ja wiem, że w próbie, krzywdzie mam się wykazać…sprawić Jezusowi radość. Na czterech kolejnych mszach „patrzył” uniesiony przez kapłana kielich z winem (czasie Konsekracji). To znak cierpienia.

   Ja dzwoniłem, straszyłem i wprowadziłem zamęt…zachowałem się jak poganin. Tutaj jest ważny moment: upadasz, a Pan patrzy co uczynisz. Pan zna naszą nędzę…pokazanie swojego ja, naturalny odwet, niechęć lub nienawiść do krzywdzących.

   w nocy przebudził mnie sen w którym pojawił się zmarły brat wśród straszliwej burzy z piorunami. Ja nie jestem strachliwy, ale pierwszy raz padłem - z płaczem i wielkim uniżeniem - na kolana. W tym stanie wołałem do Boga Ojca o Jego pomoc oraz o ochronę Św. Michała Archanioła. W wielkim uniżeniu przepraszałem Boga Ojca...

    Podczas wejścia na poranną Mszę św. trafiłem na śpiew siostry:

„Kto się w Opiekę odda Pan swemu, a całym sercem szczerze ufa Jemu

 śmiele rzecz można; mam obrońcę Boga, nie przyjdzie na mnie żadna straszna trwoga.

    Teraz słowa z Psalmu; /../ „za którym stojąc /../ nie padnie na mnie żadna zła przygoda, bo On udzieli mi Swojej ochrony."  Słucham to pełen zadziwienia, bo: „Twój najlepszy Przyjaciel - przez burzliwe życie - zawiedzie cię do Siebie."

    Jakże mało jest potrzebne do szczęścia, a to szczęście to powrót do Boga Ojca. Wystarczy woda święcona, stół, Konsekracja, spotkanie z Bogiem tu i teraz…” Pośród narodów głoście Chwałę Pana”.

„To wszystko Ojcze od Ciebie…dziękuję za Twoją Hojność

Czymże zasłużyłem sobie na wybranie do Twojej Służby?"

   W tym czasie kapłan mówił o Bogu…o tym, że wszystko podlega Jego władzy i nikt nie może przeciwstawić się Jego Woli. Psalmista wołał, aby Bóg odsunął od nas grzechy niepokojące sumienie.„Tylko Ty znasz nasza wiarę i nasze myśli...Jezu ufam Tobie”.

    Teraz po Eucharystii sam wołam:  „Boże! jakże mało ufam Tobie! Wierzę w siebie i swoje działanie i w moc innych, w moc ziemską…przepraszam! Niegodny powołania. Niegodny powołania przez Ciebie. 

   Tak jest, gdy upadamy w chwilach próby, jak dzieciątko, które uczy się chodzić. Taki będę do końca, a próby będą coraz większe, ale dzięki Twojej Mocy podniosę się...bez tych prób nie ujrzę własnej nędzy. W upadku mamy żałować i wrócić do Ciebie. Taka jest Twoja szkoła, jak wojsku. Tyle, że to jest Szkoła Miłości i Przebaczenia! Przepraszam za ostanie wydarzenia!”

    W ręku mam książkę; „Bóg Ojciec. Jaka jest moja relacja do Niego”. To wielki zbiór listów-świadectw;

„Bóg Ojciec w moim życiu jawi się jako opiekun i przewodnik. On prowadzi mnie przez życie. „Bądź wola Twoja”, ale w życiu pojawia się przekora i wszystko chce zrobić sama./../ On czuwa i nie pozwala nam odejść od Siebie. Jest miłosierny i wybaczy, kiedy zagubimy się w codziennym chaosie świata. /../ On jest zawsze przy nas i nami się opiekuje.”

   Inna; „/../ Kiedy doświadczam jakiegoś cierpienia /../ On jest ze mną, nie pozwoli mi zginąć. Jestem Mu wdzięczna /../ i za to, że czasem mnie doświadcza, bo wiem, że czyni to z miłości.”

   Z TV Trwam popłynie piosenka dziecięca; "wpadłem w sidła, nie mogę się ruszyć, wszystko jak trąba przeraża na duszy…coś mnie zalewa jak jakieś fale, ale przy tacie nie boję się wcale. Przy Tacie moim stoję, niczego się nie boję…"

   Poczułem się takim dzieciątkiem: Tata i ja! Popłakałem się, a w tej słabości napłynęła bliskość Boga i Jego Moc. To potwierdziło odczyt intencji...

                                                                                                                        APeeL