Zaskoczył mnie dyżur w pogotowiu…pierwszy raz nie było żadnego wyjazdu, a 10 minut przed końcem nie mogliśmy zrealizować wezwania, bo nie chciała zapalić karetka (ropniak, a tu - 15 C)! Właśnie przybył zmiennik i dlatego zdążyłem na Mszę św. o 7.30. ”Dziękuję Panu Jezusowi za pomoc.”

    Teraz jestem u mojej niewidomej 88-letniej matki - w okresie lepszego kontaktu - rozumie żarty:

- Jaki mamy obecnie rok?

- A do czego mi  to potrzebne?

- Ja będziesz widziała to znaczy, że przyszła śmierć...tutaj też masz dobrze!

- Tak, ale to za emeryturę!

     Nigdy nie ma snów, a mnie bardzo męczą...szczególnie te „do przodu”;

- obdarowuję dwie osoby (oddałem rower i pieniądze)…i to się stanie

- coś ze słodyczami, kupuję z kłopotami - zawiozłem torebkę matce

- widzę piękne kartofle - wzrok zatrzyma worek u sprzedającej

- kupuję wódkę, ale nie wychodzi, a mąż siostry pytał czy przywiozłem?

- ktoś spożywa przy mnie obiad - będę siedział obok jedzącej matki

- jakieś pieniądze, ale nadpalone - dałem na tacę, ale bezpośrednio kapłanowi

- wizerunek Anioła na liście - otrzymałem potwierdzenie, że moje pismo dotarło do ministerstwa...

   Teraz jestem zaskoczony, bo w ręku mam odpowiedź na list do kapłana z Torunia, a z kasety płynie kazanie o magii i okultyzmie, uzdrowieniach. Dziwne, bo właśnie czytam pismo „Nie z tej ziemi”...

   Zeszły się imieniny syna i urodziny wnuczka…zdmuchnął 6 świeczek”! 

                                                                                                                           APeeL