Wczoraj, przed zaśnięciem zobaczyłem krzyż z błyskami trzech promieni o niezwykłej jasności. Teraz mam natchnienie, aby przeczytać rozważania Św. Agonii napisane przez Ojca Pio, który stwierdził, że jest prowadzony przez Ducha Świętego.

   Dzisiaj, gdy to edytuję wiem to wszystko (06.08.2018) i jako "13 apostoł" też jestem prowadzony przez Pocieszyciela. Kogoś może zdziwić moje odczucie, ale Pan Jezus nadal powołuje robotników do pracy na roli Bożej. Tak się stanie, że Męka Pana Jezusa znajdzie się w mojej modlitwie (jest na stronie), która sprawia ukojenie duszy i pociesza Zbawiciela.

   Tak znaleźliśmy się z o. Pio i Panem Jezusem w Ogrodzie Oliwnym, gdzie mamy pokazane przygotowanie do pokornego znoszenia prześladowania...aż do śmierci!

   Pan Jezus pragnie przemienić nas na swój Boski wzór i swoje podobieństwo. "Zostańcie tutaj! Czuwajcie i módlcie się, byście nie ulegli pokusie.” Jezus odszedł na rzut kamieniem i położył się twarzą do ziemi...i tak trwał w modlitwie. „Jezu Mój! Jezu!”...

  Pan wszystko wie i woła  do Ojca: "jeśli to możliwe, oddal ode mnie ten kielich”, ale Sam nie chce, aby był wysłuchany! Wprost chce się krzyczeć, bo Judasz zdrajca już idzie drogą do Getsemani..

    "Panie! Wcześniej na kolanach umyłeś mu nogi, ucałowałeś i przytuliłeś do Twojego Serca, które teraz pęka z rozpaczy. Ty leżysz twarzą w pyle ziemi i pokazujesz mi - owładniętemu pychą - że Niebo otworzy się, gdy też pocałuję ziemię."

   Jeszcze chwila walki z ciałem, które po ludzku lęka się Bolesnej Męki, ale duch woła do Ojca: „Nie Moja, lecz Twoja wola niechaj się stanie.” Jezus wstał, błagalnie spojrzał w górę, wyciągnął ręce i dalej modlił się. Jego samotne serce pragnie wsparcia...chwiejnym krokiem idzie do nas: ”Śpicie? Nawet jednej godziny nie możecie czuwać ze Mną”? 

    Jezus wraca na miejsce modlitwy, widzi już teraz całą Swoją Mękę aż do śmierci. Wloką Go po ulicach Jerozolimy, gdzie niedawno obwoływano Go Mesjaszem, policzkują przed najwyższym kapłanem, krzyczą: „Niech zginie!”

   Jego umiłowany do końca lud fałszywie Go oskarża, wygwizduje, popycha, opluwa i żąda haniebnej śmierci na krzyżu! Teraz właśnie Go biczują, już ma koronę z ciernia...i pokłony jak przed fałszywym królem i śmiech, dużo śmiechu i zabawy!

  Już pnie się Via Dolorosa pod ciężarem krzyża...upada raniąc kolano i słabnie zlany krwią na szatach, które otwierają rany po biczowaniu. Wielki wstyd obnażonego. Bezlitosne rozciągnięcie na krzyżu, przybicie i wzniesienie między niebem a ziemią!

   Wrzask i krzyki pijanych gniewem. Jak trudno nabrać oddech - trzeba podeprzeć się na gwoździu w stopach i podciągnąć na prawej ręce, bo lewa jest porażona...ból sięga granic wszelkiej wytrzymałości. Trzeba wstrzymywać oddech, ale wtedy kona się i tak przez trzy godziny! 

    Pan Jezus widzi także całą wulgarność tego świata, która obraża Boga Ojca. Panie Jezu! Ty jesteś nadal krzyżowany. Przyjmij mnie do grona Twoich uczniów, przyciśnij do Twojego Serca i spraw, abym nie opuścił Cię w Twoich udręczeniach."

   Upadłem na kolana przed Jezusem i prosiłem Go o otwarcie serca mojej córki: "Otwórz jej serce, otwórz jej serce...otwórz. To tak niewiele. Proszę Jezu! Proszę!”

  • Czy przyjmiesz cierpienia zastępcze?

  • Tak Panie, ale stopniowo, bo jestem człowiekiem słabym!

  • Nie jedz śniadania za tych, co chcą jeść, a nie mogą.

  • Dobrze Panie!

    Żona wróciła ze sklepu i stwierdziła, że chleb zdrożał o 100 zł. Odpowiedziałem: „jest chleb, który rozdają za darmo, ale ludzie nie chcą Eucharystii!”...

                                                                                                                                APeeL