Większość normalnych ludzi uważa, że w ich głowach są ich myśli. To właśnie wykorzystuje Bestia, bo jego przecież nie ma. Budzisz się, a w twojej głowie toczy się bój...z podsuwaniem pokus!

   Na ten moment Annie Besant radzi, aby przez 5-10 minut usunąć od siebie cały świat zewnętrzny...wszelkie myśli, pragnienia i obawy z wejściem na dno własnego serca ze skupieniem się jednym pojęciu lub idei. Później należy szukać własnego Ja, odsuwając wszystko co nierzeczywiste. To brednie duchowe, bo bez pomocy Boga nie wyprzesz myśli podsuwanych przez Szatana!

     Największą siłę ma wymawianie Św. Imienia Jezus ("Jezu, Jezu, Jezu...Jezu pomóż, ratuj i pociesz" itp.) oraz przywoływanie w myślach wizerunku Zbawiciela przy zamkniętych oczach. 

   Ja wówczas - wolno i z powtarzaniem - odmawiałem „Ojcze nasz”, a dzisiaj, gdy to przepisuję (29.08.2018) wołam jak małe dziecko: „Tato! Tatusiu!”

   Wpisz w wyszukiwarce: karma i reinkarnacja, a zobaczysz jak Szatan mami ludzi. Szymon Pajacyk znalazł i spisał jego wyznawców („nauczycieli”): https://forum.o2.pl/temat.php?id_p=5746673

   Nie idź tą drogą, bo ja zostałem oszukany myśląc o wierze katolickiej z reinkarnacją oraz zdeterminowaniem wszystkiego: „co ma być to będzie”, a gdzie nasza wolna wola?

   Dobrze, że uratowały mnie pacjentki („moherowe berety”), które modliły się i zamawiały w mojej intencji Msze św. w różnych Sanktuariach. Szatan chyba znał mój los i wiedział, że będę ujawniał jego „tajemnice”.

   Zacznij obserwować co jest w twojej głowie, a sam zobaczysz! Stale badaj owoce napływających myśli, bo demon podsuwa nam także dobre...sprawdź to na sobie, bo na każdego jest coś innego.

   Na początku dyżuru przeczytałem list kobiety w „Niedzieli” („Rozmowy o życiu i miłości”), która skarżyła się na brak skupienia podczas Mszy św. z napadami myśli nieczystych.

   Napisałem do niej - poprzez redakcję - z podkreśleniem, że jej kłopoty są wynikiem telepatii, a początkującym jest trudno odróżnić myśli własne od napływających. Ta umiejętność - jak każda inna - wymaga ćwiczenia.

  Ponadto...jak Bóg ma nas wypróbować, jeżeli nie przez pokusy (próby, przeszkody, progi, utrudnienia). Fakt, że jest nim poddawana świadczy o tym, że wzrasta duchowo. Największym wrogiem wiary jest zwątpienie...

   Myśli napływają ze świata widzialnego (od innych ludzi) oraz ze świata niewidzialnego. Jedne i drugie mogą być dobre i złe...w tym złości, złorzeczenie i pokusy. Powodują one rozproszenia, a nawet rozdrażnienie, gdy płyną od Szatana. Można to zaobserwować w sytuacji, gdy:

- chcemy uczynić autentyczne dobro, szczególnie bezinteresowne

- pragniemy modlić się, pójść do kościoła...trwają też w kościele

- przed lub w czasie porzucania nałogu z ćwiczeniem się w cnotach

- przed i w trakcie dobrowolnego przyrzeczenia lub ślubowania.

   Msza św. jest szczególnym miejscem do popisów złych duchów...szczególnie u nawracających się i niepewnych swojej wiary. Ojciec Pio przyjmujący Komunię św. usłyszał „wypluj to”...

   Pokusy wzrastają wraz ze wzrostem duchowym, ale są odpowiednie do mocy wierzącego. Przeważnie krążą wokół trzech grup: a) seksu, urody i zdrowia b) władzy c) złota jako symbolu posiadania. 

   Sama pokusa nie robi nam krzywdy, ale ważny jest nasz stosunek do niej...w myśli, słowie i uczynku. Wszystko ustępuje po Eucharystii…

                                                                                                                 APeeL