Wielki Piątek

      Jakże chciałbym dzisiejszy dzień spędzić z Panem Jezusem. Napływa, aby przejść ze Zbawicielem od Getsemani do Golgoty: „Matko! weź mnie za rękę i zaprowadź do Syna Twego, bo wszyscy Go opuścili”.

     Moje pragnienie zostało spełnione, bo zostałem przebudzony o 3.30! Zerwałem się spocony i drętwy oraz spragniony powietrza i wody! Kilka minut trwała walka z ciałem.

       W wizji Marii Valtorty  „Konanie i pojmanie w Getsemani” Pan Jezus mówił do Apostołów; „Śpicie? Nie mogliście czuwać jednej godziny? A Ja tak potrzebuję waszego umocnienia i waszych modlitw”!  Zbawiciel budzi Apostołów, aby pokazać „temu, który nigdy nie śpi”, że czuwają:

<< Piotrze wołałem was trzy razy. Co robicie? Znowu śpicie?

„Co jest”?  - mówi oszołomiony Piotr spod płaszcza.

„Och!...wydałeś mi się umarły”!  - mówi przerażony Jan.

„Czy ujęli Nauczyciela” - pyta potrząśnięty Jakub.

Czy nie odczuwacie w jakim stopniu cierpię? Módlcie się. Niech ciało nie bierze góry, niech was nie pokonuje. >>

     To także słowa do mnie, bo  z wielkim trudem doszedłem do siebie i zacząłem odmawiać „Św. Osamotnienie” za moich prześladowców i prosiłem, aby otrzymali światło, bo czas płynie.

  Właśnie zbliża się zgraja zbirów z Judaszem, który pocałował Pana, a Apostołowie uciekli z krzykiem.

    W kiosku otrzymałem płytę z pieśniami:  „Golgoto”, „Mój Mistrzu”, „Ach mój Jezu”, „Nie zdejmę krzyża z mojej ściany”, a w serce wpadają słowa, że mam iść drogą, którą przeszedł mój Zbawiciel.

               „Naucz mnie miłości krzyża (...) niech każde cierpienie przybliża

               mnie  do Ciebie. Naucz mnie ofiary (...)”.    

     Nie wystarczy przyjąć własny krzyż (często diabelski), ale trzeba pomóc w niesieniu krzyża Panu Jezusowi! To wyrażają słowa pieśni: „(...) weź swój krzyż na każdy dzień i choć ze Mną zbawiać świat (...)”. Co to oznacza? Musisz ujrzeć świat od Boga i zgubę większości, która nie pragnienie swojego zbawienia,

    9.30 Łzy zalały oczy, a serce niewypowiedziany ból. Wołam tylko; „Jezu ! Wybacz tym wszystkim, którzy nie wiedzą, że Jesteś! Tym, którzy nie wiedzą, że za nich oddałeś Swoje życie, a także tym, którzy zapomnieli o Tobie”!

   Trwa połączenie z Panem Jezusem, a serce zalewa tęsknota. Patrzy obrazek Boga - człowieka królującego z krzyża. Popłakałem się i zawołałem: „Panie Jezu! daj czas i daj możliwość głoszenia Twojej chwały, niech stanę się Twoim obrońcą, niech wytrwam, bo wokół wrogowie wiary”.

     W drodze do kościoła płynie moja modlitwa, a serce wprost pęka, bo widzę siebie wśród Żydów, którzy pragną kamieniami trafić wysokiego Chrystusa w głowę. Najgorsze jest to, że część z tych ludzi to ci, którzy zostali uzdrowieni.

   Małżonka krzyczy za takim; „Nikczemniku! Jeśli żyjesz, to dzięki Niemu, człowieku odrażający, pełen zgnilizny. Przypomnij sobie”!, Uderzona przez męża pada na ziemię. Teraz matka upomina syna; „Nie będziesz zabójcą twego Zbawcy, dopóki ja żyję!” Brutalnie uderzona woła za nim; „Zabójco Boga i matki! Za łono, które rozrywasz po raz drugi, i za Mesjasza, którego uderzasz, bądź przeklęty!”.

    Trwa Misterium. Droga Krzyżowa, a w sercu ból, ponieważ w mojej ojczyźnie podstępnie szydzi się z wiary. Nawet mignęli obrazami niesienia krzyża w Warszawie, ale po tym była długa relacja o wyścigu królików w Czechach i reklamy!

    Kapłan leży na posadce kościoła, a moja dusza omdlewa. Jak to wyrazić? Wkoło płynie mantra: „Ludu mój ludu. Jam cię wyzwolił z mocy Faraona”. Wszyscy całujemy krzyż. Aż prosi się, aby ten lud był zjednany poza kościołem, ale w „normalnym” czasie nie porozmawiasz o Bogu. To bardzo przykre, ponieważ  stanowimy wielką siłę.

     Podczas czuwania przy Grobie Zbawiciela napłynęła postać Adama, który został pokonany przez grzech i otrzymał nasze ciało. Właśnie dzisiaj Pan Jezus odkupił jego winę. Po Komunii świętej usiadłem przed oświetloną Monstrancją, a przez serce przeleciał strumień miłości Bożej. Na ten moment proboszcz z kobietami zaczął śpiewać kojące dusze „Gorzkie żale”.

    Później jak Apostołowie w Getsemanii smacznie zasnął w konfesjonale. Nawet obudzono go, bo chrapał.

    Po powrocie do domu otrzymałem błogosławieństwo od Benedykta XVI, bo trafiłem na moment Eucharystii, a przed obudzeniem ponownie błogosławił mnie jakiś mężczyzna. Bóg zawsze dziękuje jakby przypominając: „za wszystko dziękujcie”.

  Dziwne, bo zapis poprawiam obudzony przez żonę wyjeżdżającą do Kalwarii Zebrzydowskiej o 3.30! Jak Pan to wszystko układa?                            APEL