Dzień Chorych

   Trafiłem na zebranie neokatechumenów, bo pragnę spotkania z szukającymi Boga Ojca. Wg mnie ta forma przekazywania wiary jest przestarzała. Tam zrozumiałem, że ja pragnę mówić o Bogu, a nie słuchać wyuczonych nauk…

    Dzisiaj jest dzień chorych, ale zauważyłem, że nie ma dnia chorych duchowo. Nasze zdrowia ma trzy poziomy: duchowe, psychiczne i fizyczne, które są powiązane.

    Później będę miał wyjaśnione dlaczego Pan wybrał mnie do Swojego Dzieła...dlaczego mam być wojownikiem Boga. Wiara to wielki krzyż, bo w Świetle Pana widzę wrogość wobec Prawdziwego Boga, Ojca naszego Jedynego.

    Wprost chciało się krzyczeć w czasie nabożeństwa; „Dlaczego nie wskazuje się na ośrodki, które szerzą tą nienawiść? Dlaczego nie mamy własnych środków masowego przekazu?” Kapłan modlił się, a ja wołałem; „Jezu! Twoje Usta dziś wyrzekły me imię…jeszcze tego dnia. Daj moc w szerzeniu świadectwa.

   Siostra zaśpiewała: „O Boże mój, o Panie mój /../”, a ja wołałem „Kimże jestem Panie, że powołałeś mnie na Swoją wojnę...wojnę o serca i dusze? Prowadź Ojcze dalej, niech brnę pod tą górę. Prowadź Ojcze, daj moc w przekazie…może jakiś drgnie”.

    Po Komunii Św. siostra śpiewała wprost z mojego serca; „Jeszcze się kiedyś rozsmucę, jeszcze do Ciebie powrócę Chrystusie /../ Panie Jezu, Jezu! Jeszcze tak strasznie zapłaczę, że przez łzy Ciebie zobaczę. /../ Chrystusie. /../ I wtedy przed Tobą klęknę i wtedy serce mi pęknie…serce mi  p ę k n i e!"

    "Jezu! Jezu!! Właśnie to chciałem Ci powiedzieć! Jak Ty zaskakujesz Panie…każdego dnia. Jak słodki jest Twój krzyż. Jak wielką łaskę mi dałeś."

     Dobrze, że wcześniej przybyłem do pracy, bo dzisiaj jest nawał chorych. Postanowiłem pracować ze szczególnym oddaniem, ale Zły natychmiast przysłał mi „potrzebujących”;

  • ciężko chora jest wzywana na drugi koniec Polski…w sprawie spadkowej, ma uzyskać 600 zł. (specjalny paragrafizm sądów)

  • wyrodna mamusia z młodym gachem nie może być na sprawie pozbawiającej ją rodzicielstwa (ojciec bił córkę po głowie)

  • dalsze zwolnienie dla rolniczki, a przy okazji dla synka, którego nie ma (kryminał)…z namolnym proszeniem (w sensie; dobry to nie odmówi)...

    Wychodzę, wszystko pozamykane, a tu: „ja tylko z książeczką do podbicia". Tak  demon zepsuł radość poświęcania się chorym! Dzień zakończyła wizyta u umierającego z ponowieniem próby jego powrotu do Boga…może dlatego żyje, bo był już nieprzytomny. Dwa kroki do kapłana, słychać dzwony kościelne...sam zaniósłbym go do Domu Boga.

    Za takich poświeciłem dzisiejszy dzień (Msza Św., modlitwy, upracowanie)...

                                                                                                                                    APeeL