opr. 04.03.2011
Na dzisiejszym nabożeństwie 1-piątkowym napłynęło pragnienie napisania czegoś dla Pana Jezusa. W ręku znalazła się intencja w której wołałem:
„Panie Jezu! Boże Ojcze! zapraszam Cię do mojego serca.
To twoje mieszkanie.
Nie opuszczaj mnie, chroń i bądź zawsze ze mną. Ty i tylko Ty.
Niech stanę się łagodny, a kiedy trzeba uderzał słowem.
Dziękuję za wszystkie łaski, a szczególnie za niezasłużone cierpienie”.
Wracają słowa kapłana z kazania niedzielnego: „Daj dobre świadectwo o Tym, którego kochasz, w którego wierzysz. Daj dobre świadectwo o Chrystusie”. Teraz na Mszy św. pierwszy czekam na zjednanie z Panem, a kapłan podaje mi wielką św. Hostię aż musiałem pomóc sobie ręką.
„Panie Jezu!
Mój słodki Zbawicielu! Właśnie wszedłeś do mojego serca i dałeś Się dotknąć.
Ty stale czekasz na nasze zaproszenie i nigdy nie odmawiasz przybycia.
Niech nasze serca staną się jednym.
Spraw, aby moje zbliżało się w miłości do Twego”. Popłakałem się.
Na ten moment siostra śpiewa; „niech serca nawiedzi Stwórca nasz”. Napływa;„Niech żyje Jezus zawsze w sercu mym, na zawsze, na zawsze”. Bardzo lubię grać to na akordeonie.
Nie mogę dojść do siebie, bo usta zalewa niebiańska słodycz, a duszę prawdziwy pokój. Chciałbym siedzieć w tej świętej ciszy. Nie ma możliwości przekazania tych przeżyć…może rejestracja mojej aury? Jeszcze przed chwilką byłem na tym świecie, rozpraszały różne sprawy, męczyły przeżyte sny, pokusy, obawa o prowokację i sprawy zawodowe.
To wszystko zawsze znika po Komunii świętej czyli zjednaniu z Panem Jezusem. Nie ma innego leku na tęsknotę za Zbawicielem, Panem, Synem Boga Prawdziwego.
Przez sekundę wyobraź sobie Jego Miłość, która sprawiła, że oddał za nas Swoje Życie.
My naprawdę nie jesteśmy przekonani, że jest Niebo. Dlatego kochamy nędzę; wygnanie, staranie się o „nic” i pogańskie zatroskanie o jutro. Cóż to wszystko oznacza wobec życia wiecznego, w szczęściu, które Pan przygotował, a już teraz ukazuje; słońce i księżyc, widoki, motyle, a nawet pachnące markety z ulubioną muzyką. Jak Tam trafić? Prosto! Właśnie żona podała mi kalendarz ze zdjęciem JPII oraz wielkim napisem; nie lękajcie się być świętymi.
Wzrok zatrzymała książka; „Katechizm dla dorosłych” z tytułem; „Wiem, komu ja wierzę”. Ta wielka księga otwiera się na rozdziale o Królestwie Bożym; królestwie nowego życia, świętości, sprawiedliwości, miłości i prawdy.
Trwa zjednanie z Panem Jezusem. Ucałowałem Twarz Zbawiciela z Całunu. Dalej słodycz zalewa usta (mimo picia gorzkiej kawy), a pokój serce. Teraz Jezus mówi do mnie przez Vassulę Ryden; „[...] chodź, wejdź do tej stałej Siedziby, do weselnej komnaty Mego Serca, w której twój Król pragnie rozradować się w tobie, a ty w Nim”.
Z radia „Maryja” padają słowa o tym, że Pan Jezus p u k a do naszego serca ! Sklepy, bank, poczta, kiosk, spotkani ludzie, gazeta, sen i już wieczór. Od 45 godzin trwa post.
W drzemce…przepłynęły tajemnice różańcowe, ale zapamiętałem; „Odnalezienie Pana Jezusa w Świątyni”. Serce zalało pragnienie ponownego nabożeństwa. To sekundowy błysk - z łagodnie podaną - przeszkodą od złego: „nie, nie, nie”.
Psalmista woła: „Pokój zabłyśnie, kiedy Pan przybędzie”, a w moich myślach rozproszenia (sprawy zawodowe i różne rozterki). Trwa dylemat; czy chorobą jest chodzenie do kościoła, przystępowanie do Komunii świętej, modlitwy, post duchowy, walka z wadami i spowiadanie się z pragnieniem poprawy?
„[...] Za dni Jego zakwitnie [...] wielki pokój [...] od morza do morza [...] Niech Jego Imieniem wzajemnie się błogosławią [...]”! Jakże to piękne, jakże przewidział psalmista!
Pokój ponownie zalał serce należące do Zbawiciela. Raz tego zaznasz i będziesz wiedział i za tą chwilkę z Panem oddasz cały świat. Właśnie przysłano „Echo Maryi Królowej Pokoju” (grudzień 2008), gdzie słowa Matki z aktualnego Objawienia;
„Aby Jezus narodził się w waszym sercu [...] On, który jest samym Pokojem [...]”. W rozważaniach słowa o Komunii św., która jest niezastąpioną pomocą [...] owocem ofiary Krzyżowej Jezusa [...] trzeba pozwolić, by ten owoc stał się naszym pokarmem”.
Ostateczna intencja napłynęła z piosenki G. Michaea „Last Christmas”: za tych, którzy Jezusowi ofiarowali swoje serce... APEL