Jezusa Chrystusa

Króla Wszechświata

    Dzisiaj, od samego rana - pierwszy raz w życiu - doznałem długotrwałego doświadczenia mistycznego, które polegało na zalaniu mnie milczeniem oraz powagą na granicy smutku. To było nawet kłopotliwe, bo nie mogłem odezwać się to żony i musiałem udawać, że nie jestem obrażony.

    W tym wlanym doznaniu trwałem około 3 godzin i w drodze na Mszę Św. o 12.15 nagrałem mój stan duchowy, którego nie można przekazać. Duże „przerzucających papiery” pisze o mistyce, ale mało jest przekazów potrzebnych innym, mających podobne doznania.

    Na pewno było to forma kontemplacji wlanej, bo wszystko odbyło się bez mojego udziału. Taki stan nie dziwiłby mnie po Eucharystii, a to trwało 2 godziny wcześniej. W tym czasie kręciłem się, ponieważ Szatan podsuwał mi inna godzinę Mszy Św., a nawet wyjechanie do pobliskiej kaplicy.

    Wówczas nie nagrałbym tych przeżyć oraz nie był uczestnikiem pięknej uroczystości z obecnością chóru oraz odnowieniem aktu powołania Pana Jezusa na Króla RP.

   W moim stanie nie było pragnienie modlitwy, ale miałem pokazane jak powinniśmy ważyć słowa, być blisko Pana w milczeniu, pełni smutku i odpowiedzialności. Nie mogłem się odzywać, rozmawiać...w takim czasie najlepsze byłoby trafienie do jakiejś kaplicy z Monstrancją i byciem sam na Sam z Panem Jezusem. Tam trwać w ciszy ze Zbawicielem, a z drugiej strony podczas normalnego czuwania jestem rozpraszany i nie doznaję tego, co spadło na mnie teraz...

   Serce zalało pragnienie, aby zawsze być takim, bo lubię gadać. Jakby na znak do żony zadzwoniła znajoma i po zaproszeniu na różaniec w intencji zmarłej gadała pół godziny. „Panie Jezu! Jak wiele cierpień przechodzą tutaj ci, którzy poszli za Tobą. Nijak nie możemy tego wyjaśnić i świat śmieje się z nas.”

   Taka kontemplacja wlana jest wielkim cierpieniem, bo jesteś w świecie widzialnym, a sercem w Królestwie Bożym. Tego nie można przekazać naszym językiem, ponieważ ludzie znają tylko ten świat, jego prawa. Nad wszystkim góruje nasza mądrość (racjonalizm). Jedno jest pewne: nie możesz Tam wejść niegodnym, nieczystym, ładnie mówiącym.

    Z tego wszystkiego aż zesłabłem i doznałem bólu w okolicy serca, bo nasze ciało jest nędzne. „Boże! Panie mojego serca i mojej wieczności...zmiłuj się nad nami”. Jak Ci wytłumaczyć istnienie Królestwa Bożego? Spróbuj w wyobraźni odrzucić swoje ciało fizyczne i zobaczyć siebie jako duszę.

   Wówczas wszystko zrozumiesz jako obnażony w sensie grzeszności. Nagle widzisz swoją niegodność, aby trafić do Królestwa o którym zawsze marzyłeś...w którym nie ma mafii, głupich rządów, niesprawiedliwości, matactw (reprywatyzacji), promowania głupich i inwazji nieproszonych gości (imigranci). 

    Na Mszy Św. trafiłem na wstrząsające przeżycia, które zakończyło długie klęczeniem po Eucharystii. W tym czasie płynął śpiew chóru: Nie rzucim Chryste, świątyń Twych, Nie damy pogrześć wiary. Próżne zakusy duchów złych...

   Wszystko zakończyły zawołania kapłana do świętych z błogosławieństwem oraz trzykrotnym zawołaniem: „Niech będzie pochwalony Przenajświętszy Sakrament” (tak jak lubię). Znalazłem się w namiastce Królestwa Bożego na ziemi...dlatego Szatan odciągał mnie od mojego kościoła. 

   Zważ jak ciekawy jest każdy dzień mojego obecnego życia, a cóż dopiero przede mną! To, co Bóg przygotował nie możesz nawet sobie wyobrazić, a ja znam Jego Słodycze już tutaj! Niektórzy obiecują raj na ziemi (św. Jehowy, komuniści, KOD i PO)...z piramidkami typu kościółka Amber Gold.

   Niech ten dzień zakończą słowa Pana Jezusa do mnie: „Ten, kto nie grzeszy językiem, jest człowiekiem doskonałym”.*

                                                                                     APeeL

* „ON i ja” Gabriela Bossis 705.