Od rana trwała pustka duchowa, ale dobrze znoszę post (w intencji pokoju na świecie w środy i piątki)...można nawet powiedzieć, że nie jest to już żadne wyrzeczenie (wystarcza mi kawa).

    Zaczynam przyjęcia, a ból ściskał serce, ponieważ przypomniała się wczorajsza pieśń: „Panie mój”. Na dodatek w Sejmie RP płynie debata nad zabijaniem dzieci nienarodzonych. Przykre jest to, że wielu dobrych ludzi ujawniło mroki własnych dusz!

   Nagle napłynęło pocieszenie, ponieważ przybył pacjent, który miał swoje dokumenty w starym kalendarzu, gdzie wyłowiłem „Modlitwę człowieka prostego” św. Franciszka z Asyżu ze słowami: „O Panie, uczyń z nas narzędzie Twego pokoju; abyśmy siali /../ światło, tam gdzie panuje mrok”...

    Pod koniec pracy w sercu pojawiła się radość z pragnieniem zapłacenia zaległych opłat córki (za akademik). Zobacz jej nieodpowiedzialność, a ja nie miałem pieniędzy, ale niespodziewanie dali wypłatę.

   To też jest próba, ponieważ jej zło pobudza do modlitw, wołań i próśb do Boga, a w rezultacie daje radość z prostowania jej dróg (zła). To samo czyniły moje pacjentki modląc się za mnie. Zarazem w moim działaniu ujrzałem Dobroć Boga, który podobnie postępuje w naszych wyczynach i pomaga w załatwianiu zagmatwanych spraw. 

   O 15.00 podczas pragnienia odmówienia modlitw Pan sprawił zmianę kolejki wyjazdowej i już pędzimy do szpitala z ciężko chorą, a ja ten czas wykorzystuję na odmówienie koronki do Miłosierdzia Bożego oraz rozpoczęcie mojej modlitw za tych, którym brak światła...jego wyrazem jest głosowanie posłów („machanie ręką”) za zabijaniem dzieciątek...

   Po powrocie do bazy, zgasiłem światło, padłem na kolana (kolega był na wyjeździe karetka) i wolałem w mojej modlitwie za zaćmionych w duszach. Debatę w Sejmie RP odłożono, nadal można zabijać dzieciątka!

   Na ponownym wyjeździe serce zalała radość z poczuciem bliskości św. Rodziny. Ślisko, karetka płynie, a w mojej duszy jest raj...pasuje teraz część radosna różańca. Jakże to wszystko jest niespodziewane. Tak jak ponowny upadek pacjenta na bark z jego zwichnięciem.

    Wyraźnie odebrałem od Matki Bożej, że „jutro będzie zakończenie dobrego dla mnie roku...Mszą św. o 17.00 z wystawieniem Monstrancji”. Wołasz w modlitwach za innych, a z nieba pomagają tobie! „Dziękuję Matko! Dziękuję!"

    Pięknie przebiegają dni mojego obecnego życia w łączności z Królestwem Bożym. To jest naprawdę Jedyna i Prawdziwa Droga Życia! Przepisuję to 30.12.2018 r. pełen zadziwienia, bo jutro planuję być na podobnej Mszy Św. a minęło 25 lat!

                                                                                                                        APeeL