Tuż po północy padłem na kolana i zawołałem: „Matko! Matko moja! Proszę Cię bądź w tym roku ze mną i z moją rodziną".

    W środku nocy opracowywałem opis "Obozu Ziemia", gdzie jesteśmy zesłani z Królestwa Bożego. Mam łzy w oczach i ból w sercu, ponieważ zrozumiałem jak bardzo powinniśmy modlić się o Pokój Boży na całym świecie. Dzisiaj, gdy to przepisuję papież Franciszek (01.01.2018) dał taki właśnie apel do polityków i ludzkości.

   To jest zarazem dowód na niezmienność przeżyć duchowych! Padłem na kolana i zacząłem moją modlitwę, a w ręku znalazła się "Historia świata” Paula Johnsona, która otworzyła się na fragmencie o bolszewizmie.

   „Zdławiwszy bunt Lenin uznał, że nie będzie dłużej tolerował żadnej formy działalności politycznej poza partią. Wszyscy ci, którzy nie będą należeli do partii /../ mienszewików /../ będziemy trzymali w więzieniu”.

   Lenin zorganizował wszystkich bolszewików w grupy głosujące jednolicie. Te grupy były i są  n a d a l wszędzie u nas: w bloku, łaźni, pralni, przychodni, w domach kultury i w każdym zakładzie!

   Przepisuję to 01.01.2018 zdziwiony, że Federacja Rosyjska jest dłużna olbrzymie tereny Chinom (na Syberii), a to potwierdza wizję widzącej, że III Wojna Światowa zacznie się błyskawicznie: Chiny napadną na Rosję!

   Obudziła mnie pieśń: „Niepokalana...myśmy Twoi Rycerze, wszystko dla Ciebie”. Smutno mi, ponieważ zbyt długo siedziałem w nocy i trochę wypiłem. Wzrok zatrzymał Wizerunek Matki, a po zmianie kalendarza trafiłem na Królową Pokoju z apelem:

   "Bóg jest prawdą. On istnieje. W Nim jest prawdziwe szczęście i pełnia życia. /../ W Bogu jest prawdziwa radość, a z niej wyrasta prawdziwy pokój."

   Teraz w ciszy z żoną odmawiamy Koronkę Pokoju...każdy swoją, bo ja ułożyłem specjalną. Żona nie wiedziała, że dzisiaj jest „Dzień Modlitw o Pokój”.

    Z Mszy św. radiowej o 9.00 popłyną słowa kapłana: „Ojciec mnie kocha, stałem się Jego synem i mogę wracać. Nie wolno mi lękać się, ponieważ Pan jest ze mną. Ojciec - Jestem Który Jestem. On czyni mnie wolnym! Prawdziwie Wolnym! Jak być Synem, a nie niewolnikiem? Pan Jezus dał mi moc, a ją przyjąłem!”...

    Popłynie kolęda ze słowami: „porodziła Syna”, a Zły podpowiada: „samica” aż potrząsnąłem głową, przecież dzisiaj jest „Świętej Bożej Rodzicielki”.

   Teraz pragnę odmówić moją modlitwę, jakby odrobić stracony czas w nocy. Przypominają się dalsze słowa z kazania: „Ojciec strzeże każdego mojego kroku, dał Syna w Pełni Czasów, dał Ducha Św...teraz ja mogę wołać Abba! Ilu zatrzaskuje drzwi ludzkich serc i lęka się Jezusa, Jego wymagań i Miłości. Pamiętaj, że nie jesteś sam...w Imię Pańskie poprowadzi każdego Matka Boża!”

   To oznacza moje posłanie! Wraca obraz „bolszewicy i mienszewicy” z nocnego czytania. To przeciwieństwa: nienawiść-miłość, zniewolenie-wolność, a nawet Wolność Prawdziwa (Boża), kłamstwo-prawda, itd.

    Na Mszy Św. wieczornej kapłan mówił o Sercu Boga Ojca! To niesamowite, ponieważ kiedyś doznałem łaskę poznania, że Bóg..to Bóg Ojciec, który ma Serce! „Panie Jezu dałeś mi poznać, że Jesteś, a to wielki krzyż!"

    Eucharystia była w intencji dnia, a po zjednaniu z Panem Jezusem zostałem powalony w ciele. Serce ścisnął ból, a łzy zalały oczy: „Jezu mój!...och! Jezu mój!" Tak słabe Dzieciątko, a tak groźne dla szatana i jego świata nienawiści. W tym momencie jestem całkowicie innym człowiekiem i mogę oddać życie Panu Jezusowi - za Niego! 

    Dodatkowo wzrok padł na szopkę, gdzie jest przepiękna figura Matki klęczącej przed Dzieciątkiem! Kto to wykonał...jakie musiał mieć natchnienie od Boga! Słabość mocą, człowiek normalny nie pojmie tego...

   Podczas powrotu do domu w wielkiej mocy kończyłem moją modlitwę („św. Agonię Zbawiciela”), a łzy zalewały oczy: „Boże, mój Boże czemuś mnie opuścił” w sensie bycia na tym zesłaniu.

   W nocy była radość dla ciała, a teraz Pan dał Radość Prawdziwą (Bożą), Pokój i Szczęście. To oznacza całkowity brak lęku, lekkość w sercu i duszy.

    Na końcu tego dnia trafiam na słowa Juliusza Słowackiego o Matce Bożej: "Piękność, Córka Słowa /../ moja piękna Przenajświętsza, bez Ciebie nigdy sam nie zmartwychwstanę./../ Różo Złota /../ ciągle mię wznosisz do się /../". Popłakałem się, bo takich właśnie słów potrzebowałem…

                                                                                                                                APeeL