Dzień modlitw za kapłanów...

    O 3.30 zrywają z ciężkiego snu do odległego porodu. W myśli pojawił się ordynator oddziału ginekologicznego (niewierzący, zdolny aborter), a w natchnieniu dodano: „pomódl się za niego”! Zły mieszał podsuwając cz. radosną różańca, a przecież nie pasuje.

    Zacząłem moją ze współcierpieniem z Panem Jezusem i prawie ujrzałem Pana Jezusa skulonego do ziemi w Ogrójcu...to była ta właśnie pora! Popłakałem się wołając w sercu: „Jezu! Jezu!! Jezu!

   Teraz, gdy to przepisuję (08.02.2019) ponownie popłakałem się, bo właśnie z radia Maryja płynęła piosenka: "Okaż nam Panie, Boże dobry, Ojcze nasz...otwarte Serce, które życie daje nam"... Tak miesza się ten i tamten czas z wciąż niezmienną miłością do naszego Stwórcy.

   Co wówczas myślał o mnie personel karetki, bo nie odezwałem nawet jednym słowem, a wyjazd trwał 2 godziny! Pod szpitalem pasowała cz. radosna różańca z „Narodzeniem Jezuska”. Tak się stało, że przy poprzednim porodzie też mnie wzywano, bo babcia nie umiała zawiązać pępowiny. Tym razem chodziła przestraszona.

    Teraz bez zdziwienia słucham „Męża z Nazaretu”, gdzie jest opis Rabbiego Jeszua modlącego się w Getsemani!

    Poprosiłem o pomoc w spowiedzi przed pierwszym piątkiem, bo grzeszę przez datki od pacjentów. Pan zaprosił nas do kościoła Bernardynów w Radomiu, gdzie znalazłem się przed figurą św. Antoniego z puszką: „Jałmużna postna”, a za chwilkę to samo powtórzyło się „Na misje”. Pan Bóg wprost powiedział do mnie: dostajesz i oddajesz. Zdziwienie i wielkie zadowolenie...

    „Dziękuję Ci Panie Jezu...za Twoje wezwanie tutaj”. Wróciliśmy do naszego kościoła, gdzie spokojne podszedłem do spowiedzi. Jakże w Niebie lubią nasze prośby w sprawach duchowych...prowadzących ku zbawieniu, także innych.

   "Niech błogosławieni będą wszyscy święci...Matka Prawdziwa...Pan Jezus i Ojciec Niebieski. Dziękuję, dziękuję...Panie Jezu. Panie mojego serca i mojej duszy.” To zawsze wyrywa się w najwyższym uniesieniu duchowym.

   Znowu wraca Getsemani, bo kapłan wspomina o arcykapłaństwie Jezusa, które ustanowił w czasie Ostatniej Wieczerzy. Zdziwiony stwierdzam, że dwa razy patrzyłem na figurę Jezusa i myślałem, że przedstawia Arcykapłana. Piszę to 07.02.2019, a arcykapłani w TV Trwam wychodzą na Mszę św.

    Eucharystia także za ordynatora dzieciobójcy i podobnych z prośbą o Światłość Bożą. „Panie, Ty kochasz, go bardziej ode mnie...niech znajdzie coś w książce, spotka osobę, która go przebudzi...kogoś podobnego do mnie. Inaczej zginie...

   Teraz piękny śpiew o „Źródle Życia”. Jezu jak Ci to wynagrodzę? Naprawdę nie wiem jak, ale Pan przypomniał, że dzisiaj jest pierwszy czwartek, dzień modlitw za kapłanów. Po wyjściu z kościoła ujrzałem namaszczonego sługę Boga i zacząłem wołać: „Panie Jezu daj moc Twoim kapłanom, pocieszaj ich.”

   Szatan nie znosi takich modlitw po Eucharystii i w swoim zatroskaniu o mnie zaleca kupienie lodów dla żony, a później – jak nigdy – zagadywał mnie miły syn, a wiedz, że nigdy nie rozmawia ze mną. Udało się, bo odciągnął mnie od modlitwy do programu telewizyjnego o Kościele Katolickim z parszywym Adamem Michnikiem. Wyłączyłem, bo to było szyte zbyt grubymi nićmi...

   Do butelki z wódką - z przezorności - wkropiłem wodę od s. Faustynki...już się z tego nie śmieję! Zauważ, że od tego momentu nie wypiłem już żadnego kieliszeczka!

    Przebudziłem się przed północą z głową w koszmarach i rozterką co do picia, ale przypomniałem sobie, że za „pokutę” miałem odmówić „Pod Twoją obronę”. Jakże jest to piękna modlitwa: „Pod Twoją obronę uciekamy się Św. Boża Rodzicielko, Panno Chwalebna i Błogosławiona...Pocieszycielko nasza.”

   Dzisiaj, gdy to przepisuję nadal bardzo lubię to wołanie do naszej Matki Prawdziwej. Naucz się, a zobaczysz jak się przydaje...

                                                                                                                       APeeL