Ten czas oczekiwania na przyjście Pana Jezusa był dla mnie wielkim pocieszeniem. Nie mogę sobie wyobrazić starca Symeona, który wiedział, że narodzi się Zbawiciel i przed śmiercią zrealizowało się jego marzenie. Mnie spotkały tez różne radości:

- załatwiłem wszystkie sprawy związane z pracą (badanie, ubezpieczenia, bony żywnościowe)

- dokonałem przeglądu i ubezpieczenia samochodu (F16 czyli „fiacika”)

- podarowano mi dyżur w pogotowiu podczas którego pocieszyłem matkę syna, który zginął w wypadku samochodowym, bezdomnego alkoholika oraz babcię ze złamanym  kręgosłupem.

     Nad ranem w kolorowym śnie ujrzałem „rajski” ogród z  oczkiem wodnym i małą kapliczka MB z Lourdes (większość snów jest czarno-biała). Wprost chciało się śpiewać: „miałem sen, piękny sen”.

- w krótkich odstępach 2 x byłem u spowiedzi, bo Sakrament Pojednania pomaga nam w walce z wadami, a w upadkach trzeba uciekać do pod obronę Matki Najświętszej

- otrzymałem wiele błogosławieństw od kapłanów oraz z Watykanu (przez TV) .  

    W tym czasie mamy obdarować dzieci. W karetce urodził się chłopczyk i tak stałem się jego „ojcem chrzestnym”. W ten sposób mam dodatkowego członka rodziny, a to ludzie biedni. Z darami przekazałem im także wizerunek św. Dominika Savio.

    Takie obdarowanie trzeba czynić z pełni serca w sensie: „proszę, to nie ode mnie, ale z Nieba... tak, niech pan weźmie”. Tylko takiej formie dawania towarzyszy radość Boża, bo więcej jest przyjemności w dawaniu niż w braniu. Szereg razy zaznałem krzyku Anioła „daj! daj!! daj!!!”. 

    Na ziemi nie mamy nic własnego, a jutro przyjdą po nasze dusze. Wprost chciałbym krzyczeć po nazwisku do bogaczy (złodziei), aby się podzielili. W takich momentach oszust wskazuje ludziom, że: „tobie też się należy, przecież trzeba najpierw podzielić się z bliskimi”. Jaka wówczas czeka nas nagroda?

    Nie planowałem tego kościoła, ale przybyłem, bo kapłan dał mi obrazek z Matką Bożą Pocieszenia. Dopiero teraz zauważyłem, że stanąłem pod stacją drogi krzyżowej: „Pan Jezus ostrzega i pociesza niewiasty w Jerozolimie”. Wzrok zatrzymał także Pan Jezus Miłosierny i św. Piotr z kluczami. Ja wiem, że Miłość Miłosierna otwiera bramy Królestwa Niebieskiego.

    Na koniec nabożeństwa poprosiłem Matkę Bożą Niepokalaną, aby przybyła do mnie w chwili śmierci, a w tym czasie serce śpiewało: „Przyjdź do mnie, Panie, mój dobry Boże, Przyjdź i nie spóźniaj się”...                                                                     APEL