Tęsknej miłości za Bogiem nie można opisać żadnym językiem. Ta miłość ("będziesz miłował Pana Boga swego jak siebie samego") jest pokazana: jako pierwsza (czysta), miłość do dziecka i do najbliższych.
W moim wypadku można powiedzieć: „zabrałeś serce moje”. Ukrainka, która trafiła do mojego gabinetu lekarskiego wyraziła to słowami: „Ty mój Lubownik”...
Dzisiaj mam dobry dyżur w pogotowiu, który zaczął się poczuciem bliskości Matki Pana Jezusa ze znalezieniem różańca. Podczas tej służby był sanitariusz, który pomógł mi wykonać zmiany na stronie internetowej. Nie mam gdzie się zgłosić, małe miasto, a jestem zielony.
Na wyjeździe trafiłem do staruszków blisko pięknej kapliczki, gdzie nad łóżkiem był wielki obraz Ostatniej Wieczerzy…nigdzie takiego nie widziałem.
Po powrocie od nich - w środku nocy - wołałem: „Tato! Tato!”, a rano z zabranej kasety popłyną słowa pieśni o Jahwe. Napłynęła bliskość Boga – Ojca. Przeważnie jest to słodycz, ale dzisiaj miałem pokazane poczucie rozstania z tęskną miłością, której nic nie możne ukoić.
„Ojcze mój! Dlaczego tutaj jestem, na tym wygnaniu? Ojcze! Ty wiesz, że pragnę powrotu do Ciebie, a Ty czekasz na Mnie z otwartymi Ramionami...na szczycie złotych schodów wśród blasku diamentów. Poprowadzą mnie do Ciebie śpiewający Aniołowie. To nieprawda, że Cię nie ma! W miłości do Ciebie zbyteczne dowody - cisza i spojrzenie wystarczy!”
Napłynęło pragnienie bycia na Mszy św. która koi tęsknotę, ale było dużo chorych, a zdenerwowana pielęgniarka rzuciła karty na stół. Popłakałem się podczas muzyki poważnej z XV w. pieśni i w tęsknej rozłące wołałem: „Ojcze! Nie chcę niczego, nie chcę świata…pragnę tylko Eucharystii, która koi moją tęsknotę na tym zesłaniu z Twojej Miłości".
Około 13.00 popłynie piękna melodia, a ja zawołam; „Ojcze! Ty! Ty!! Ty!!! Najsłodszy, Najbliższy, Najmilszy. Nie chcę nikogo i niczego, pragnę powrotu do domu swego. Znowu, po czasie i w ciszy spotkamy się, zbyteczne będą słowa, bo wystarczy szept, a w oczach łzy…krzyk duszy będzie głośniejszy! W ciszy me serce bije dla Ciebie...pełne miłosnej rozpaczy.
Właśnie Pan Jezus mówił o smutku rozstania z Uczniami, którzy będą tęsknić po Jego odejściu…
APeeL