Z porannej audycji radiowej padną słowa, by iść za Jezusem...nie czekać na Jego ponowne przyjście. W tym momencie zwróciłem się do Duchowi Św. bo jutro jest wspomnienie tej Osoby naszego Boga...jakże jestem prowadzony każdego dnia!

   Ludzie odmawiają ułożone modlitwy, ale dopiero po oddaniu się prowadzeniu przez Ojca Prawdziwego można ujrzeć piękno życia duchowego! 

     Nagle napływa też wyjaśnienie, że Pan Jezus „przyjdzie sądzić żywych i umarłych". My zbyt dosłownie bierzemy Ewangelię, a przecież „umarły” to człowiek odrzucający Zbawiciela!

   Dziwny wydaje się sąd umarłych, którzy wyjdą z grobów! Przecież jesteśmy tuż po śmierci (uwolnienie duszy). Czy ponownie będą sądzone dusze przebywające w świecie nadprzyrodzonym? Takie rozważania są zbyteczne. 

   Jakże piękny byłby mix modlitewny: połączenie cz. bolesnej różańca z rozważaniem Męki Pana Jezusa...w formie koronki do Miłosierdzia Bożego. Po czasie ułożę taką (instruktaż)...

   Tuż po obmyciu ciała pod prysznicem (bardzo lubię), a mamy taką możliwość w spelunie jaką jest pogotowie ratunkowe, gdzie piwnice przysposobiono dla badania ciężko chorych z jednym pokoikiem dla dwóch lekarzy!

   Na kolanach zacząłem odmawiać cz. „Zesłanie Ducha Świętego”, a Szatan rozpraszał podsuwając obrazy Moczulskiego oraz skrzywdzoną nauczycielkę głodującą w pokoiku obok „Solidarności” Mazowsze.

   To jego sprytne działanie w którym wskazuje na „dobro” czyli krzywdzonych odsuwając dobro prawdziwe, którym jest modlitwa? Nie lekceważ złego, bo Bestia mówi do nas w pierwszej osobie i zawsze przegrasz przy braku czujności!

   Uciekłem do samochodu i tam przy cichutkiej muzyce poważnej czytałem słowa: "przyjdź Duch Św. napełnij moje serce, zapal w nim ogień miłości, daj światło poznania, co dobre i prawe, napełnij mnie miłością i łaską...spraw, abym sławił Ojca i Syna Jego jednorodzonego, Jezusa Chrystusa, Pana mojego!"

   To trwało, bo dalej były prośby: "uświęcaj mnie i zapalaj w wierze, bądź zawsze ze mną, napełniaj Swoimi darami, oświecaj w wątpliwościach, pocieszaj w smutku, wyprowadzaj w błędach, dźwigaj w upadkach, jednocz z innymi w miłości i doprowadź do szczęśliwej wieczności i spraw, abym nigdy nie utracił świętości!”

   Zamknąłem oczy i dokończyłem tę cząstkę różańca: zawsze dzień zaczynaj od modlitwy! Podczas dwóch wyjazdów w karetce odmówiłem modlitwę św. Brygidy...

   Wieczorem oglądałem film o św. Franciszku...jakże podobne są nasze przeżycia, a po latach okaże się wszystkich świętych. Gdy oddasz Bogu wszystko On da ci więcej! Oto nagi Franciszek został nakryty pięknym płaszczem zdjętym z ramion kapłana z Asyżu.

   Ułożyłem się do snu, ale przypomniano o zakończeniu modlitw...uczyniłem to na kolanach w ciemnej kuchni, bo nie mam własnego pokoju. Dodałem jeszcze modlitwę przebłagalną za tych, którzy mają do mnie jakieś złości. 

                                                                                                                        APeeL