Podczas przepisywania tej intencji (25.06.2019) napłynęła refleksja przydatna dla budzących się duchowo lub szukających sensu życia, którego nie ma bez Boga.

     Nasze życie jest wielkim darem Boga Ojca, a jego celem jest powrót nieśmiertelnej duszy do Królestwa Bożego...w Jego otwarte ramiona. Na to zesłanie Tata dał nam dwa dary;

1. czas, którego nie wolno marnować (jest to lenistwo i każdy zna takich osobników)

2. wolną wolę, nie może być odebrana...jeszcze przez chwilkę po śmierci ciała.

    Wróćmy do intencji. Po przebudzeniu o 3.00 w nocy wielki smutek zalał serce, ponieważ kończy się urlop ofiarowany Zbawicielowi; miałem więcej czasu, a mniej się modliłem!

    Dużo godzin przepadło podczas nauki obsługi komputera, bo inny jest układ klawiatury jak na maszynie, którą używałem przez 30 lat. Ja wiem, że Pan to błogosławi, bo mało jest świadectw pisanych "na żywo"!

   Ponadto wiele czasu zmarnowałem na przyjemności (TV, prasa, telefony).  W tym bólu w ręku znalazła się książeczka; „W Nim złożyć wszelką nadzieję", gdzie "Jezus z Najświętszym Sercem błogosławi mi i wskazuje na Swoje Serce."

   Popłakałem się, nie mogłem spojrzeć Panu w Święte Oczy. Zacząłem wołać; „Panie Jezu! Mój Panie! Ty powołujesz marnych do Swojego dzieła…robotników z gołymi rękami. Pomóż mi Panie w posłudze mojej. Cóż mogę bez Ciebie”.

   Rozproszenia tego świata sprawiają, że wielu wybiera pustelnie. Przed nabożeństwem serce zalewał śpiew; „ja wiem w kogo ja wierzę /../ Bóg jest naszym Ojcem /../ On c z a s nam wyznacza". Na pocieszenie przywitała mnie para gołąbków siedzących na brzegu garażu...

    Tuż po wejściu do kościoła - po dwóch dniach pustki - serce zalało uniesienie duchowe. Poczułem obecność Pana, a właśnie w psalmie padną słowa do mnie; „Grzech wyznałem Tobie /../ a Ty darowałeś niegodziwość /../ jesteś moją ucieczką."

   Na ten moment  św. Paweł mówił to, co wiem; „obecnie moje życie jest życiem wiary w Syna Bożego”. W Ewangelii odpuszczane są grzechy jawnogrzesznicy. Podszedłem do spowiedzi z powodu grzechów "politycznych", bo;

- nie modliłem się w wolnym czasie, a urlop ofiarowałem Panu Jezusowi

- marnowałem czas i naprawiałem świat

- protestowałem przeciwko zamieszczaniu w "Gościu niedzielnym" programu bezbożnych telewizji tracąc pokój 

- wskazałem na dyskryminacje katolików...nawet "Nasz dziennik" dla staruszków jest drukowany małymi literkami!

    Kapłan podczas spowiedzi powiedział; marnowanie czasu to marnowanie ż y c i a. To okazało się intencją modlitewną. Po Eucharystii nie mogłem wyjść z kościoła, serce zalała cichość i pokój (wzrok zatrzymała Matka Boża Pokoju). Pozostałem po nabożeństwie i siedziałem w ciszy sam na Sam z Panem Jezusem i tykającym zegarem!

    Podczas spaceru modlitewnego zawołałem: "Panie wybacz, przecież tyle lat zmarnowałem na piciu alkoholu, graniu w karty, kuszeniu innych, jazdą po pijanemu, niszczeniem swojego zdrowia i innych – w tym rodziny". Popłakałem się, łzy płynęły po policzkach, serce ściskał ból, a usta wołały o przebaczenie.

    W tym czasie spotykałem marnujących życie; agentów, którzy uwierzyli, że służą ojczyźnie, niszczących co można, kobiety palące papierosy, alkoholiczkę proszącą o wsparcie, bo mąż ja zostawił, spędzających życie na zabawach i przyjemnościach (trafiam pod dom weselny). W końcu dotarłem do cmentarza, który jest celem dla takich...

                                                                                                                              APeeL