W środku nocy zerwałem się ze słowami płynącymi prosto z duszy; "niech będzie uwielbione Imię Jezus". Usiadłem w ciemności na podłodze w kuchni (nie mam własnego pokoju) i mówię do ludzi; "nawracaj się natychmiast z wymienianiem imion znajomych; zawołaj Jezu bądź ze mną od tej chwilki...nic nie rób, zapisz, co napłynie, ale wiedz, że pojawi się też Przeciwnik Boga."

    Dla jego wysłanników, którzy opanowali kraje komunistyczne każdy wierzący był skazany na śmierć fizyczną...tak jak w czasach prześladowań rzymskich. Nadal ich są mass-media, dysponują przyciskami od wyrzutni i mącą w głowach także mojej córce powodując jej opętanie intelektualne!

   To sprawia; odwrócenie od wiary, stworzenie przedkłada nad Stwórcę, napięta, szukająca zwady, krzykliwa, tkwiąca w bałaganie, lenistwie, niechętna i nienawistna do wszystkich, którzy wspominają jej świętą koleżankę.

    Czyniący zło nigdy nie uzyskają pokoju Bożego; śledzą i donoszą, podglądają, ale cierpią, ponieważ nie mogą uczestniczyć w życiu wiary, profanują Eucharystię...trzeba się za nich modlić o Światło Ducha Świętego!

    Teraz naprawdę wiem, że w smutku należy uciekać do Męki Jezusa! Tylko tam znajdziesz ukojenie - Jezus wiedział o tym, gdy oddawał życie za nas.

   W próbie modlitwy na siłę napłynęło ostrzeżenie, aby tego nie robić, bo "wszystko wymaga swojego czasu"! Napływa ostrzeżenie, że zły będzie próbował zakłócić dzisiejszy dzień. Teraz kieruje mnie do prac, których nie planowałem oraz zaleca porzucić różaniec, bo "po co powtarzasz to wszystko"!

    Pod krzyż podłożyłem kwiaty, a serce zalała radość i moc podczas zakończenia "św. Agonii". Och, gdyby ludzie znali siłę tkwiącą w Bolesnej Męce i Św. Agonii mojego Zbawiciela. Gdzie ucieka zwykły udręczony życiem śmiertelnik? Złości się, rzuca, pije, pali, klnie i uderza swoją nienawiścią w innych ludzi...tym się gubi!

   Zgodnie z zaleceniem Pana Jezusa będę na Mszy św. o 7.00 i cały miesiąc mam utrzymać abstynencję. Późno, czytam "Chrystus w moim życiu", gdzie w serce wpadają słowa w ankiecie tworzącej książkę;

   <<Jezus uczy mnie odpowiedzialności, nie wynikającej z prawa, ale z Miłości. Dlaczego dałeś wiarę mnie?...rzuciła mnie dziewczyna, ponieważ "jestem z dziadostwa". Pan Jezus też był "z dziadostwa", pluto Mu w twarz, poniewierano Go i mówiono, że z Nazaretu nie może być nic dobrego. On przenika moje życie.

   On jest sensem, celem i końcem. Jezus pokazał, że już tutaj na ziemi zaczyna się Królestwo Niebieskie! Dialog z Nim trwa bez przerwy, On stoi obok i patrzy na moje ręce, oczy i słucha słów wypowiedzianych i nie wypowiedzianych, On zna moje myśli...dzięki Chrystusowi mamy Eucharystię, która jednoczy nas z Przebaczającym Bogiem...

                                                                                                                                      APeeL