"Żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk" (Flp 1.21)

    Pojechałem na Mszę św. o 7.00, stałem w słoneczku przed kościołem, niewiele docierało z czytań, ale w serce wpadły słowa o naszym strachu przed wszystkim: martwieniu się o jutro, przyszłość dzieci, zdrowie, a z mojego doświadczenia oczekiwanie na spokojną starość po dorobieniu się.

    Jak możesz mieć spokojną starość bez Boga, bez świadomości, że masz nieśmiertelną duszę, która ma wrócić do Boga Ojca. Wówczas będziesz żył tylko wydarzeniami tego świata, a ten chaos trzeba przetrwać i wyzwolić się.

    Na ten moment Pan Jezus mówił (Łk 12, 32-48), abyśmy nie bali się: <<Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo /../ Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie>>.

    Mówiąc moim językiem; po odrzuceniu ciała fizycznego (kuli u nogi) możemy wracać do naszego Taty, który czeka na nas z otwartymi ramionami. Popłakałem się, bo bezpowrotnie zaginął nam syn i wiem, jak wielkie jest to cierpienie...w wypadku Ojca Prawdziwego pomnożone przez miliard (została nas "mała trzódka"). Ja zawsze pytam, gdzie pan/pani trafi, gdyby spadł na nas samolot lub bomba?

    Na ten moment przytoczę rozmowę z 28.07.1992, która świadczy o niezmienności łaski wiary. Wówczas w cieniu, na ławce znalazłem się z dwoma panami rozprawiającymi o polityce przy piwie...

- Jak pan sądzi co wyjdzie z tego bałaganu politycznego?

- Musicie sobie odpowiedzieć na zasadnicze pytanie; "jaki jest cel naszego tego życia...wówczas będzie łatwo na to odpowiedzieć!"

- Jaki cel?...hmmm!!...trzeba pracować, no cóż!?

- Praca jest celem waszego życia? Czyli celem mojego życia jest przyjmowanie chorych do śmierci babaszek, które chcą się leczyć, aby mogły jak najdłużej pracować dla pieniędzy?

- No...chyba nie!

- Sami widzicie. Celem naszego życia jest powrót do naszej Ojczyzny Niebieskiej z tego zesłania ("Obozu Ziemia"). W momencie śmierci jesteśmy i to jest najważniejsze. Nie ma śmierci, a to determinuje cale nasze działanie.

   Trzeba słuchać się Boga Ojcu ("bądź Wola Twoja"), uniżyć się, służyć jeden drugiemu, bo po drugiej stronie czeka na nas Tata...także na każdego syna marnotrawnego!

   Wówczas otworzyłem "Dzieje duszy", gdzie są słowa Teofana Venarda, które cytuje mała Tereska tuż przed śmiercią; "/../ serce moje zbyt wielkie i to, co zowią szczęściem na ziemi, nie może go napełnić /../ zakończy się czas wygnania /../ Wracam do Ojczyzny /../."

    Jakże podobne są odczucia dusz "zawołanych" przez Ojca i Pana Jezusa. Moje zapiski służą takiemu świadectwu...świadectwu wiary. Trzeba gromadzić sobie skarb w niebie czyli inwestować w duszę (Msze Św. z Eucharystią, modlitwy, posty ofiarowywanie cierpień zastępczych, itd.).

    Dzisiaj prowokacyjnie zapytam; nie mamy duszy jak małpa, pies lub świnia? Każdy z nas otrzymał rozum...po to, aby odnaleźć Boga Stworzyciela. Niektórzy szczycą się swoją mądrością, a mając oczy i nie widzą cudu stworzenia wszystkiego.

    W tym czasie wierzą w bajkę, że powstaliśmy z wielkiego wybuchu (małego reaktora jak obecnie w Federacji Rosyjskiej), a później w wyniku ewolucji. Dzisiaj już wiadomo, że nasz kod genetyczny sięga Adama i Ewy...nie można z małpy przeszczepiać narządów.

    Co tacy odpowiedzą Panu Jezusowi, gdy zakołacze? Nie ma Zbawiciela? Czeka nas tylko zgnicie ciała? Przekonasz się, a czytając to nie będziesz mógł kręcić, że; nie wiedziałem!

                                                                                                                                     APeeL

 

    Właśnie przepisane...

27.07.1992(p) ZA POWRACAJĄCYCH Z ZIEMSKIEGO ZESŁANIA

    Z Bogiem zaczynam nowy tydzień, płyną moje modlitwy oraz podziękowania za pokój w sercu, rodzinie, kościele i ojczyźnie. Napływa, aby odmówić modlitwę za "powracających z ziemskiego zesłania". Właśnie dzwoni pacjent i pyta czy może przyjść do mojego domu. Odpowiedziałem mu, że dom to miejsce święte.

     Na ten moment czytam zdanie z moich zapisków, że; "Bóg Ojciec pragnie twojego powrotu do Domu Prawdziwego!" Przeczytałem modlitwę, ale napłynęła myśl, aby podziękować "swoimi słowami";

"Boże Ojcze Wszechmogący!

Z Twojej łaski otrzymałem dom z rodziną.

Ty, najlepszy z Ojców pokazujesz mi, że powrót do domu oznacza radość i szczęście. Wprost mówisz do mnie; zobacz jaka radość czeka ciebie po powrocie do Mnie,Twego Ojca.

Dziękuję Ci Ojcze za Twoje Błogosławieństwo w czasie podróży, za dobre natchnienia i modlitwy.

Dziękuję za Twoje prowadzenie i wszelkie dobra z tego wynikające. Dziękuję Ci Ojcze za Syna, który pokazał na Ciebie, otworzył Niebo i teraz obdarza nas Swoim Pokojem. Ten pokój towarzyszył mi przez cały czas. Dziękuję za natchnienia Ducha Św. i serdeczną opiekę Matki Bożej. Dziękuję Ojcze!"

     Płynie koronka do Miłosierdzia Bożego za powracających z tego zesłania. Dalej nie mam ukojenia, ale pomoc wskazuje na modlitwę dziękczynną: w litanii do Boga Ojca;

"Ojcze Dobry - bądź uwielbiony!

Ojcze Łaskawy - bądź miłosierny!

Dawco Życia - zmiłuj się nade mną!

Ty, Ojcze dałeś mi dom

Ty, Ojcze pragniesz mojego dobra bardziej ode mnie!

Bądź miłosierny Ojcze mój!

Przyjmij Ojcze moje podziękowanie za Twoje Błogosławieństwo.

Ojcze, tylko Ty znasz nasze prawdziwe pragnienia...tylko Ty możesz je dać - tylko Ty wiesz jak cierpię. Dziękuję Ci za umożliwienie mi poznania tych pragnień i związanych z nimi cierpień.

Jakże mało widzi Twoje Dobro Ojcze nasz."

    Kupiłem kwiaty pod krzyż Pana Jezusa, ale kręciło się pełno "przyjaciół". Wiara dla komunistów to bajki, a to co czynię jest bardzo podejrzane. W głowach decydentów nie mieści się, że wykształcony lekarz...tak postępuje.

   W tym czasie Szatan działa na dwie strony, bo mnie zalewa niechęcią, a nawet agresją z pragnieniem podejścia do rodaka i wygarnięcia mu prawdy. Cóż on winien, został zniewolony i tyle, a ten na górze czyha, aby zabić takiego jak ja.

   Podczas modlitwy "Anioł Pański" o 12.00 ponownie napłynęło natchnienie, aby Bogu Ojcu podziękować. Jakże słuszne są te natchnienia. Naprawdę trzeba bez przerwy dziękować! Jakże jasno to widzę, nawet ludziom zbyt rzadko dziękujemy, bo wszystko nam się należy. Ile cierpień niesie świat, ile mamy pretensji.

"Ojcze mój! Dziękuję Ci za Twoją opiekę od urodzenia. Ojcze mój, nie wiedziałem, że Jesteś! Jakże byłem ohydny w tamtych czasach!

Dobry Ojcze, miłujący, pobłażliwy, przebaczający, doskonale miłosierny i wszechmogący...jakże cierpiałeś z mojego powodu!

Ojcze mój, który Jesteś w Niebie, dziękuję!"

    Tak wypadło wołanie za tych wszystkich, którzy nie wiedzą, że mają Prawdziwego Ojca. Pod koniec koronki pojawił się sekundowy sen z postacią małej Tereski w poświacie. Zacząłem odmawiać moją modlitwę z przekazywaniem cierpień Pana Jezusa w tej intencji;

    "Panie Jezu spraw, abym umiał odczytywać ostrzeżenia duchowe przed atakiem złego! Wówczas trzeba milczeć, odmawiać koronkę, uniżyć się, bo błędem jest dyskutowanie, bronienie się.

   Dzisiaj poszczę w intencji pokoju w Jugosławii i zdziwiony stwierdziłem, że będzie film o Ignacym Loyoli założycielu zakonu jezuitów; "W każdej godzinie odnajduję Go". W czasie meczu Polska - Włochy! Siły ciemności są precyzyjne, a jak krzyczą o nietolerancji!

   Na ten moment czytam książkę; "Szatan istnieje naprawdę", a Bestia przeszkadza w zapiskach, rozprasza, a w końcu wpuszcza pychę. Bronią na niego jest cichość, milczenie, uniżenie i pokora serca. To pokazał Pan Bóg dając Swojego Syna wcielając Go w ciało ludzkie! Wcielenie Pana Jezusa dało początek naszemu zbawieniu!

    To wszystko przenika moją duszę, a sam...dzięki natchnieniom Ojca, Pana Jezusa i Matki Bożej dotarłem do tej Prawdy. Don Ottavio Michelini (zm. 5 X 1979 r.) zapisał przekazy od Matki Bożej (sześć ksiąg) do kapłanów (75-79 r.). Z zapisków utkwiło w mojej duszy; "tutaj służymy Bogu - Ojcu lub Szatanowi". Tak, bo jesteśmy na wygnaniu i nie ma innej możliwości ("tak lub nie, wracasz czy pozostajesz? jesteś Moim dzieckiem czy nie?").

   Przecież to cel naszego życia! Zesłanie...pragniesz wrócić - musisz Mi służyć jak s y n. Zły małpuje Boga i naszą wiarę. Wokół morze niewiary, obojętności, grzebania w śmieciach, zaślepienie i omamienie. Na szczycie tego wszystkiego są wrogowie naszej wiary...jedynie prawdziwej!

   Najgorsi są wrogowi świadomi, bo działają pod dyktando Bestii (opętanie intelektualne), są precyzyjni i mają szatańską pomoc. Często udają dobrych katolików, znają dokładnie Pismo, formuły w nabożeństwach, przenikają struktury naszego Kościoła. To groźni przeciwnicy!

    Płynie film; "W każdej godzinie odnajduję Go"...tam łaskę wiary otrzymał szlachcic"...to wprost moje dzieje! Zwykli ludzie nie mogą zrozumieć, że Bóg Ojciec może powołać do świętości...każdego! Ignacy Loyola w dyskusji ze swoim kardynałem mówił to co ja dzisiaj, że trzeba odczytywać Wolę Boga Ojca w każdej chwilce życia i iść drogą, która oświetla Światło Ojca. Nic innego nie jest ważne. On jest na świadectwo wiary!

    Film kończy się sceną...kardynał klęczy, a Ignacy błogosławi go!

                                                                                                                          APeeL