Do północy popijałem koniak, a teraz w drodze do pracy serce zalewa smutek, ponieważ nie podobam się sobie, a przez to Matce Pana Jezusa.

   Dzisiaj poszczę w intencji pokoju w b. Jugosławii, a tuż po wejściu do oddziału wewnętrznego (zastępstwo ordynatora) jestem częstowany kiełbaską wiejską! Po obchodzie przez godzinę nikt nie zapukał do gabinetu lekarskiego, a w tym czasie odmawiałem moją modlitwę z przeniesieniem duszy do Wieczernika! Z serca wyrwało się wołanie;

   „Prawdziwy Nauczycielu i Mistrzu! Boski Przewodniku!...oto jestem wśród powołanych uczniów. Z łaski Boga Ojca spożyłeś z nami Ostatnią Wieczerzę, uniżyłeś się, pokazałeś jakim ma być Twój sługa! Przekazałeś nam Swój pokój i Eucharystię. Tego cudu nigdy nie pojmiemy!”

   Później towarzyszyłem Panu Jezusowi w Bolesnej Męce. Podczas biczowania dobrowolnego męczennika przyglądałem się śmiertelnej katuszy...nawet z własnej chęci uderzyłem Pana kilka razy! Św. Krew zraszała ziemię, a Dziewicze Ciało było jedną raną! Jezus tylko cicho pojękiwał. Znalazłem się też wśród tłumu żądającego śmierci Pana! Niczego innego wówczas nie pragnąłem...

   Teraz zaczyna się moja ziemska udręka w przychodni, bo pracuję na dwa fronty (jeden budynek). Jakby na znak  z kieszeni wypadł różaniec („koniec z modlitwą”) z klasztoru s. Faustynki. Bardzo boję się o jego zgubienie, co stanie się po latach!

   Przyjęcia szły sprawnie, nawet udało się przekazać na chirurgię ciężko chorą. Podczas powrotu z pracy (16.00) popłynie cz. Chwalebna Różańca, a w domu z pożyczonej kasety popłyną słowa  o  n ę d z n i k u, a właśnie dzisiaj takim się czułem!

   W reportażu telewizyjnym pokażą zbrodnicze porwania przez ubecję, a prowadząca prosiła, aby odpuścić im, ponieważ nie wiedzieli, co czynili. Nawiązała do Miłosierdzia Jezusa i została skontrowana!

   Takie głoszenie miłosierdzia dla tych, którzy nie chcą się ukorzyć to zwykła herezja! Pokazane jest to na dobrym i złym łotrze. Wiara to odpowiedzialność, a zarazem prośby o przebaczenie z ukorzeniem się. Jan Paweł II wybaczył niedoszłemu mordercy, ale nic nie mówił o zwolnieniu go z więzienia.

    W "Telewizji nocą" popłacze się małżeństwo, którego córka (adoptowana z Domu Dziecka) popełniła samobójstwo. Jakże chciałbym zaprowadzić te sieroty ziemskie do Matki Prawdziwej! W takich sytuacjach nic i nikt nie może nas pocieszyć.

   W walce z głodem (ścisły post trwał cały dzień) doczekałem do północy, a demon przez kwadrans podsuwał jedzenie i picie wódki. Przełamałem się, padłem na kolana i ponownie odmówiłem całą cz. Bolesną Różańca. Po śmierci pokażą mi owoce tego wyrzeczenia…

                                                                                                                               APeeL