motto; „tu krzyż przydrożny (…) jest takie miejsce, taki kraj (…)”.

    Dzisiaj są nietypowe uroczystości kościelne z okazji 70-tej Rocznicy napaści niemiecko-sowieckiej na nasz kraj. Wielki wysiłek proboszcza, oprawa, goście, młodzież…ale mało wiernych. To dzień pracy, ale wyraźnie widać, że ludzie stają się „letni duchowo”. Ja także na ten moment jestem pusty.

    Oddział rusza na Mszę św. a w tym czasie orkiestra gra „Madonno, Czarna Madonno”. To wszystko sprawia poczucie wdzięczności Bogu Ojcu za posiadanie ojczyzny.

    W sercu pojawili się moi koledzy; obowiązuje nas braterstwo; ludzi, Polaków, katolików. A w TVP trwa bój o In vitro. W tym czasie Stefan Niesiołowski mądrzy się na temat Katynia; czy to było ludobójstwo czy zbrodnia wojenna, a przecież wywieziono 1 milion 800 tys. ludzi. Rozumieją to tułający się Kurdowie i inne nacje pozbawione swojej ojczyzny.

   Abp. pięknie mówił o nawałnicach, które przeszły przez Polskę; od Tatarów poprzez Turków, Szwedów do napaści Sowieckiej w 1920 roku i ostatniego uderzenia Niemców i Sowietów. Podczas gry trąbek (Konsekracja) serce doznało skurczu, ponieważ jest to wołanie z dziękczynieniem Bogu naszemu za ten Cud Ostatni (Eucharystię)!

    Pozostałem po Mszy św. sam na Sam z Panem Jezusem, a młodzież śpiewała;„Dopomóż Boże i wytrwać daj, tu nasze miejsce, tu nasz kraj”.

    Pozostały przemówienia, ale to zbyteczne dłużyzny. Wg mnie nie mają sensu podziękowania za to, że ktoś bierze udział w nabożeństwie, pragnie dać wyraz wdzięczności za tych, którzy walczyli o nasza ojczyznę.

    Po odczycie miałem pokazaną ochronę, którą daje ojczyzna; policję, strażaków, wojsko, itd.

                                                                                                                                    APeeL