Dziwne, ponieważ dzień zaczynam od słuchania bicia dzwonów…ot tak, włączyłem R. „Maryja”. To okaże się nieprzypadkowe, ponieważ dzwony muszą bić w pewnym rytmie. Kiedyś dzwoniliśmy ciągnąc liny, dzisiaj wszystko jest zmechanizowane.

    Zaczynam ten zapis, a płyną obrazy bitwy Sowietów z IX Armią Niemiecką. Ile zgrania wymaga prowadzenie bitwy. Gramy z wnuczkiem w lotkę, a nad nami lecą dwa samolotu pasażerskie; w jednym kierunku na różnych wysokościach. Po drugiej stronie samoloty wojskowe zostawiają skrzyżowane smugi.

    Pojechałem na koronkę do kaplicy s. Faustyny. Wracam, a z radia płynie słowo „przymierze”. Powtarzają mecze naszych siatkarzy. Ile zgrania musi mieć taki zespół, a zespół reanimacyjny.

    Późno, oglądam komedię, gdzie jest pokazane niezwykłe zgranie symulujących walkę kunk – fu...to niezwykli cyrkowcy + mistrzowie tych walk. Także symulacja wolnej amerykanki. Dzisiaj dość popularna zabawa.

    Kiedyś graliśmy w kometkę dwóch na dwóch. To naprawdę wymaga zgrania. Kuba Wojewódzki rozmawiał z braćmi Golcami; bliźniaki jednojajowe. Wielka tajemnica porozumiewania się, odczytywania uczuć, potrzeb.

   Teraz starty i lądowania samolotów pasażerskich, a utrudnijmy na lotniskowcach. Zestrzelenie rakiety. Powrót statku kosmicznego. Popłynie też program ze stacji rosyjskiej; śpiew i taniec. U nas jest to ;„Taniec z gwiazdami”…

                                                                                                                     APeeL