Trafiłem na Mszę św. wieczorną, która trwała bardzo krótko (30 minut)…to nigdy się nie zdarzyło, a z nabożeństwa pozostał widok wzniesionego kielicha. To powtórzy się następnego dnia…po włączeniu TVP kapłan będzie trzymał podobnie wzniesiony kielich.
Cały dzień napływały niewielkie ataki złego;
- zmylił mi nabożeństwo…źle odczytałem natchnienie (w kościele do którego pojechałem zmieniono godziny odprawiania)
- nie mogłem zostać po mszy, a miałem wielkie pragnienie, ponieważ wszyscy wyszli, a zmęczony proboszcz wszystko zamykał
- pokłóciliśmy się z żoną
- napięcie związane z napadem na mnie zabiera pokój...
W zestawie wielu kaset miałem nagranie do „Super Stacji”…protest przeciw kalaniu - przez ich program – świętości naszej wiary. Tam były moje miłosne zawołania do Pana Jezusa…jako wynik nieukojonej tęsknoty, bólu rozłąki z poczuciem zesłanie. Popłakałem się przy przesłuchiwaniu moich przeżyć. To jest częste..
Nie wiedziałem czy mam jechać do kapłana z prośbą o wydanie opinii o mojej duchowości. To był czas mojej naiwności, ponieważ nie wiedziałem, że zastosowano wobec mnie sowiecką psychuszkę. Im bardziej się bronisz, tym więcej się pogrążasz. Na tym bazowała „banda dwojga” (władza samorządu + psychiatrzy, koledzy powalającego krzyż). Ponadto trzeba dodać, że kapłani nie znają się na doznaniach mistycznych.
Po zawołaniu o pomoc pozostałem, napisałem dwie dodatkowe intencje, nagrałem kasetę i z pismem-prośba wszystko wysłałem…dokładnie o 15.00. Nie znałem dzisiejszej intencji, ale właśnie przeleciała para białych gołąbków.
Zważ na odczyt duchowość tego zdarzenia, bo gołąbek to pokój, para - miłość, a trójka wywołuje skojarzenie naszego Boga Ojca. Tutaj był znak miłości Pana Jezusa, która wyklarowała się później.
Odmówiłem moją modlitwę, chwilami trwał ból i oschłość, bo przy takich intencjach Jezus nie wspomaga, ponieważ Szatan zarzuciłby; „kocha, bo otrzymuje takie natchnienie”. W wydaniu ziemskim są to klakierzy u Kuby Wojewódzkiego...
APeeL