Zaczynam zapis, a z telewizji płyną obrazy protestu rybaków oraz rodziny biednych pogorzelców. Wracają wczorajsze sprawy dotyczące bezbronnych;
- mąż odszedł do prostytutki
- żona porzuciła rodzinę
- bezdomny
- krzywdzeni inwalidzi
- pozbawieni możliwości leczenia
- maltretowana matka czwórki dzieci, której mąż trafił do więzienia...
Na początku Mszy Św. miałem serce puste z poczuciem nieobecności, nie docierały czytania, a w głowie trwał typowy repertuar; świat zła i jego potworna moc, nieświadomość pułapek Szatana z ostateczną zgubą większości.
Trwa dobra pogoda dla bogaczy (czytaj; złodziei) z „miłosierdziem” dla oligarchów. Wracają żołnierze...z Afganistanu. Kapłan mówił o bojaźni; przyszłości, pracy i ożenku…znam to z gabinetu.
W tym stanie wzrok padł na szopkę z Dzieciątkiem Jezus. Nastąpiła sekundowa łączność mojego serca z Sercem Zbawiciela. Przy słowach Anioła do Matki; "Pan jest z Tobą, nie bój się, moc Najwyższego osłoni Cię"…napływa odczucie, że to do mnie.
W tej sekundce mam ukazaną bezbronność dziecka i Moc Boga, której symbolem jest Św. Michał Archanioł. W przychodni spotykam takich niemowlaków błogo śpiących w objęciach rodzicielek.
Moc Boga i „moc” świata. To sekundy odmieniające serce, które zalewa powaga wobec Majestatu Stwórcy…znikają wszystkie sprawy jak coś, co wpada do oceanu. Jeszcze przed Komunią Św. napłynęła słodycz i pokój, a w okolicy serca pojawiło się ciepło z pragnieniem ciszy i milczenia.
Teraz jestem sam na Sam z Panem, nie obchodzą mnie ludzie i znajomi…to tylko mała grupka z miliardów. Na szczycie nawału chorych, gdy w sercu pojawił się bunt…napłynął obraz celi śmierci z o. M. M. Kolbe...
APeeL