Wczoraj, w czasie postu w intencji pokoju w b. Jugosławii wypiłem tylko kawę i zjadłem 3 garstki śliwek, które ukradłem sąsiadowi...z gałęzi zwisających nad moją działką. Te śliwki smakowały mi jak nic na świecie! 

    O trzeciej w nocy zerwał mnie sen o żmii (właśnie córka ostentacyjnie oddała wszystkie święte książki); padłem na kolana z zawołałem: „Ojcze! Dziękuję Ci za wczorajszy post, modlitwy i utrzymanie czystości”. 

   W sercu poczuciem „buntowników przeciwko Ojcu Prawdziwemu” (jest to pokazane na naszych dzieciach). Zarazem wiem, że córka może być zbawiona dzięki naszym modlitwom (żony i mnie), bo niewierzący też dostępują tej łaski, ale po przejściu przez Czyściec! Dziwne, że prawosławie neguje tę Prawdę!

    Tak było na początku tego świata, później Pan Bóg Objawił się, a przysłany Syn odkupił nas...tak jak w porwaniach przez bandytów, a tutaj przez Szatana. Zarazem rozgłoszono dzieło Miłosierdzia Bożego! Ja pragnę powrotu do Ojczyzny Niebieskiej ze wszystkimi zesłańcami, ale jest to niemożliwe, bo Przeciwnik krąży jak lew ryczący.

   Podczas modlitwy porannej demon sprytnie podsunął mi „skrytych i niebezpiecznych wrogów”. Chodziło o grzech posądzania innych z wywołaniem niechęci do nich, a nawet nienawiści podczas modlitwy!

   To jeden krok od wołania o ukaranie takich („oko za oko, ząb za ząb”) z uzasadnieniem skrzywdzenia mnie (włamanie...z pobraniem moich odcisków) oraz rozgłoszenia tego poprzez dziennik „Nowy Świat” (będzie wydawany do marca 1993).

   Po wykonaniu pracy w oddziale wewnętrznym napłynęło poczucie dotyczące wdzięczności za wszystkie dary otrzymywane z Królestwa Bożego! Serce zalał pokój Boży i skończyłem moją modlitwę za żyjących tym światem.

    Nie można przekazać poczucia „nieba w duszy”, bo koiły mnie nawet odgłosy rozmów, praca zegarka, światło i kapanie wody z kranu. Nie ma słów na opisanie kontaktu z Jezusem i Matką...oddalasz się od świata, a w nadbrzuszu i w okolicy serca masz ciepły i słodki ucisk.

    Na działce w koronce do Miłosierdzia Bożego zawołałem; „za skrytych i niebezpiecznych wrogów”. Poprosiłem Pana Jezusa, aby przyjął ich do Swojego Serca...”daj im Panie Twoje Światło, przytul, oddal od nich złość”.

    Teraz na dyżurze w pogotowiu trafiłem na imieniny pracownika...całe szczęście, że mam zamykany pokój, ale Zły próbuje wyrwać mnie „na szklaneczką”. Kocham tych ludzi, ale nie chcę prowadzić życia wg zasad pogańskich! Mam dyżur, czuwam, jestem lekarzem.

   Zmęczony spojrzałem na Pana Jezusa z prośbą o wyrwanie mnie z pokusy, co sprawi przybycie chorego dzieciątka, któremu pomogłem. Teraz pozdrawia mnie Matka Boża...z radiowego koncertu życzeń; „zabrałaś serce moje”...tak, Matka Boża zabrała mi serce i ono należy do Niej! Popłynie jeszcze "Czarna Madonna” oraz „Ave Maryja”. Ja w tym czasie zawołałem;

„Pozdrawiam Cię, Matko

Mistrzyni moich dróg

Pozdrawiam Ciebie, Pani...Królowo

Ave Maryja woła cały świat

Ave Maryja - Matko Boga i nas”.

     Na dalekim wyjeździe pacjentka powiedziała; „pan doktór taki umęczony”, a mój wzrok zatrzymał obraz Św. Rodziny...

Czy wiecie jak umęczony był Pan Jezus, gdy każdy chciał uzdrowienia oraz uzyskania mocy od Syna Bożego...jakże umęczony był pomaganiem!

    Wróciłem do pokoju lekarskiego, gdzie padłem na kolana; „dziękuję, dziękuję Matko! Panie Jezu dziękuję, dziękuję”, a moje serce zalał pokój Boży.

    Teraz czas „wolny”; radio, „Polskie ZOO” z przeglądaniem zaległej prasy. Pełen zadziwienia czytam artykuł; „Czas na herbatę”...wywiad z szefem MSW Andrzejem Milczanowskim. Jakże prowadzi Matka, przecież dzisiaj mam intencję; „za skrytych i niebezpiecznych wrogów”.

   Dotychczas miałem wielką niechęć do tego butnego człowieka, który wprost wygonił swojego poprzednika Antoniego Macierewicza, a teraz wspomina o tym. Napłynęła nitka sympatii, gdy dowiedziałem się, że od 1968 r interesuje się filozofią hinduską i buddyzmem...zna Tybetańską Księgę Umarłych, a w stanie wojennym był internowany i 3 lata spędził w więzieniu (w poczuciu duchowo)...

- Czy to znaczy, że nie czuł się Pan zamknięty, bo tylko ciało było uwięzione?

- „/../ były takie okresy w więzieniu, kiedy czułem się szczęśliwy. Miałem poczucie lekkości /../ Pewnego wieczoru samotnie przeżyłem najpiękniejszy zachód słońca w moim życiu /../ Jak Boga kocham!”

    W ciemności padłem na kolana odmawiając moje modlitwy wieczorne z wołaniem...

    „Matko! Proszę on też jest Twoim synem, obejmij go, to mój brat i to Twój syn. Matko naszych rodzin, przecież my wszyscy to wielka rodzina ludzka...bracia.

   Daj im Światło i spraw, aby w tej ro­dzinie (służbach) ludzie zrozumieli, że mają służyć! Matko Kościoła spraw, aby wszyscy Polacy na świecie przychodzili do Pana Jezusa i Jego Kościoła.

    Królowo Polski! Obejmij ich wszystkich. Królowo świata! Niech wszyscy katolicy mówią o Tobie i niech zanoszą Dobrą Nowinę do poszukujących i błądzących”.

   Nie mogłem wstać z kolan i dodatkowo zawołałem w intencji; „skrytych i niebezpiecznych wrogów”, aby zrozumieli, że jesteśmy wielką ludzką rodziną. „Jezu, zmartwychwstawaj w ich sercach, odmień je, daj nawrócenie...uczyń to, przecież tak rzadko proszę! Ty, Jezu wiesz jak to uczynić”.

    Na ten moment w TVP 2 trafię na scenę z kończącego się filmu; Watykan, a w jego tle piękna Matka z Dzieciątkiem z otwartymi ramionami...

    Udało się wszystko zapisać na maszynie (miałem taką w pokoju lekarza dyżurnego) i sam dziwię się skąd miałem moc do tego grafomaństwa! Dzięki temu możesz to czytać...

                                                                                                                                  APeeL