Wcześniej zacząłem pracę w przychodni, ale już mnie napadają mający pierwszeństwo, bo ich choroby są najważniejsze! Po katastrofie w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej (26 kwietnia 1986) napływało dużo pacjentów po napromieniowaniu...śmiertelnie porażeni nikną w oczach, często bez Boga!

- Właśnie pytam panią dlaczego interesuje się uzdrowicielem Kaszpirowskim pokazywanym w kościołach, a jej mąż nie zgłasza się do Pana Jezusa? Jego choroba to także cierpienie dla lekarzy i dla mnie.

    Czy choć jeden raz poprosił Boga o zmniejszenie dolegliwości? Dlaczego nie prosił? Nie umie się modlić? Niech prosi o dar modlitwy. Niech prosi prostymi słowami; „Ojcze pomóż!” W tej ciężkiej sytuacji pani też musi uciekać się do Matki Prawdziwej. Jesteśmy na zesłaniu, a to świat cierpień, naszych słabości i upadków, ucisków i przykrości z towarzyszącymi zwątpieniami.

- Zdenerwowała się pani czekaniem, a ja w tym czasie ciężko pracowałem. Ile „Zdrowaś Mario” odmówiła pani w tym czasie?

- Proszę przyjąć...to z darów dla tego chorego. Siostra PCK dziękuje i mówi, że „będzie się cieszył, bo bardzo modli się za pana!" Jakże pięknie jest to urządzone. Pacjent ciężko porażony, tylko sprawne myślenie i zmysły, a ile dobra duchowego może dokonać.

    W tym czasie modlimy się za siebie. „Jezu, Jezu, Jezu!” Właśnie mija 8 godzina przyjęć, a w drzwiach pojawia się głowa z zapytaniem o przyjęcie. Wiem, że to próba, wyrażam zgodę z uwagą, aby tak więcej nie czynił.

   „Panie Jezu przekazuję Ci ten ciężki dzień pracy”, ale zły nie znosi takich sytuacji...do domu przysłał mi pacjenta z prośbą o napisanie recepty dla kogoś w Rosji, gdzie wyjeżdża za 2 tygodnie! Nie udało się to wciągnął mnie w dyskusję z żoną i córką…

                                                                                                                          APeeL