Można powiedzieć, że odzwierciedleniem naszych chorób (w tym trądu) jest stan naszych dusz (trędowaci duchowo, skazani na śmierć duchową). Tak samo czynią wszyscy, którzy szukają drogi poza Jezusem (wiary wymyślone, a nawet specjalnie ośmieszające wiarę Objawioną).

    Apostoł Trędowatych,ojciec Damian Belg (1840-1889) w 1873 r. ląduje na wyspach Hawajskich wśród trędowatych, by pozostać tam do śmierci. „Od rana do wieczora żyję wśród wstrząsającej potrzeby cielesnej i duchowej trędowatych”.

   Z czasem przyzwyczaił się do cuchnących ran pełnych robaków i do skażonego oddechu. Niekiedy brak miejsca na ostatnie namaszczenie. Trzyma go Św. Hostia...”mam przy sobie Pana Jezusa, jestem zawsze wesoły i pracuję z zapałem”. W 1884 zaraził się; „stałem się trędowatym z trędowatymi, aby pozyskać ich wszystkich dla Jezusa Chrystusa”.

   Nie mogę tego czytać, płaczę i widzę, że ja jestem w takim nowoczesnym ośrodku dla trędowatych XX wieku – AIDS, gdzie mówię umierającym o Jezusie, rozmawiam o Nim, niektórych udaje się doprowadzić do drogi prowadzącej do zbawienia.

   Wrócił czas nauki w LO...wówczas pragnąłem być lekarzem leczącym biednych w Afryce! Czy to widzi się? Ojciec Damian umiera w wieku 49 lat ze słowami, że pragnie umierać wśród trędowatych, w radości jako syn Najświętszych Serc Jezusa i Maryi. Od pacjentów otrzymał tytuł: c z c i g o d n y.

    Zacznę ten zapis od końca tego dnia, gdy przed północą...zostałem zerwany z ciężkiego snu przez nawałnicę z piorunami. Miałem niedobór snu i dzisiaj pracowałem 10 godz. z poświęceniem dla chwały Boga naszego. Dziwne, bo nie mogłem ruszyć się i trwało to pewien czas. Pioruny mają też dobre strony, bo miałbym zaległość w mojej misji. Ktoś znowu powie, że jestem nieskromny, bo wolno się chwalić tylko ze złych uczynków.

   Zapytasz; co robiłem przez te 10 godzi? Od 6.00 do 13.00 zeszło z przepisaniem i wstępnym opracowaniem czterech zapisów z roku 2005, a później porządkowałem papiery i konwertowałem zapisy na maszynie do komputera (system ABBY).

   Nie jest to dokładne i wymaga poprawiania interpunkcji, a niektóre wyrazy są przekręcane, ale i tak jest łatwiej niż przepisywać. Na maszynie pisałem wszystkimi palcami i nie mogłem przestawić się na klawiaturę (zbyt stary).

    Przypomina się wczorajszy pacjent z endoprotezą kolana, któremu podczas leczenia zniszczono staw kolanowy, ponieważ zagiął się dren i nie było odpływu płynu:

- Nie poprosił pan Boga o ochronę!...ja się kieruję, próbował coś mówić.

- Przed operacją drugiego kolana proszę to uczynić!...właśnie mam mieć operowane.

   Przestań mówić, że nie ma Boga! Za oknem świeci łagodne słońce (jak powstało może powiesz, bo uczeni nie wiedzą). Zobaczymy jaka będzie ostateczna intencja?

   Czytałem wywiad z kapłanem, który porzucił sutannę. Nie wolno oceniać, bo jakiś może płakać i krzyczeć do Boga i do Pana Jezusa...błagać o przebaczenie. Może wielu uzyskało tę łaskę? Żalenie się i błyszczenie w telewizji, prasie, radio - to odrzucenie łaski miłosierdzia! Posłuszeństwo. Bądź Wola Twoja!

    Wybranie do cierpienia zastępczego zbawiającego upadłych (także kapłanów). To jest dla mnie jasne. Nawet miałem do niego pisać...mimo jego pociętej twarzy - z tamtego czasu!

   Na YouTube (czerwiec 2020 r.) oglądałem ruskiego profesora, który wciskał diety dające długie życie. Jako lekarz myślałem, że profesor jest chory, ale okazało się, że to sprytek nad sprytki (jak nasz Jurek Owsiak)...wciska "czary mary" i z mafią nieźle zarabia. Karalne jest straszenie ludzi śmiertelnymi chorobami i proponowanie leczenie, bo wielu umiera ze strachu i nikt nie bada przyczyny....

   Przypomniała się niedawna sytuacja…

- Dziękuję, byłem w opałach...powiem pani, której oddałem meble z uwagą, że na starość marzę o kurnej chatce zamykanej na skobelek!

- Dlaczego?

- Pan Jezus nie miał nawet takiej chatki!

   Jak ważne jest kierowanie się w naszym postępowaniu delikatnymi natchnieniami. Firma organizowała wówczas wycieczkę, ale na takich wyjazdach ludzie opowiadają kawały, śmieją się, piją alkohol, ponadto rozpraszają dziewczyny i można popełnić zło. Nie da się w ciszy modlić!

   Czekałem na radę Matki Bożej. Po wejściu do pogotowia kolega zaproponował mi w tym czasie atrakcyjny finansowo dyżur. Wiedziałem, że mam nie jechać i byłem ciekaw przebiegu tego dyżuru! „Jezu mój, bądź dobry także dla innych dzisiaj”…

    Tak zmieszał sie tamten i ten czas. Jeden poświęca swoje życie trędowatym, a drugi straszeniu zdrowych z proponowaniem diet dających "życie wieczne".

                                                                                                                                 APeeL