Dzisiejszy dzień zaczął się od bliskości Matki Jezusa. Jak ci to przekazać? Jak przekazać ci bliskość osoby ukochanej? Przecież miałeś pierwszą miłość, masz męża, dzieci. Tak się zeszło, że dzisiaj MB Łaskawej.
Do kościoła wchodziłem w smutku, ponieważ trwa sprawa zawodowa (sąd). W sercu dwie intencje, które miałem wcześniej; „za bezsilnych wobec prawa” i „za pragnących sprawiedliwości”. Pan ukazuje mi pokorę; rozmodloną żonę. To jasne, ponieważ pokora i ufność to moc Boga naszego.
Nie docierają czytania. Podczas podchodzenia do Komunii św. mój wzrok zatrzymały bardzo piękne róże stojące przed MB Częstochowską. To jakby podziękowanie za kupione lilie, które dzisiaj uświęcą majówkę. To także podziękowanie za oddanie w Jej Ręce poparzonej dziewczynki, którą prosiłem o uświęcanie swoich cierpień. Teraz pragnę pocieszenia żony.
Proboszcz kończy nabożeństwo pieśnią „Pod Twoja obronę”, a moje serce zalewa niebywała słodycz, a duszę pokój. To jest nieprzekazywalne, ale w tym momencie pasuje określenie; różana słodycz! To słodycz czystej miłości. Odszedł głód po wczorajszym poście (35 godz.). Sytość duszy spływa na ciało. Nie mogę wyjść z kościoła.
W dniach maryjnych szatan sprawia różne niespodzianki (żona nie widzi tego, ale zrozumiała wieczorem);
1. trafiłem na oberwania chmury, a byłem rowerem
2. przypaliło się jedzenia
3. żona ma pretensję, że znajomej zwróciłem uwagę, bo spod figury zabrała Matce Bożej ziemię do kwiatów
4. lubię rozmawiać o Bogu, a tuż przed majówką przybyły panie ze św. Jehowy. To jedyni ludzie, którzy głoszą Słowo, ale wszystko mają pokręcone; nie mam duszy, na ziemi będzie raj tylko dla wybranych, nie wolno mieć krzyżyka, nie uznają Eucharystii, kultu Matki Bożej, nie ma Ducha Świętego, nie wolno czytać nic poza Biblią.
Nie chcieli mojego świadectwa. Zgodzili się tylko na otworzenie książeczki dr Polo „Trafiona przez pioruna” (na „chybił/trafił”). Pod palcem wypadło: „Nie bądźcie g ł u p i e (...)”. Nie było wyjścia musiałem ich przeprosić!
5. na spacerze zaczepił mnie pijany, nie mogłem odejść i skończyć mojej modlitwy
6. w domu zastałem złą żonę, bo dzwonił ktoś z funduszy emerytalnych (sobotni wieczór).
7. a póxniej „dyskutowalismy o wierze, ponieważ szatan szczególnie atakuje małżeństwa wierne Bogu. Żona uważa, że:
„Nie powinien obchodzić mnie cały świat" (krótkowzroczność przy globalizacji, Internecie, szatańskiej mocy świata).
"Nawracanie powinienem zacząć od własnej rodziny" (trudno być prorokiem we własnej rodzinie).
"Najważniejszy jest przykład własnego życia i świadectwo osobiste" (znajomi pukają się w czoło!).
"Ważny jest pokój i brak kłopotów" (jaki pokój czeka idącego w Imię Pańskie?).
Piszę to jako dowód podziałów w rodzinach, kółkach różańcowych, a także w samym Kościele Katolickim. W moim wypadku sprawa jest prosta: słuchaj się żony i rób odwrotnie!
„Nie opuszczaj nas, nie opuszczaj nas. Matko Najświętsza nie opuszczaj nas”. Tak śpiewamy przy figurze Matki Bożej Fatimskiej, która przyszła pod mój blok. Jak piękne jest to miejsce. To element raju na ziemi; zapach bzu, śpiewającym wtórują ptaszki i latają gołębie. Nawet pies się dołączył. Tyle wokół bloków z morzem łask Bożych, a tu garstka.
Ogarnij świat opuszczonych. Nie mogłem wrócić do domu i ze łzami w oczach wołałem w ich intencji. APEL