W śnie byłem szefem ćwiczącym uczniów poprzez stawianie im coraz większych wymagań, aby wybrać najlepszych. Prawdopodobnie tak ćwiczy nas Stwórca, bo jak zbadać twoją drażliwość, wytrzymałość, przywiązanie do nędznych spraw oraz miłość do złych ludzi? Prawie widzę taśmę na której istnieje nieskończona ilość prób, którym poddawany jest człowiek...

   W tym momencie w głowie Waldemar Łysiak i „Selekcja”. Czy nie jest tak z ludźmi, którzy jako wezwani i wybrani upadają w próbach...przeklinając Stwórcę!  Zdarzają się diamenty...oto prezydent Krakowa: połączenie mądrości, wiedzy i wiary w jednej osobie!

   Dzisiaj mam dyżur, podczas przygotowywania się odmawiam moją modlitwę, a w przychodni trafił się kapłan, który nie akceptuje swojej choroby i przebąkuje o uzdrowicielu Kaszpirowskim„Jezu mój! Jezu!” Poprosiłem go, aby ujrzał Mądrość Boga Ojca...przecież bez tej choroby nigdy nie spotkalibyśmy się!

- Proszę przyjąć chorobę, zaakceptować ją jako coś dobrego od Boga. „Ja wolę słuchać kazania kapłana chorego niż zdrowego”!

- Kiwał głową mówiąc: „no, nie mam rady, nikt nie pomaga, muszę to przyjąć!

- Nie muszę, tylko pełen ufności Bożej przyjmuję ją jako coś skierowanego do mnie...od Stwórcy!

    Dzisiaj, gdy to przepisuję (11.04.2021) ten kapłan żyje, ale położyła go żółta zaraza. Martwisz się o zdrowie latami, a później nie możesz spokojnie umrzeć...

    Serce zalało wielkie pragnienie mówienia o Dobrym Bogu, Panu Jezusie oraz o Maryi...tylko tego pragnę! Właśnie "religijnej" pacjentce tłumaczę, aby oprócz leków oderwała się od wszelkich spraw ziemskich i uciekała w modlitwę. Natomiast do narzekającej pielęgniarki, której marzy się renta...wystrzeliłem! 

- Z pani darami, które otrzymała pani od Stwórcy może pani zostać księżniczką: ma pani możliwość pracy, dom, dzieci, zdrowe nogi, połykanie, oddychanie, otwieranie ust, trawienie i wydalanie – czy mam mówić dalej?

- Nie, dziękuję, zrozumiałam!

   Dużo pracy, ale Pan daje wielki pokój i siłę: „Panie dlaczego pokazałeś mi to wszystko tak późno?” Nikomu nie odmówiłem, nie przyjmowałem pieniędzy, ale zdarzyło się małżeństwo, które to wynagrodziło. Coś mnie tknęło i po wykonaniu ekg pacjent – bez dolegliwości – znalazł się w szpitalu. Teraz pocieszam babcię, której zabrano drugi pokój.

- Przecież to ostatnia próba na panią, bardzo łagodna...czy wie pani co należy się człowiekowi? Ciemnica...tam właśnie siedział Jezus, który nie uczynił nic złego w ciągu całego życia! W momencie,gdy nadejdzie smutek z powodu krzywdy - proszę pamiętać o tym słowie...ciemnica! Rozeszliśmy się z radością!

- Mąż skarży się na żonę, że w bezsenności modli się po nocach! „Jezu, mój Jezu ilu na świecie to czyni?

- Co będzie z moją matką (chora na nowotwór, umiera w zakłamaniu). Czekam z odpowiedzią i zobaczyłem kapłana!

- Matka pani jest na pasie dzielącym granice Tego i Tamtego świata, kapłan był u niej, ale ona nie została poinformowana, że odchodzi. Co zrobi, gdy usłyszy o nadchodzącej śmierci? Walka o duszę trwa do ostatniego uderzenia serca...jeszcze może przekląć Stwórcę! Nie ma modlitwy, świec, pożegnań!

   Pędzimy z porodem, a przypomniała się matka, która wywoływała lekami u swojego dziecka różne objawy chorobowe (od urodzenia do 8 życia.). Dziecko męczono po szpitalach: „Jezu, Jezu ile możliwości ma szatan!"

- Siostro, proszę podać stronę i linijkę (nie mówię, że w ręku mam Biblię): „nic nie dzieje się bez Woli Ojca”...taki sens. W tym momencie uprzytomniłem sobie, że ona ma sprawę w sądzie ze swoim ojcem ziemskim!

   Wracam karetką i słucham kazania...o przyjmowaniu krzyża! Nie ma nic przypadkowego. W ciszy późnego wieczoru czytam Biblię, gdzie jest wzmianka o olejku do namaszczania z modlitwą. Nagle zrozumiałem, dlaczego zawsze nadchodził sygnał, abym nie niszczył go (piękny zapach) wylewając krople w w WC…

                                                                                                                                APeeL