Na Mszy św. porannej - z późniejszym nabożeństwem do Serca Pana Jezusa - Bóg Ojciec zapowiedział staremu Abrahamowi, że będzie miał syna Izaaka (Księga Rodzaju). Ten padł na twarz i zaśmiał się, ponieważ jego żona Sara była także stara.

    Psalmista wołał ode mnie w Ps 128(127): "Szczęśliwy człowiek, który służy Panu". Tak jest naprawdę, bo nasze radości to tylko nędzna namiastka Radości Bożej! Na ten czas Pan Jezus w Ew (Mt 8, 1-4) uzdrowił trędowatego (spotkali się "przypadkowo"). Rozumiemy to, bo podobnie izolujemy się od ofiar chińskiej zarazy.

    Eucharystia ułożyła się pionowo, wzdłuż jamy ustnej z bardzo długim utrzymywaniem się w tej postaci, a to oznaczało, że Bóg Ojciec będzie dzisiaj ze mną. Dziwnie dobrze znosiłem bezsenność...wystarczył dwukrotny godzinny sen.

    W ramach tej intencji będę miał kilka "przypadkowych spotkań":

1. z pacjentką, która wyszła na chodnik o dwóch kosturach. Nawet zdziwiła się, ponieważ właśnie myślała o mnie. Przekornie zapytałem ją o starość, która nie udała się Bogu Ojcu, co potwierdziła, a jest wierzącą katoliczką.

   Powiedziałem, że za jej zdrowie porażony dałby wszystkie pieniądze, co potwierdziła. Wskazałem jej na cud stworzenia wszystkiego, który zadziwił nawet samego Pana Jezusa. Przez starość i niedołęstwo jest pokazywany błąd pokładania ufności w materii. W tym czasie zapomina się o duszy, którą nie niszczy nawet Piekło (jest wieczna).

2. inna przypomniała czas, gdy po napisaniu jej skierowania do sanatorium stwierdziłem, że nie mam z tego radości...po kilku dniach pobytu powiadomiono ją o śmierci brata (musiała wyjechać, zawiadomić matkę i zorganizować pochówek). Pan sprawił, że spotkaliśmy się przy klepsydrze znajomego. Ja stwierdziłem, że jechała do sanatorium bez modlitwy ("bądź wola Twoja"), a jest wierzącą i praktykującą od dziecka.

3. natknąłem się też na sąsiada, który wyremontował mieszkanie matce, ale większość nie wie, że w Królestwie Bożym jest mieszkań wiele. Wskazałem mu na prawdziwość naszej wiary i fakt, że na tym zesłaniu mamy tylko dwa dary: wolną wolę i czas. Przeciwnik Boga zabiera wolną wolę (bolszewizm, islam). Mówiłem mu o prawdzie Trójcy Świętej i o tym, że kapłan nie kala swojej posługi.

4. małżeństwo sprawnych emerytów z którymi rozmawiałem - w oczekiwaniu na otwarcie zakładu - o naszej wierze i zaprosiłem ich do uczestnictwa w codziennej Mszy św.!

5. emeryta zaaferowanego handlem oraz znajomego, który kręci się przy samochodowych trupach (strata czasu) poprosiłem, aby zawołali w tej sprawie do Ducha Świętego. To nie jest sprawa błaha, bo tak właśnie szatan odciąga od Boga podsuwając "dobre" zainteresowania.

6. kochającemu to życie. a marniejącemu w oczach wskazałem, że jesteśmy na zesłaniu...

                                                                                                                       APeeL

 

Aktualnie przepisane...

20.04.1993(w) ZA ODRZUCAJĄCYCH BOGA Z POWODU LUDZKIEJ GRZESZNOŚCI...

    Po przebudzeniu słuchałem „Słowa nadziei” z czytaniem „Dzienniczka” s. Faustyny o zaćmieniu duchowym od szatana. Człowiek normalny nie zrozumie tego, ale dla mnie jest to jasne, bo szatan atakuje nas, a w wypadku siostry Faustyny wiedział, że ta prosta istota przekaże od Boga tak wielkie dzieło!

    W sekundowej drzemce ujrzałem krzyż na ścianie, a później na korytarzu wzrok zatrzymał gwóźdź...miejsce na taki krzyż! Jednak wstydzimy się tego znaku Boga, bo państwo ma być pogańskie. Po natchnieniu znalazłem się w kościele, gdzie podczas śpiewu chwalącego Pana snop światła słonecznego pojawił się nad Ołtarzem świętym.

    Napłynęła osoba Andrzeja Szczypiorskiego, który twierdzi, że Jahwe jest przyczyną wszelkiego zła na świecie. Dlaczego nie Allah lub Budda? Co chce od naszej, jedynie prawdziwej wiary? Na to rzucono dyskusję Pana Jezusa z Nikodemem: „Jeżeli wam mówię o tym, co ziemskie, a nie wierzycie, to jakże uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich?”

   To prawda, bo Pan zapowie później zesłanie Ducha Świętego. Nie ujrzysz wszystkiego bez Jego Światłości...pokazanej na snopie światła wpadającym przez witraż! Po co martwić się o to, co będzie za godzinę...trzeba trzymać się wypełniania Woli Boga Ojca. To jest trudne przy naszych słabościach, ale wystarczy pragnienie, bo Bóg zna naszą nędzę i moc Kłamcy.

    Podczas Eucharystii popłyną słowa pieśni: "tu przed Twoim Majestatem, Aniołowie kryją twarz". W tym czasie moją duszę zalało poczucie szczęścia duchowego (nasze jest tylko namiastką). Nagle poznałem intencję tego dnia: za odrzucających Boga Ojca z powodu zła czynionego przez braci!

    Jaka jest w tym wina Boga Ojca (tworzenie obozów koncentracyjnych)? No cóż zbuntowaliśmy się, śmiejemy się ze świętości, a za zło, które spada na nas winimy Boga! Od kogo to? „Przepraszam Ojcze! Przepraszam Cię, Panie Jezu!" Przekazałem Eucharystię i ten dzień w intencji zmiłowania się nad takimi.

    W drodze do przychodni z natchnienia kupiłem pączki...przekazując, że posłuchałem natchnienia z nieba. Trafiłem w dziesiątkę, bo pito kawę. Pan dzisiaj dał moc, przypomniało się zalecenie Pana Jezusa dla s. Faustyny, że mamy przynosić pocieszenie, co właśnie czyniłem:

- Proszę przyjąć swoje cierpienie (sklerodermia), ofiarować je Matce Bożej i prosić o złagodzenie objawów...do pielęgniarki na rencie.

- Po zdaniu kursu na prawo jazdy proszę się przeżegnać, podziękować i prosić Matkę Bożą o prowadzenie

- Pani tylko prosi Matkę Bożą o odjęcie nałogu u syna, ale nigdy nie przyjęła wyrzeczeń, a nawet postów potrzebnych także pani (otyła). Krzyki sprawiają, że dodatkowo pije z rozpaczy. Pacjentka popłakała się, bo mówiłem od Boga. Poprosiłem, aby przybył do mnie, bo wiem, że nie chce pić, a Bóg Ojciec ma wiele możliwości (mnie odejmie ten nałóg).

- dziadkowi z rozrusznikiem serca, smutnym jak przed samobójstwem tłumaczyłem, że śmierć to życie, a straszy go szatan. Przy tym nie widzi obdarowania, kiwał głowa po informacji, że 50 tys. ludzi żyje ze sztucznym odbytem...może chce się zamienić? Dziękował z całego serca, bo jego kaszel to zwykły koklusz - w tamtym czasie była jego nawała, ale nikt tego nie widział, bo chorują tylko dzieci. Ma pan porzucić ziemię i chwycić za różaniec.

- okazało się, że sprzedawczyni piwa czyniła to w Wielki Piątek. Poprosiłem, aby w obecny zachorowała.

- chorej przed operacją raka mówiłem, że dzięki temu rozmawiamy, dowiaduje się o potrzebie ofiarowania tego cierpienia i istnieniu życia prawdziwego.

- na końcu tego ciągu przybyła pani o nazwisku Anioł, a ja powtórzyłem jej słowa śpiewu przed dzisiejszą Eucharystią i prosiłem o rzucenie palenia z pomocą Matki Bożej i ofiarowaniem tego cierpienie.

    Jakże Pan Bóg pomaga, bo podczas wypełniania druku na rentę pacjent pokazał uszkodzoną rękę i stwierdził, że ma utratę słuchu. Na końcu dnia napływały wszystkie osoby zaprzedane poganom (zabrana wolna wola, trzeba służyć jakiemuś panu ziemskiego, a to pozostałość po bolszewickiej okupacji).

   Z forsycjami chciałem jechać do żony, ale napłynęło zapytanie: komu to dajesz? Postawiłem pod krzyżem Pana Jezusa...

    Radość, bo przyjęli moje wystąpienie na zjeździe pisma „Nie z tej ziemi” w Krakowie z tematem: "Jak odczytać Wolę Boga Ojca?" Ponownie zawołałem do Pana Jezusa za odrzucających Boga Ojca z powodu zła czynionego przez Jego ziemskie dzieci.

    W telewizji pokazano obóz w Oświęcimiu (rocznica holokaustu)...znowu przypomni się Andrzej Sikorski: „wierzę...Bóg, wszystko zapisane w Księgach, ale obozy?” Jakby na znak będzie relacja z wojny w b. Jugosławii, gdzie Serb wskazywał na wiarę i zbrodnie bolszewików, ale nie Serbów! Trwałem w moich modlitwach, bo wówczas odmawiałem wszystkie z obowiązku...często ustnie (błąd).

                                                                                                                APeeL