„jeżeli nie staniecie się jak dzieci”...
Maleńki chłopczyk idzie kołysząc się w rytm; „raś, raś…raś, raś”, a za nim tata. Na Mszy św. biegają dwie dziewczynki, które uśmiechają się do siebie i wzajemnie obserwują.
Od Ołtarza Pańskiego płynie Słowo (J4,43-54): „(...) w Kafarnaum mieszkał pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył (...) udał się do Niego z prośbą (...); Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko. Rzekł do niego Jezus; „Idź, syn twój żyje”.
Te znaki dają intencję modlitewną: zejście się dziecięcej u f n o ś c i z wolą Boga Ojca. To droga do świętości, która wydaje się niedostępna, a to zadanie życiowe dla k a ż d e g o. Pan czeka na nasze „tak”, a zawierzenie pokazuje poprzez dzieci. Sprawdź to na sobie: patrz na znaki, zdarzenia i nie mów, że wszystko jest przypadkowe.
Zaczyna się Misterium. Kapłan klęka przed Konsekracją czyli momentem cudu dającego życie prawdziwe. Siostra śpiewa z nami „Ojcze nasz”, a ja zostałem uniesiony ponad ten świat. Nie przekażesz tego żadnym językiem i do niczego ziemskiego nie porównasz, bo każdy z nas wierzy w to, co dotknie, zbada zmysłami i rozumem.
Dzisiaj zaczęło się moje zbawienie. ”Dzisiaj” to znaczy, gdy stałem się ufny Bogu jak dziecko. To wielka prawda, bo nie wejdziesz do Królestwa Niebieskiego bez tej ufności.
Wychodzę i chciałbym wykrzyczeć mój stan, ale jak opisać błysk złota lub diamentów? A jak to, co dzieje się w sercu przy tęsknej muzyce? Cóż dopiero kontakt z Matką Jezusa, Bogiem i ze Światłością Wiekuistą, która przyszła właśnie dzisiaj!
Nie chcę tu być, ale mam się jeszcze oczyścić. Ile wysiłku wkładasz w przygotowanie się do ważnego spotkania. Idę i w słońcu wołam do Matki Najświętszej; „ociemniałym podaj rękę”, bo ociemniały jest przykładem ufności do przewodnika.
Moje serce zalewa ufność oraz słodycz. To uczucie skierowało mnie ku intencji. Na przejście wjechał 20-latek i zginęła matka zasłaniając wózek z dwójką dzieci. Tak jest z nami dziećmi Boga, którzy zapatrzeni w Jezusa Dobrego Pasterza idą pełni ufności. Wołam też do św. Michała Archanioła: ”chroń, daj obronę”.
Szatan wykorzystuje naszą ufność, gdy tracimy czujność: przykładem młodzi zalewani miłością przez sekty. Przed chwilką była relacja kobiety z 11-giem dzieci, której pomagał Arab, ale jemu chodziło o córkę. W dobrej wierze wpuszczamy „gazownika” lub kominiarza, a często kolegę „wnuczka”.
Teraz, gdy mogę odmówić modlitwę wołam do Matki Jezusa, naszej Matki, która widzi krzywdę ufnych; „Matko Najświętsza! miej miłosierdzie nad ufnymi jak dzieci, bo nad takimi wiele niebezpieczeństw. Weź ich za rękę, bo to Twoje dzieci”.
Piszę, a z radia. ”Maryja” płyną słowa s. Faustyny o woli Boga Ojca oraz o kanarku śpiewającym w mrozie pod jej oknem. Popłakałem się, a ja jestem twardy.
Napłynęła bliskość Boga w sensie dziecięcego zawierzenie. „Patrzy” puszka na szpatułki z obrazkiem uśmiechniętego ojca, który trzyma chłopczyka. Serce bliskie chłopczyka z odległego kraju (pismo misyjne). Nawet nie wiem dlaczego? Wołam, aby Bóg go błogosławił.
Ty, który to czytasz zrozum moją łaskę, którą przekazuję. Zacznij „nowe życie” od tej chwilki. Naprawdę. Zanotuj czas i sprawdź ilu „pewnych swego” skończy żywot. Zwróć uwagę na „natchnienia chwilki”.
Właśnie odwiedził nas wnuczek i gramy w szmaciankę... APEL