Siedziałem do 2.00, a później nie mogłem spać...wyłączyłem budzik zdając się na obudzenie, które będzie zaproszeniem na Mszę św. poranną o 7.00. Może dziwić taka formuła dziennika, ale musisz zrozumieć, że od otwarcia oczu masz być prowadzony przez Boga Ojca. Nigdzie o tym nie przeczytasz...spróbuj iść tą drogą, a sam ujrzysz to prowadzenie.

   Bóg pragnie nam pomagać i czeka na nasze zawołanie, na prośbę z drgnięciem w sercu, bo to świadczy o naszym zawierzeniu. Naprawdę garstka prosi i wierzy w działanie Boga.

   Zostałem przebudzony na czas i to - snem o wielkiej ulewie - z potrzebą przywiezienia żony z kościoła. Wyrobiłem się co do minuty, nawet nabożeństwo rozpoczęło się z opóźnieniem.

    Wszedłem na chór i stałem na wprost wizerunku Ducha Świętego, który trzy razy zatrzymywał wzrok ("patrzył"), a ja dziękowałem Bogu Ojcu z poczuciem, że jestem wśród głoszących Jego Chwałę! Takie kontakty napływają w błyskach, z miłosnym uciskiem w sercu wyciskającym łzy z oczu.

   Wprost chciało się krzyczeć: "Chwała Bogu! Chwała Bogu Ojcu!" Napłynął obraz islamistów modlących się obowiązkowo (sześć razy dziennie). Jaki ziemski ojciec chciałby tak sztywnej chwały?

    Św. Paweł wspomniał o różnych darach, które otrzymujemy (1 Kor 12, 4-11): ja mam łaskę odczytywania Woli Boga Ojca, ale większość postępuje wg woli własnej (często zaprzedaje się poganom). Zrozum moją "niewolę" z powodu oddania tego daru Bogu Ojcu.

    Na ten czas psalmista wołał ode mnie (w Ps 96): śpiewajcie Panu, głoście Jego chwałę, a w serce wpadło zawołanie: "rozgłaszajcie Jego cuda pośród wszystkich narodów", co okazało się intencją modlitewną tego dnia.

    Tak się składa, że dzisiaj Pan Jezus - na weselu w Kanie - dokonał pierwszego cudu (zamienił wodę w wyborne wino), a ja pomyślałem o Cudzie Ostatnim (Eucharystii). Komunia św. ułożyła się w formę kielicha kwiatu, nie chciało się wstać z kolan, a wzrok zatrzymywał wieniec na głowa Anioła Pokoju.

    Tak jak rano zostanę zbudzony na czas meczu amatorów na "Orliku", który trwa tyle ile moja modlitwa i to w ruchu dla starego ciała. W czasie wołania do Boga Ojca chwilami musiałem zamykać oczy - z powodu współcierpienia z Panem Jezusem - przekazywanego Bogu Ojcu w intencji tego dnia.

   Tego nie można przekazać, bo byłem ze Zbawicielem w Getsemani, w Ciemnicy, podczas biczowania i poniżania, a później na Drodze Krzyżowej i umieraniu na Górze Czaszki (Golgocie).

    Ludzie nie widzą bezmiaru cudów Boga w ich codziennym życiu i za nic nie dziękują! Bardzo trudno jest być prorokiem we własnej ojczyźnie, a już na pewno w małej mieścinie pełnej niewiernych, a nawet wrogów jedynie prawdziwej wiary katolickiej.

    Na te słowa prof. Jan Hartman dostał szału, bo to pycha, a sam mało nie pęknie - z powodu pochwał jego bredni duchowych - płynących spod pióra, a właściwie od Szatana. Mam nadzieję, że drgnie któregoś dnia, nawróci się, a wszyscy powiedzą, że zgłupiał na starość.

    Życzę każdemu, aby tak zgłupiał i trafił do Ojczyzny Prawdziwej, a nie do śmierdzącego kurnika z demonami. Czyściec to miejsce Bożego Miłosierdzia, ale też okropne, ponieważ dowiadujemy się, że czeka na nas Królestwo Boże, Dom Boga Ojca z cudami, których nawet nie można sobie wyobrazić.

                                                                                                       APeeL

Aktualnie przepisane...

01.07.1994(pt)   ZA ŻYJĄCYCH TYLKO DLA PANA JEZUSA

    Po północy ruszyliśmy karetką, a serce zalał smutek, bo to już 1-wszy piątek m-ca. Zacząłem moją modlitwę z wołaniem: "za tych, którzy żyją tylko dla Pana Jezusa". Nie bierz tego dosłownie, bo jest to pragnienie duchowe...trudne do zrozumienia bez łaski wiary. Rano obudził mnie śpiew ptaszka, a po chwilce jechaliśmy z porodem...w kojącym szumie samochodu.

    Dzisiaj jest przykry dzień, ponieważ obraduje czerwony Sejm RP, a ja nadal jestem wrogiem ludu. Przepłynęły osoby pragnące "dobra" czyli aborcji na życzenie, In vitro, eutanazji, oddzielenia Kościoła od Państwa (unieważnienie konkordatu). To reformatorzy spod znaku Trupiej Czaszki. Przy nich dzielnie stoją farbowani chrześcijanie z PSL-u z prezesem Waldemarem Pawlakiem. 

    W przychodni będzie ponowny nawał ludzi, ale dzisiaj mam radość z niesienia pomocy. Chwilami napływało poczucie wielkiej łaski jaką jest pomaganie innym. Ja naprawdę to czuję, ale zarazem chciałbym nieść pomoc poszukującym drogi duchowej.

    Jakże Pan to pokazuje: męczysz się zniechęcony, a później cieszysz należnym wypoczynkiem. Łaską jest nawet zmęczenie, bo zrozumiałem udręczenie Pana Jezusa, który uzdrawiał, a ja tylko pomagam, ratuję zwolnieniami, radami i pocieszaniem strapionych.

  Dziadek, którego zdiagnozowałem mógłby trafić na egzamin, ponieważ przebył niedokrwienie mózgu, ma zwyrodnienie kręgosłupa i stopę cukrzycową, którą można uznać za objaw neuropatii obwodowej, a to różne jednostki chorobowe. Przybywali różni chorzy: oto uczulenie po lekach oraz niedoczynność tarczycy - po przebytym wylewie do tego narządu - podczas porodu.

    Chwilami słodycz Boża zalewała serce, a tego stanu nie można opisać, bo nasze dobre poczucie po alkoholu to wielka namiastka. Ta słodycz zawsze oznacza wspomożenie przed nawałem pracy! 

    Już na działce o 15:00 napłynęło wielkie poczucia Obecności Pana Jezusa: "On tu jest, tuż przy mnie!" Musisz zrozumieć, że jest tylko Jeden Bóg Ojciec "Ja Jestem", nie ma innych bogów.

   W wielkim upale szedłem do pobliskiego krzyża, aby podlać kwiaty, a w tym czasie płynęła koronka do Miłosierdzia Bożego kojąca serce i duszę. Na jej szczycie pojawił się obraz świętego zabijanego podczas modlitwy na kolanach. Nie bronił się, a mój stan był bliski chęci oddania życia dla Boga.

   Z wielką jasnością widzę prawdziwe życie - rzeczywistość niewidzialną! Ja wiem, że sprawia to łaska wiary i Światłość Pana. Natomiast nasz świat to życie śmiertelników, a jeszcze dalej pogan.

    W nędznej budce działkowej wzrok zatrzymała gazeta: "Za i przeciw" z art. o o. Kolbe! Z powodu poczucia bliskości nieba i świętych serce zalał wielki smutek rozstania z pragnieniem wołania do Boga. Powtarzałem tylko: "Jezu! Jezu mój!!"

   Jakże widzę śmiertelny bój w którym - po drugiej stronie wiernych Panu Jezusowi - są przeciwnicy wiary i Boga, a także oszołomieni, zwiedzeni, a nawet opętani przez Mefistofelesa.

    Na ten moment jest mowa o "Szatańskich wersetach" i "Ostatnim kuszeniu Chrystusa", a Pan skierował mnie ku książce "Rozważania o wierze", gdzie  była zakładka z napisem "Moc Boża" i słowami: "Tak ważne jest, żebyś uwierzył, że Jezus pragnie przyjść do twojego serca"...

    Popłakałem się z pragnienia spotkania z Panem Jezusem. W tym czasie koiło odmawianie Drogi Krzyżowej, gdzie był Szymon-pomocnik i Weronika-ocierająca zmasakrowaną Twarz Zbawiciela.

    Z wielkiego zmęczenia byłem nieobecny na Mszy świętej, nawet zasypiałem co chwilkę, a wyszło trzech kapłanów i jako znak przybył mój niewidomy pacjent.

  Wieczorem płynął film o łowieniu ryb, a ja teraz jestem rybakiem ludzi. Jakby na tę chwilkę wzrok zatrzymała Ks. Psalmów, gdzie trafiłem na słowa prośby do Boga Ojca, abym mógł przekazywać to, co spływa na mnie...

                                                                                                             APeeL