Przed wejściem do kościoła na Mszę św. o 7.00 z głośnika usłyszałem słowa kończące pieśń: "Kiedy ranne wstają zorze"...o tych, co "snem śmierci upadli", a zarazem o potrzebie chwalenia Boga Ojca od naszego przebudzenia.

   Zdziwiłem się, bo na ten czas mój ulubiony prorok Izajasz otrzymał łaskę widzenia "Pana siedzącego na wysokim i wyniosłym tronie". Przed Nim stały serafiny wołające jeden przez drugiego: "Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały".

   Prorok i ja wiemy o naszej nędzy i naszej niegodności, ponieważ mamy nieczysty język. Tam jeden z serafinów dotknął ust Izajasza "trzymając w ręce węgiel, który kleszczami wziął z ołtarza" ze słowami o zgładzeniu jego grzechów i zmazanej winie.

   Wówczas usłyszał głos Pana (Iz 6,1-2a.3-8): "Kogo mam posłać? Kto by Nam poszedł?" Obaj odpowiedzieliśmy: "Oto ja, poślij mnie!" Tak jest naprawdę, a ja to czuję w tym momencie, bo mam otwierać usta tylko dla chwały Króla, Pana Zastępów! Taki jest ostateczny cel mojego życia.

   Eucharystia ułożyła się pionowo wzdłuż jamy ustnej, co oznaczało "My" z Bogiem Ojcem. Pierwszy raz w życiu miałem poczucie, że ten Chleb Życia jest wciąż w jamie ustnej. Dzisiaj będzie to znak naszego współcierpienia.

   Psalmista w Ps 138 głosił chwałę Boga Ojca...

"Będę Cię sławił, Panie, z całego serca (...) śpiewał Ci psalm wobec aniołów,
pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku (...) I będę sławił Twe imię (...)".

   Święty Paweł powie (1 Kor 15,1-11):

 "Jestem bowiem najmniejszy ze wszystkich apostołów i niegodzien zwać się apostołem (...)" i tak nauczamy, abyście uwierzyli.

  Natomiast Jezus rzekł do Szymona (Łk 5,1-11): "Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił. I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim".

    Chwilami w uniesieniu wołałem, że "kocham Cię Ojcze i pragnę żyć tylko dla Ciebie", a łzy zalewały oczy. Później płynęła pieśń dziękczynna o wszystkich łaskach "Dziękujemy Ci, Ojcze nasz".

   Opisuję te intymne przeżycia, bo moją łaską jest mistyka eucharystyczna...dla ludzi normalnych jest to dziwactwo, a dla wrogów wiary choroba psychiczna. Zarazem nie dziwi takich trwający w ustach smak po spożyciu czegoś ulubionego (szczególnie alkoholu w kacu). Teraz, gdy to zapisuję wróciła tęskna miłość do Deus Abba, która towarzyszyła mi podczas całego nabożeństwa.

    Ekstaza trwała do końca Mszy św. Nie mogę powtórzyć mojego wołania z dziękczynieniem, ponieważ te przeżycia trzeba nagrać lub zapisać, ale to jest podejrzane. Po powrocie popłakałem się w garażu, gdzie miałem intymność. Uwierz, że istnieje Chleb Życia, Cud Ostatni. Nigdzie nie szukaj "duchowości", bo jest to oszustwo o którym dowiesz w Krainie Życia...tuż po śmierci. Tam pokażą każdemu czytającemu to ostrzeżenie.

    Teraz czekam na mecz piłkarski oldbojów, gdzie będę mógł ukoić tęsknotę odmawiając moją modlitwę. Od rana byłem pewny "wymyślonej" intencji: za żyjących dla Boga, ale - tuż przed wyjściem na modlitwę - wróciłem do opracowywania świadectwa z 21.07.1944 za fałszywych w miłości, gdzie Pan skierował Słowo do proroka Jeremiasza (Jr 2,1-3.7-8.12-13):

   "Idź i głoś publicznie w Jerozolimie (...) Ja wprowadziłem was do ziemi urodzajnej, byście spożywali jej owoce i jej zasoby. (...) Uczeni w Piśmie nie uznawali Mnie; pasterze zbuntowali się przeciw Mnie; prorocy głosili wyrocznie na korzyść Baala i chodzili za tymi, którzy nie dają pomocy (...) opuścili Mnie (...)".

    Przez 1.5 godziny (z przerwami na pomoc piłkarzom) płynęła moja modlitwa chwilami sprawiająca płacz z krzykiem w duszy i łzami zalewającymi oczy...

                                                                                                                    APeeL

 

Aktualnie przepisano...

21.07.1994(c) ZA FAŁSZYWYCH W MIŁOŚCI...

    Tuż po przebudzeniu w "Prawdziwym Życiu w Bogu" przeczytałem słowa Matki Bożej o tym, że nadchodzi czas, kiedy Pan postawi każdemu z nas pytanie: "Czy kochałeś bliźniego jak siebie samego"? Dalej były uwagi, że dajemy, pościmy, a nawet modlimy się, ale bez miłości, bo brak jej w naszych sercach.

   Natomiast książeczka do nabożeństwa otworzyła się na zdaniu: "o spojrzeniu Pana Jezusa z miłością!Szatan nie znosi moich uniesień duchowych...właśnie zalał mnie smutkiem i zniechęceniem z poczuciem bezsensu wszystkiego.

   Po wyświęceniu mieszkania z radością pobiegłam do Domu Boga naszego na ziemi. Po drodze płynęła cz. radosna różańca, a pod kościołem wypadła cząstka: "odnalezienie Pana Jezusa w Świątyni".

    Błyskawicznie przepłynęły osoby faryzeuszy, służących dwóm panom w tym kolegów lekarzy, a także namaszczonych sług Pana. Wtórują im demoniczne mass-mediach...z ogłupiającymi ludzi serialami i seksem z wynaturzeniami ("miłością").

    Na Mszy św. Bóg powiedział do proroka Jeremiasza (Jr 2,1-3.7-8.12-13) o pierwotnej miłości narodu wybranego, gdy "chodził za Nim na pustyni". Jednak po zaprowadzeniu do ziemi obiecanej...zbezczeszczono wszystko, a kapłani pytali: "Gdzie jest Pan?"

    Natomiast Pan Jezus w Ewangelii: Mt 13,10-17 stwierdził, że: "stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli (...)". Wskazał, że wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć i usłyszeć to wszystko.

    Serce zalał bólu, którego nie wypowiesz, a w oczach pojawiły się łzy. W tym stanie podszedłem do Eucharystii wołając pierwszy raz w życiu: "Jezu! Jezu mój! Kocham Cię!" 

    Natomiast po zjednaniu z Ciałem Pana Jezusa z duszy wyrwało się wołanie: "Ojcze mój! Ojcze! Wszystko co posiadam jest Twoje. Ja nic nie mam! Proszę cię o ochronę mojej rodziny i mojego dobytku". Nie chciało się wyjść z kościoła i pozostałem na następnej Mszy świętej. Jak żyją inni, którzy nie mają takich doznań duchowych?   

    Zdziwiony porównałem doznania Vassuli i moje, bo ona...

1. Spotkała pastora niewierzącego w Objawienia, Matkę Bożą, przeciwnika wizerunków...zapaliła za niego świecę. Ja podczas powrotu z kościoła natknąłem się na oficera politycznego z jednostki w której pracowałem. Powiedziałem, że: szanuję go za to, że jest niewierzący, bo nie znoszę fałszywych katolików. 

   Zjednany z Panem Jezusem dodałem: jesteśmy po śmierci i szkoda, abyśmy nie spotkali się. Proszę zawołać i zapytać, bo rozum nas gubi. Za takich poświęcę ten dzień mojego życia, dwie Msze św. i modlitwy...

2. Mówiła: "Kocham Cię, bardzo Drogi Panie", a ja rano wyznałem to samo Jezusowi.

   Jakby na próbę wezwano mnie z domu (urlop) do świętej babuszki z obrazem MB Nieustającej Pomocy. Zrobiłem jej blokadę przyczepu w biodrze, wstała i powiedziała: Bóg dał nam pana. Podjechałem też do przychodni, gdzie załatwiłem z miłością potrzebującego, któremu skradziono dokumenty (duplikat zaświadczenia na prawo jazdy).

   Z włączonego magnetofonu popłynie piosenka ze słowami o "życiodajnej miłości". Napłynęła osoba o. Kolbe połączonego miłością z Panem Jezusem oraz Judasza z jego srebrnikami. Wierność do końca i fałsz!

   Wiem, że jest to znak potwierdzający intencję! Natomiast w różańcu Pana Jezusa wypadnie dzień: "Pan Jezus "wiedział, że musi za nas oddać życie i uczynił to bez żalu, ponieważ nas kochał".

   Moje serce zalała Miłość Boża i tak popłynie koronka za fałszywie miłujących. Dalej w bólu zacznę moją modlitwę, ale ktoś za ścianą zaczął borować, a Szatan podsunął mi pomysł zamiany koniaku na wódkę. Zarazem z kasety padną słowa ostrzeżenia: "zatrzymaj się w połowie"!

    W tym czasie z telewizora popłynie piosenka o zdradzonym sercu. Natomiast w moim pojawiła się miłość do Pana Jezusa wyciskająca łzy w oczach. Dzisiaj mógłbym żyć tylko Eucharystię i modlitwą, mimo wczorajszego postu.

   W cytacie Pan Jezus poprosił, abym kroczył za Nim. Padłem na kolana wołając: "Jezu mój! Matko Najświętsza, jakże jest to przykre, gdy chrześcijanie nie uznają Ciebie"... 

                                                                                                                   APeeL